Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 570 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co zrobić przy udarze mózgu - czyli pierwsza pomoc po chińsku

poniedziałek, 15 maja 2017 21:12

Trafiłam dziś na ciekawą informację. Daj Boże, żeby nikomu z gości mojej szafy nigdy nie była potrzebna. Ale może dobrze wiedzieć jak sobie z pierwszymi objawami udaru radzą Chińczycy...

 

 

Chińska metoda, która pomoże Ci przetrwać udar mózgu

 
Kiedy dochodzi do udaru mózgu igła może uratować życie pacjenta. Metoda ta została wykorzystana przez chińskiego profesora, który mówi, że każdy powinien trzymać igłę w domu, gdyż może okazać się ona niezwykle przydatna i być niekonwencjonalnym narzędziem, które pomaga danej osobie przetrwać udar.
 
 
 
 
 
 
U osoby, która doznała udaru mózgu naczynia włosowate zaczynają stopniowo pękać.

Oto, co można zrobić, aby uratować życie takiej osoby!                                                   

 
Zachowaj spokój! Niezależnie od tego, gdzie znajduje się dana osoba, nie przenoś jej, ponieważ robiąc to może dojść do popękania naczyń włosowatych w mózgu i doprowadzić do wylewu krwi do mózgu!  Weź zapalniczkę i przy jej użyciu wysterylizuj igłę, a następnie nakłuj każdy z 10 palców u dłoni.
 
 
Nakłuć należy na tyle głęboko, aby pojawiła się krew, jeśli nie widać żadnych kropli krwi, ściśnij dany palec, aby pobudzić krążenie krwi. Kiedy wszystkie 10 palców zaczynają krwawić, odczekać kilka minut, a dana osoba powinna odzyskać świadomość!
 
 
Ponadto jeśli usta danej osoby są wykrzywione należy masować uszy, aż zmienią kolor na czerwony, a następnie nakłuć je igłą i ścisnąć, aż pojawią się dwie krople krwi na każdym uchu, odczekaj kilka minut, a usta powrócą do normalnego stanu. Odczekaj, aż stan danej osoby się unormuje i zawieź ją do szpitala.
 
 
Ta metoda jest częścią tradycyjnej medycyny chińskiej i wykazano, że jest ona 100% skuteczna w praktyce.

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wszystko na sprzedaż ...

poniedziałek, 15 maja 2017 0:33

Tragiczna śmierć Polki w Egipcie. Ofiara mafii czy własnej głupoty ? Wątpliwe, czy da się tę sprawę wyjaśnić ? Jedna z wersji to wykorzystanie przez zorganizowaną grupę przestępczą dostarczającą dziewczyn arabskim milionerom.

 

INSTRUKTOR NURKOWANIA Z EGIPTU KOMENTUJE SPRAWĘ ŚMIERCI MAGDALENY ŻUK! 

 

W sieci krąży mnóstwo teorii odnośnie niewyjaśnionej śmierci Magdaleny Żuk. Do sprawy odniósł się instruktor nurkowania, który zna te hotele jak własną kieszeń.

 


Polski instruktor nurkowania z Egiptu komentuje sprawę śmierci Magdaleny Żuk!

 

 

 

Polski instruktor nurkowania z Egiptu opisuję sprawę tak:

 

 1. Byłem instruktorem nurkowania w Egipcie i co nieco wiem o Marsa Alam. W pobliżu jest miejscowość Ghalib i Port Ghalib i to są bardzo popularne miejsce dla bogatych muzułmanów ( jak Montreux w Szwajcarii). W dobrym tonie jest mieć tak ładną nieruchomość bardzo drogą ,to miejsce gdzie przypływają łodzie należące do Szejków. Dla takich ludzi organizuje się czas i atrakcje w okolicy (najczęściej zachodnie dziewczyny) i to by było na tyle. 

 

Port lotniczy w marsa Alam został stworzony specjalnie dla właścicieli nieruchomości Ghalib, a turyści z biur podróży są tu tylko dodatkiem.

 

2. Szejków oczywiście stać na prostytutkę ale wielokrotnie więcej płacą za młodą nieświadomą niczego turystkę z Europy odurzoną prochami. W ten proceder zmieszani są egipscy rezydenci i niektórzy pracownicy hoteli.

Samotna dziewczyna dostaje prochy do napojów lub jedzenia i przez kilkanaście godzin nie wie co się z nią działo. Przyjeżdża Szejk i robi co chce z kobietą. Jak sprawa się rypnie (prochy słabo zadziałają) jak np.: w przypadku Magdaleny Żuk, to uczestnicy procederu dalej ją szprycują prochami i zmuszają do samobójstwa lub po prostu zabijają ofiarę wyrzucając ją z okna.

Taka śmierć powoduje że ofiara ma wiele ran zewnętrznych przez co trudno stwierdzić czy ktoś się nad Nią wcześniej znęcał (tam wiele kobiet tak zgineło). Na Magdalenę prochy prawdopodobnie nie do końca zadziałały (była częściowo świadoma). Może dlatego że uprawiała dużo sportu i miała szybki metabolizm (jej organizm szybciej oczyszczał toksyny). Więc oprawcy się wystraszyli i już było po dziewczynie, to była tylko kwestia czasu i miejsca (musieli upozorować jej szaleństwo i samobójstwo).

 

3. Uwaga: podczas rozmowy Markusa z Magdą obecny był rezydent Mahmoud Khairy, który dzwonił do jakiegoś „kapitana Khaleda” - oczywiście nic wam to nie mówi, ale to jest wielka szycha w tamtejszym rejonie. Nazywa się Khaled El Ahmar, kontroler finansowy, nadzorca kurortów: Marsa'Alam, Al Bahr i El FayrouzPlaza. Osoby, które miały z nim styczność twierdzą, że jest osobą nr.1 w Hurghadzie, opłaca urzędy, policję, szpitale i hotele. Poza tym zajmuje się też oszustwami w handlu nieruchomościami (kilkukrotne sprzedawał te same lokale wielu zachodnim klientom jednocześnie) i jak widać para się handlem kobietami (często wraz z szejkami bierze udział w ich gwałtach). W egipskich warunkach wydaje się nie możliwe, aby został pociągnięty do odpowiedzialności, ponieważ wszyscy go się boją: personel szpitala, lotniska, hoteli. Tam nikt nikogo nie sypnie zwłaszcza przed niewiernymi (czyli nami).

 

4. EGIPCJANIE NIGDY TEJ SPRAWY NIE WYJAŚNIĄ, BĘDĄ MATACZYĆ, KŁAMAĆ I OPOWIADAĆ BZDURY ŻE MŁODA ZDROWA DZIEWCZYNA PO PRZYJEŻDŹIE DOSTAŁA SZAŁU I POPEŁNIŁA SAMOBÓJSTWO (dziwne że tam najczęściej wśród turystów samobójstwo popełniają młode dziewczyny, a nie starsze osoby czy faceci- prawda?).

 

5. Jedyna nadzieja w wyjaśnieniu tej sprawy po cichu jakieś służby, profesjonalne biuro detektywistyczne (nie takie jak nasze które bębnią że tam jadą), powinny tam pojechać i przekupić niektórych Egipcjan w wyciąganiu informacji i dowodów. Mogliby kupić filmy z monitoringu szpitali, lotniska, hoteli a może i filmy z gwałtów. TAM WSZYSTKO JEST INTERESEM I NA SPRZEDAŻ, PRAWDA NIE ISTNIEJE. ZARĘCZAM WAM ŻE PO CICHU MOŻNA TAM KUPIĆ NAPRAWDĘ WSZYSTKO - pisze były instruktor nurkowania z Egiptu, który pragnie pozostać anonimowy. (pisownia oryginalna)

 

wRealu24.pl


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

...pójdę boso !

środa, 10 maja 2017 18:39
 

Jak się okazuje spacer bosymi stopami po plaży lub chodzenie po zroszonej łące jest nie tylko przyjemne, ale i zdrowe.

Mało, kto jednak zdaje sobie sprawę, że dotykanie ziemi bosymi stopami sprawia, że czerpiemy z niej energię, która doskonale wpływa na nasz organizm, a zwłaszcza na prawidłową pracę układu immunologicznego i leczenie chronicznych stanów zapalnych.

Antyzapalna siła Matki Ziemi

Rozwój cywilizacji i techniki sprawił, że człowiek z biegiem czasu utracił naturalny, codzienny, bezpośredni kontakt fizyczny z ziemią.

Korzystając z dobrodziejstw współczesnej produkcji pozbawił się możliwości czerpania z uzdrawiającej i antyzapalnej siły, która tkwi właśnie w ziemi.

Człowiek jako istota biochemiczna, elektryczna i elektromagnetyczna przez cały czas fizjologicznie wytwarza wolne rodniki.

I o ile ich obecność jest pożądana w organizmie, chociażby dlatego, że pełnią zasadniczą rolę w walce z zapaleniem organizmu, to o tyle grasując w nadmiarze w komórkach ciała, powoli uszkadzają ich strukturę, np. niszcząc błony komórkowe i DNA, co przyspiesza śmierć komórkową a w konsekwencji powoduje przewlekłe stany zapalne w organizmie i ostatecznie rujnuje nasze zdrowie.

DNA.JPGDNA WYRASTA Z TRAWY fot.depositphotos.com

Chroniczny stan zapalny ma bezpośredni związek z niedoborem w organizmie wolnych elektronów, które mogłyby zneutralizować szkodliwe działanie nadmiaru wolnych rodników

Jaki jest, zatem związek wolnych rodników z antyzapalnym działaniem ziemi?

Otóż wolne rodniki to naładowane dodatnio jony lub cząsteczki, którym brakuje ujemnie naładowanego elektronu. Z kolei ziemia jest źródłem nieograniczonej ilości wolnych elektronów (naładowanych ujemnie) a sama jej powierzchnia jest dobrym przewodnikiem elektrycznym.

Podczas dotykania ziemi bosą stopą dochodzi do absorbowania z niej wolnych elektronów, których brakuje w organizmie. W ten sposób czerpiemy z powierzchni ziemi przeciwutleniacze, wykazujące działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne.

W konsekwencji wolne elektrony, które pobieramy z ziemi pomagają w neutralizacji działania wolnych rodników i redukują ostre oraz przewlekłe stany zapalne będące bezpośrednią przyczyną wielu schorzeń i chorób oraz przyspieszonego starzenia się.

Mężczyzna od kablówki i uziemienie ciała

Kilkanaście lat temu, Clinton Ober, mężczyzna na co dzień zajmujący się montażem telewizji kablowej, doszedł do wniosku, że przyczyną występowania większości chorób u ludzi jest brak uziemienia.

Zastanawiał się, czy ludzie będąc naturalnymi przewodnikami prądu, nie powinni mieć uziemienia podobnego do tego, jakie zapewnia się urządzeniom elektrycznym, aby prawidłowo funkcjonowały?

Czy to, że spędzamy większą część swojego życia w zamkniętych pomieszczenia a na zewnątrz jesteśmy odziani w gumowe lub plastikowe podeszwy obuwia sprawia, że skutecznie izolujemy się od ziemskich elektronów i uziemienia, które chroni przed elektrycznością statyczną i polami elektromagnetycznymi w naszym otoczeniu?

POLE ELEKTROMAGNETYCZNE.JPGPOLE ELEKTROMAGNETYCZNE fot.depositphotos.com

W celu zweryfikowania swojej teorii, cierpiący na chroniczn

e bóle pleców Ober, pewnego dnia oplótł swoje łóżko srebrną taśmą tworząc w ten sposób elementarną sieć energetyczną.

Całość podłączył do metalowego pręta wetkniętego w ziemię w ogrodzie. Następnego dnia obudził się wypoczęty i nieobolały – bez zażywania jakichkolwiek lekarstw przeciwbólowych, pierwszy raz od wielu lat przespał całą noc.

Technikę tę zastosował potem kolejno u kilku swoich znajomych, którzy również po uziemieniu łóżka odczuli znaczącą poprawę stanu zdrowia.

Ober swoją teorią leczenia chciał zainteresować lekarzy, jednak nikt na poważnie nie brał jego starań.

Ostatecznie on sam zajął się rozwijaniem swojej koncepcji, dzięki czemu proces uziemienia jest dziś chętnie stosowany przez wielu terapeutów medycyny alternatywnej w Stanach Zjednoczonych oraz zyskało poparcie ze strony Stephena Sinatry – wybitnego kardiologa, który nazywa je największym naukowym przełomem, z jakim miał do czynienia podczas 35 lat praktyki lekarskiej.

Naukowe szukanie dowodów

Dowodów na rzeczywiste działanie uziemienia szukano w badaniach przeprowadzanych zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Polscy naukowcy z Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy, Karol i Paweł Sokalowie dokonali serii pięciu eksperymentów na 168 ochotnikach.

Połowę z nich poddano uziemieniu w czasie 7 godzin snu na miedzianym łóżku.

Zarówno przed przystąpieniem do eksperymentu, jak i po jego zakończeniu, osoby biorące w nim udział miały pobrane do analizy próbki krwi i moczu.

Jak się okazało po nocy spędzonej w stanie uziemienia surowica krwi ochotników zawierała znacząco mniejsze stężenie żelaza, zjonizowanego wapnia oraz nieorganicznego fosforu.

uziemiony-z-ziemią.jpgfot.depositphotos.com

Uziemienie sprawiło również, że ich nerki wydzielały mniej wapnia i fosforu a u chorych na cukrzycę spadł poziom glukozy we krwi.

Inny eksperyment, przeprowadzony przez Gaétana Chevaliera z University of California potwierdził, że uziemienie redukuje ogólny poziom stresu i napięcia w organizmie oraz wpływa na pracę lewej półkuli mózgu. Dodatkowo poprawia także rytm snu i pozytywnie wpływa na regulację poziomu kortyzolu we krwi.

Niewielkie, wstępne badanie kilku ochotników, przeprowadzone na University of Oregon wykazało, że uziemienie wzmacnia układ odpornościowy oraz jest pomocne w zmniejszaniu bólu związanego z intensywnym wysiłkiem fizycznym.

Wspomniany już wcześniej, wybitny kardiolog Stephen Sinatra poleca swoim pacjentom uziemienie jako metodę leczenia chorób serca, co udowodnił przeprowadzając prywatne badania na różnych ochotnikach.

Jak sam mówi:

Wyniki (jego) badań jasno oznaczają, że osoby cierpiące na choroby serca i zbyt dużą gęstość krwi (typową dla cukrzycy i chorób układu sercowo-naczyniowego) mogą bardzo wiele zyskać, poddając się regularnemu uziemieniu.

Z punktu widzenia kardiologii, jeżeli krew u pacjentów z cukrzycą czy chorobami serca można rozrzedzić, co udało się osiągnąć w naszym eksperymencie – eliminuje się w ten sposób ważny czynnik ryzyka odgrywający kluczową rolę w występowaniu udaru i zawału serca.

Uziemiony znaczy zdrowy

Osoby korzystające z uziemienia, że niezwykle dobrze wpływa ono na ich organizm i pomaga
w leczeniu wielu schorzeń. Wszelkie naukowe dowody, jak i prywatne potwierdzenia wielu osób na całym świecie donoszą, że uziemienie:

  • Redukuje i likwiduje przyczyny przewlekłych stanów zapalnych w organizmie.
  • Wykazuje silne działania antyzapalne oraz przeciwbólowe.
  • Likwiduje napięciowy ból głowy i mięśni.
  • Poprawia jakość snu i ułatwia zasypianie.
  • Skraca czas leczenia kontuzji sportowych i gojenia się urazów.
  • Pobudza i zwiększa poziom energii.
  • Redukuje stres i zmęczenie.
uziemienie-redukuje-stres-i-zmęczenie,jpgfot.depositphotos.com
  • Pobudza do pracy układ immunologiczny.
  • Reguluje rytm biologiczny organizmu (dzień-noc) i łagodzi jet-lag  (zespół nagłej zmiany strefy czasowej) u podróżnych.
  • Pomaga w leczeniu chorób reumatycznych i zapaleniach stawów.
  • Łagodzi symptomy zaburzeń hormonalnych u kobiet i zespołu napięcia przedmiesiączkowego.
  • Powoduje rozrzedzenie krwi, normalizuje ciśnienie tętnicze i zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, zawału i udaru.
  • Ochrania organizm przed elektrosmogiem.
  • Korzystnie wpływa na leczenie cukrzycy, schorzeń jelit i niewydolność nerek.

Praktyczna strona uziemienia

Wszystkim tym, którzy chcą zachować zdrowie lub pozbyć się niechcianych dolegliwości, Clinton Ober zaleca co najmniej 30-minutowy, codzienny kontakt bosych stóp z trawą, ziemią lub piaskiem.

Możemy w tym czasie chodzić, siedzieć, biegać lub po prostu położyć się na ziemi i dotykać jej powierzchni dowolną częścią nagiego ciała, np. ramieniem, dłonią, karkiem, nogom itp.

Jednak z racji tego, że pogoda nas nie zawsze rozpieszcza, stworzono wiele specjalistycznych sprzętów umożliwiających uziemienie bez konieczności np. bosego chodzenia zimową porą.

Uziemić możemy np. nasze łóżko. Wystarczy kupić uziemiające prześcieradło, materac lub śpiwór. Najczęściej podłącza się je do gniazdka lub do pręta w ziemi.

W ciągu dnia można korzystać z uziemiających, uniwersalnych podkładek do położenia na krześle, biurku, na stole lub na podłodze pod nogami. Chodzić można w uziemiających butach – sandałach lub klapkach nieblokujących uziemienia stóp.

odcisk-stopy-na-trawie.jpgfot.depositphotos.com

Istnieją także niewielkie, pomarańczowe plastry uziemiające, które nakleja się bezpośrednio w okolicę bolącego miejsca tak, aby redukowały stan zapalny i przyspieszyły proces gojenia.

Jednakże warto pamiętać, że kupno takich specjalistycznych przedmiotów nie jest niezbędne do przeprowadzenia procesu uziemienia. Samo uziemienie jest naturalnym darem Matki Ziemi, z którego wszyscy możemy korzystać o dowolnej porze, przez dowolny czas zupełnie za darmo.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

9 maja - smutna rocznica katastrofy " Kościuszki"

wtorek, 09 maja 2017 1:46

lato 2008 cz2 005 - Kopia - Kopia

 

Był piękny, słoneczny majowy poranek 1987.

Siedziałam w sali stewardess lotniska Okęcie w Warszawie kiedy podano tę straszną wiadomość o katastrofie " Kościuszki".

Zamarłam ... przecież godzinę temu tu byli, uśmiechnięci i zadowoleni z atlantyckiego lotu ...

Do lądowania na pasie warszawskiego lotniska zabrakło im kilkanaście sekund ...

Podczas remontu samolotu w Związku Radzieckim nie informując naszych mechaników z wału w silniku wyjęto co drugie łożysko.

Prędzej czy później ta tragedia musiała nastąpić...prawdziwa rosyjska ruletka. według znanej zasady że " ich mnogo". Niechlujstwo, zła wola, głupota ?

Kiedy teraz pomyślę ile razy latałam Kościuszką, Kopernikiem i innymi radzieckimi samolotami to dochodzę do wniosku, że tylko młody wiek i brak wyobraźni pozwalały mi latać bez strachu. Nie wiem czy teraz z tą wiedzą byłabym do tego zdolna....

 



 

Pamiętam jak po katastrofie, kiedy jeszcze byłam na sali zadzwonił telefon. Dzwonił narzeczony jednej ze stewardess, chyba Beaty Płonki. Byli zaręczeni i wkrótce mieli się pobrać.

 - Co się stało ?! - chłopak był przerażony

- Czy są ranni ?!

Nie potrafiłam mu powiedzieć prawdy. Odpowiedziałam że nie wiem, że jeszcze nie wiadomo ... 

- Jadę tam, krzyknął ochrypłym głosem

Drżącą dłonią odłożyłam słuchawkę ...

Gdyby któraś dziewczyna nie przyszła na ten lot, to właśnie ja mogłam przecież lecieć za nią z dyżuru ...i to ja byłabym w tym samolocie ...

 

 

 Znalezione obrazy dla zapytania beata płonka

 

 

///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

 

 

Wszystkim lotnikom po tej i tamtej stronie chmur zadedykowałam swoją piosenkę SREBRNY KRZYŻYK . Muzykę napisał Piotr Golla. Piosenka żyje już swoim życiem i jest wykonywana prze różnych artystów. Niedawno do kompozytora zgłosiła się orkiestra wojsk lotniczych z prośbą o zgodę na jej wykonywanie. Zamieszczam w szafie dwa wykonania ( jedno nawet z kościoła)

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wiosna, wiosna, wiosna ....

piątek, 21 kwietnia 2017 0:28

20170417_181538.jpg

 

Wiosna, wiosna, wiosna ...

 

Drugiego dnia świąt zrobiłam sobie spacer wiosenny.

Dzieci wybrały obiad u EX, byłam więc wolna jak wiosenny wiatr. Co prawda zapowiadali deszcz i zimno, ale szczęśliwie w tym wypadku prognoza nie sprawdziła się.

Wsiadłam więc w samochód i pojechałam do Powsina. Właśnie kwitły magnolie a ogród botaniczny w Powsinie słynie z pięknej kolekcji tych efektownych drzew.

Zamiast więc jęczeć przy stole nad wciskanym na siłę kolejnym serniczkiem powędrowałam sobie przez pachnący ogród ....

W kawo-busie kupiłam duże latte i po długim spacerze usiadłam na ławce na słońcu. Zrobiłam też dużo zdjęć.

Dzisiejszy wpis to właściwie będą zdjęcia, które zrobiłam w parku.

Myślę, że wyszły nieźle. Już szykuję się na fotki rododendronów.

Zakwitną za jakieś dwa tygodnie. Namawiam was na taki fotograficzny spacer   : )  

 

 

 

Różowe magnolie są chyba najpiękniejsze ....20170417_193939.jpg

 

.................................................................................................................

 

20170417_192807.jpg

 

Białe też cudne ....

 

20170417_193334.jpg

 

I żółte, a właściwie kremowe ...

 

20170417_192625.jpg

 

Zakwitła też wiśnia japońska....

 

20170417_204818.jpg

 

 

Już sobie wyobrażam, jak cudnie musi wyglądać Japonia kiedy kwitną wiśnie .....

 

20170417_204401.jpg

 

 

20170417_204041.jpg

 

Znalazłam też pierwszy kwitnący krzew azalii ...

 

20170417_195300.jpg

 

20170417_195105.jpg

 

 

Uwielbiam fiolet ...

 

20170418_101758.jpg

 

 

20170417_195123.jpg

 

 

20170417_194246.jpg

 

 

20170417_200544.jpg

 

 

 

20170417_193502.jpg

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

film, który uratował miliony dusz ...

wtorek, 18 kwietnia 2017 20:47

 

Jim Caviezel, aktor który zagrał Jezusa w "Pasji" twierdzi że kocha ... Polskę !

 

Wstyd się przyznać, ale film " Pasja" w całości obejrzałam dopiero kilka dni temu w polskiej telewizji. Wcześniej po urywkach emitowanych w internecie bałam się go oglądać. Moja nadwrażliwość powoduje, że głęboko przeżywam wszystko co wokół mnie nawet gdy bezpośrednio mnie nie dotyczy...

Tak więc zebrałam się na odwagę i obejrzałam. Oczywiście ważenie było ogromne. Każde uderzenie pejcza, którym smagano Jezusa czułam na własnych plecach.. Cały wielki czwartek przepłakałam ubolewając na całym złem które rozlało się na ziemi, nad okrucieństwem a nawet bestialstwem człowieka .... bestialstwem, którego nie potrafię ani zrozumieć ani wytłumaczyć ....

 

  PINTEREST
„Pasja” to film który uratował miliony dusz. Drugi – ocali miliardy – z Jimem Caviezelem, aktorem, który w „Pasji” Mela Gibsona zagrał Jezusa, rozmawia Ewelina Steczkowska.
Wiem, że zna Pan bardzo dobrze historię Polski. Skąd takie zainteresowanie? Jacy są Pana ulubieni polscy święci?
Moja żona mówi, że jestem najbardziej podobny do św. Piotra (śmiech). Moim najbliższym świętym jest Jan Paweł II. Medalik z Jego obliczem, który zresztą sam poświęcił, noszę stale na swojej szyi. Spotkałem Go dwa razy w życiu; to On zainspirował mnie do zagrania w „Pasji”.

Wspominał Pan, że do Polski przyleciał po to, aby prosić o modlitwę różańcową w intencji filmu Mela Gibsona. Jakie zadania według Pana ma do spełnienia Polska w Europie, ale także na całym świecie, w kwestii wiary i dawania świadectwa?
Przetrwaliście dwa reżimy i wyszliście z tego obronną ręką. Zadaniem dla was, Polaków, jest trwanie w wierze i modlitwa, zwłaszcza różańcowa. Byliście zawsze przy Matce Bożej, Ona was prowadziła i nadal będzie, jeśli wytrwacie.

Czy jest już Pan niejako niewolnikiem Matki Bożej?
Tak, podobnie jak św. Jan Paweł II. Totus Tuus.

Jest Pan narratorem w filmie o Janie Pawle II „Wyzwolenie kontynentu. Jan Paweł II i upadek komunizmu”, wyprodukowanym przez Rycerzy Kolumba. W jakim stopniu ten Święty wpłynął na Pana życie i na ile cierpienie papieża przypominało Panu Drogę Krzyżową Jezusa?
Święty Jan Paweł II nauczył mnie odwagi, również odwagi w cierpieniu. Nauczył mnie bez kompromisu mówić o sprawach wiary, mówić prawdę. Ona ocala, również w cierpieniu.

Czym ma być film „Pasja 2”? Czy będzie opowiadać o działalności Jezusa po zmartwychwstaniu? Czy więcej o Apostołach i uczniach, którzy nauczali w imieniu Jezusa?

„Pasja” to film, który uratował miliony dusz. Drugi – ocali miliardy. Jeśli wydawało ci się, że „Pasja” to mocny film, to zobaczysz, co zrobimy teraz. To będzie największy film w historii kina.

Czy to, że zdecydował się Pan zagrać w „Pasji”, a teraz w jej kontynuacji, wynika z tego, że chciał Pan opowiedzieć się wartościami? Czy to, że występuje Pan w filmach religijnych sprawia, że jest Pan stygmatyzowany?
Tak. Nie jest „wygodne” być hollywoodzkim aktorem i praktykującym katolikiem. Przeczytałem list Jana Pawła II do artystów. Powiedział coś, czego powinno być świadome każde pokolenie Amerykanów: „Wolność jest nie po to, abyście spełniali swoje zachcianki, ale po to, by dać wam prawo czynienia tego, co powinniście czynić”. Jako artysta biorę odpowiedzialność za projekty, które wybieram. Czytając ten list, czułem również, że wszystko co robię, musi być przesiąknięte duchem Bożym, duchem odkupienia.

Jak można wytłumaczyć fakt, że w czasie, gdy grał Pan w „Pasji”, Pana spojrzenie jako Jezusa nawracało ludzi? Przykładem jest przecież Pietro Sarrubi, który zagrał tam Barabasza.
Ja tylko grałem, a Bóg działał...

WYWIAD POCHODZI Z "GAZETY POLSKIEJ"

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

W szklanej kuli ...czyli durnota wiosenna : )

sobota, 15 kwietnia 2017 23:52

 

Kochani ... i znow musze przeprosić Was za tak długie milczenie. Coś mi się w szafie zacięło i w życiu mi się zacięło i w sercu ... 

 

Pustki w domu, bo dzieci albo pracują, albo się uczą... przestawiam więc swoje życie przestawiam w szafie i przestawiam w głowie. Muszę w końcu pomyśleć o sobie ... Dobrze powiedziane ! ale niestety nie bardzo mi to wychodzi.

 

Świat wokoło kręci się coraz szybciej, wojna, niepokój, atmosfera zagrożenia i walki. Amerykanie bombardują Syrię, Korea północna szczerzy zęby, Ruscy nadęci i wściekli , emigrantów coraz więcej, durni w naszym kraju też przybywa... Więc jak tu wyjeżdżać i odpoczywać, zresztą i tak nie ma za co, bo w kasie pustki a w banku długi.

 

Siedzę więc w domu i maluję, bo z pisaniem ostatnio też mizeria ... 

 

No, nie tylko maluję ,posadziłam też trochę podarowanych mi przez pewnego miłego ogrodnika roślinek.

Z radością siaduję na słońcu w ogrodzie i patrzę jak w durnym wiosennym pędzie wszystko co zielone rośnie, wypuszcza pąki i kwitnie.

Jak  naiwne ptaki łączą się w pary i z uporem osła jak co roku wiją gniazda...

Że też im się chce ? Kiedy wyobrażę sobie, że miałabym co roku budować gniazdo, wysiadywać młode - to słabo mi się robi na tę samą myśl.

Moje młode odchowane, wyfrunęły z gniazda... Było fajnie, ale jeszcze raz miec 18 lat - co to - to nie !  

Teraz znajduję pewną przyjemność w powolnej obserwacji świata wokoło. Trochę tak jakbym siedziała w szklanej kuli wokół ktorej wszystko się kręci... A ja sobie siedze i patrzę i myślę nad sensem tego wszystkiego. Co wyjdzie z tego mojego myślenia ... sama nie wiem ?

 

Jutro niedziela wielkanocna... czas odnawiania świata, nadziei i radości ...

 

W tym roku święta katolickie i prawosławne wyjątkowo pokrywają się. To symboliczne połączenie może właśnie coś znaczy ?.

Może to znak wskazujący na potrzebę zjednoczenia się chrześcijan przeciwko islamskiej nawale ?  

 

Życzę Wam Kochani nadziei i miłości w sercach i spokoju w domach - wszak Jezus zmartwychwstał ! Christos woskries !

 

A to choinka jajowa w mojej jadalni  : )

 

 

choinka jajowa.jpg

 

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Miły wieczór w Ambasadzie Chin : )

czwartek, 09 marca 2017 0:35

Z Panią XIA Jihui Małżonką Ambasadora Chin Pana XU Jian.jpg

 


Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet Pani XIA Jihui ( na zdjęciu )małżonka Ambasadora Chin Pana XU Jian zaprosiła panie na przemiłą uroczystość która odbyła się w Ambasadzie Chin w Warszawie.
 
 
Po przywitaniu gości przez Panią Ambasadorową usłyszeliśmy dwa utwory fortepianowe wykonane przez młodziutką uczennicę szkoły muzycznej oraz koncert pieśni wykonany na ludowym chińskim instrumencie. Następnie obejrzeliśmy pokaz tradycyjnych strojów regionalnych oraz pokaz pięknych narodowych jedwabnych chińskich 
sukien.
 
Byłam pod wielkim wrażeniem wdzięku i urody modelek oraz profesjonalizmu prezentacji, która była przygotowana przez samych pracowników ambasady. Bardzo ciekawy był również pokaz ceremonii parzenia herbaty, który istotnie wzbogacił moją wiedzę na temat tego narodowego chińskiego napoju.
 
 
Stroje Opery Pekińskiej.jpg
 
 
Przemiły wieczór zakończyło wspólne zdjęcie wszystkich pań oraz przepyszna kolacja.Było rodzinnie i miło, była wymiana kontaktów i zdjęcia ... i prezenty dla wszystkich zaproszonych pań w postaci luksusowej herbaty ...
 
 
 

 bankiet w ambasadzie chińskiej z okazji Dnia Kobiet.jpg

 

tea ceremony.jpg

 

 

P. Ambasadorowa IA Jihui z p.Anną Komorowską.jpg

Pani A. Komorowska z panią XIA Jihui

 

 

Piękna Pani XIA Jihui z madelkami w tradycyjnych sukniach.jpg

 

 

pokaz strojów regionalnych Chin.jpg

 

 

pokaz gry na ludowym instrumencie.jpg

 

mała pianistka.jpg

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Medycyna regeneracyjna czyli sposób na nieśmiertelność

sobota, 25 lutego 2017 1:44


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Dress code ...co warto wiedzieć ?

czwartek, 23 lutego 2017 0:21

 

Dostałam wczoraj zaproszenie od żony Ambasadora Chin Mme XIA Jihui na uroczyste spotkanie z okazji dnia kobiet. Ucieszyłam się z niego bardzo.

W programie spotkania zapowiedziana jest bowiem prezentacja kultury chińskiej, koncert, oraz ceremonia picia herbaty. Dodatkową atrakcją jest mozliwość zrobienia sobie fotki w kostiumie postaci z chińskiej opery.

W zaproszeniu zaznaczono, że należy wystąpić w stroju narodowym bądź formalnym. Co do narodowego to miałabym pewne problemy, ale może dla zaznaczenia elementów kultury polskiej zarzucę na plecy piękną góralską chustę w róże ...

Podczas spotkania zrobię trochę zdjęć i obiecuję umieścić je na bloogu.

 

 

Na razie mały wstęp dotyczący dyplomatycznych dress kodów - może się komuś ta wiedza przyda :

 

BackJesteś tutaj: Home  Styl  Etykieta  "Jak cię widzą, tak cię piszą"- czyli Savoir-Vivre w ubiorze
 

"Jak cię widzą, tak cię piszą"- czyli Savoir-Vivre w ubiorze

Swym wyglądem zewnętrznym budujemy nie tylko autorytet osobisty, lecz także instytucji, którą reprezentujemy. Ubiór stał się więc siłą rzeczy istotnym elementem savoir vivre’u.

 

 

Uwagi ogólne: 

 

Nie szata zdobi człowieka” mówi stare porzekadło. I choć wiele osób zapewne werbalnie zgodziłoby się z tą opinią to nie da się ukryć, że świat polityki, biznesu czy dyplomacji traktuje kwestię ubioru bardzo pryncypialnie. Czy tego chcemy czy nie ubiór stanowi swoistą wizytówkę naszego statusu społecznego, powagi reprezentowanej instytucji i szacunku dla zawodowych partnerów. Dobre maniery, których oczekuje świat biznesu, polityki i dyplomacji nie uznają nonszalancji w sposobie bycia, a w ubiorze ekstrawagancji. W biurze czy na oficjalnych spotkaniach należy zawsze być zadbanym, schludnym, eleganckim, pamiętając, że swym wyglądem zewnętrznym budujemy nie tylko autorytet osobisty, lecz także instytucji, którą reprezentujemy. Ubiór stał się więc siłą rzeczy istotnym elementem savoir vivre’u.

 

 

Zobacz inne artykuły na ten temat

   

 

Wedle najbardziej klasycznej definicji wyznacznikami elegancji w ubiorze są:

 

 
  1. Umiar i prostota
 

Wyróżnianie się swym ubiorem jest niemile widziane, a więc nie może on być ekstrawagancki ani szokujący otoczenie. Elegancja w stroju to bowiem dobry smak, wygoda i pewien indywidualizm wynikający z osobowości. Strój powinien być odpowiednio dobrany kolorystycznie i raczej stonowany. Co prawda niektóre zawody, szczególnie związane z kręgiem filmu, teatru, reklamy czy w pewnym stopniu – dziennikarstwa, dopuszczają dużą swobodę w doborze ubioru, lecz w świecie polityki, biznesu czy dyplomacji zasady są tu o wiele bardziej konserwatywne.

Należy też wyraźnie odróżnić elegancję od ostentacyjnej zamożności w ubiorze. Brak umiarkowania może dać efekt odwrotny do zamierzonego i narazić na śmieszność.

  
  1. Staranność w ubiorze
 

Bezwzględnie powinniśmy dbać o estetyczny wygląd, co w przypadku stroju przekłada się na szczególne zwracanie uwagi na jego stan. Kostium czy garnitur powinien być zawsze odprasowany i wyglądający świeżo. Koszula zawsze czysta, na wieczór obowiązkowo zmieniana. Buty obowiązkowo wypastowane. Staranność w ubiorze nie sprowadza się jednak wyłącznie do dbania o stan w jakim znajdują się nasze ubrania. Strój powinien też harmonizować z dodatkami takimi jak: krawat, obuwie, rękawiczki, torebka, parasolka czy nakrycie głowy.

 
  1. Szykowność
 

Nabywa się ją dbałością o wyprostowaną sylwetkę, sposobem chodzenia i wypracowaniem gestów, które pozwalają ubraniu dobrze leżeć na ciele, a noszącemu je czuć się naturalnie.

 

 
  1. Dostosowanie ubrania do okoliczności
 Strój zawsze powinien być dopasowany do sylwetki osoby, która go nosi, jej walorów zewnętrznych, wieku i okoliczności. Inaczej bowiem będziemy ubrani w czasie weekendu, na wycieczce, a inaczej w biurze, na spotkaniu towarzyskim czy oficjalnym przyjęciu. Także pora dnia i roku decyduje o naszym wyglądzie.

 

 

Rodzaje ubiorów: 

Jak wspomniałem już wcześniej, ubiór zawsze powinien być dopasowany okoliczności w jakich chcemy w nim wystąpić. Stroje (nie mówię oczywiście o tych noszonych w sytuacjach czysto prywatnych, domowych) dzielimy z grubsza na trzy kategorie:

 

  1. Strój nieformalny
  2. Strój formalny
  3. Strój koktajlowy
 

Strój nieformalny (ang, business dress, informal wears, fr. tenue de ville) to jak wskazuje jego inna nazwa strój wyjściowy. Nosimy go do godziny 20:00. Strojem nieformalnym jest:

    • dla mężczyzny garnitur i krawat
    • dla kobiety krótka sukienka (sięgająca do kolan) czy kostium ze spódnicą lub ze spodniami.
 

Dla kobiety strój nieformalny może wymagać w przypadku przyjęć ogrodowych kapelusza (ale tylko jeżeli przyjęcie ma miejsce przed godziną 17:00) i rękawiczek.

 

W kulturze anglosaskiej istnieje specjalna klasyfikacja strojów biznesowych, które można z pewnym uproszczeniem zaliczyć do rodziny strojów nieformalnych. Anglosasi wyróżniają więc:

 

  • Business dress (w zasadzie jest on tożsamy z klasycznym strojem nieformalnym, czyli dla mężczyzny garnitur i krawat, a dla kobiety krótka sukienka (sięgająca do kolan) czy kostium ze spódnicą lub ze spodniami);

 

  • Business casual (łączy wygodę i swobodę – przydatną w pracy – z koniecznością zachowania dobrego wizerunku firmy i wiarygodności jej przedstawiciela. Nie jest to ubiór odpowiedni na przyjęcia ani na najważniejsze spotkania biznesowe. Można go natomiast założyć na spotkanie z szefem, lub podróż służbową. Najbardziej charakterystyczną cechą Business casual jest brak wymogu noszenia krawata. Styl ten wymaga natomiast starannego doboru kolorowej marynarki i koszuli. Dopuszczalne jest np. noszenie swetra – narzucanego na ramiona – a nawet koszulki polo. Stanowczo nie można natomiast ubierać spodni typu jeans);

 

  • Casual (oznacza strój „przypadkowy”, choć naprawdę oznacza to swobodę a nie niestaranność. Jest to strój weekendowy, który możemy założyć na piknik, firmową imprezę integracyjną, przyjęcie ogrodowe w domu. Przykładem stylu casual może być ubranie spodni typu jeans i koszulki polo).
 

Strój koktajlowy (ang. semi-formal wears, fr. tenue d’ aprés) to strój pośredni pomiędzy strojem formalnym a nieformalnym. Strojem koktajlowym jest:

  • Dla mężczyzny ciemny garnitur, który wymaga białej koszuli i stonowanego krawata;
  • Dla kobiety krótka sukienka koktajlowa, którą może również zastąpić kostium ze spódnicą lub spodniami. Kostium koktajlowy równi się od noszonego w ciągu dnia wykonaniem z delikatniejszej tkaniny, bardziej intensywnym kolorem i innym krojem (np. dużym dekoltem, szerszymi spodniami)
 

Strój formalny (ang. formal wears, fr. tenue de ville) to jak wskazuje jego inna nazwa strój wieczorowy bądź wizytowy. Noszony jest on jedynie na specjalne, szczególnie ważne i uroczyste okazje i w zasadzie po godzinie 20:00 (chodź jak się zaraz przekonamy od tej zasady są wyjątki).

 

W przypadku uroczystości wymagającej stroju formalnego w ciągu przedpołudnia jest nim dla mężczyzny żakiet (jaskółka), a w przypadku kobiet kostium lub krótka sukienka koktajlowa.

Jaskółka składa się z zapinanego na jeden guzik jednorzędowego żakietu o wydłużonych, zaokrąglonych połach sięgających z tyłu do kolan oraz spodni w czarno-szare paski, zwanych sztuczkowymi. Stroju dopełnia szara lub czarna dwurzędowa kamizelka, biała koszula ze zwykłym kołnierzem, srebrny jedwabny krawat (nigdy muszka!), czarne skarpetki i buty. Jeżeli ceremonia jest przewidziana na świeżym powietrzu wymagany jest również szary lub czarny cylinder oraz szare bawełniane rękawiczki.

 

Kobiecym odpowiednikiem żakietu jest zazwyczaj kostium z krótką spódnicą, rzadziej spodniami. Im bardziej uroczysta ceremonia tym bardziej polecane jest stosowanie ciemniejszych kolorów. Jeżeli ceremonia jest przewidziana na świeżym powietrzu, kobieta powinna uzupełnić garderobę o kapelusz i rękawiczki. Podczas przyjęć ogrodowych odradzane są natomiast buty na wysokich obcasach.

Jak już wspomniałem jaskółka ubierana jest z okazji uroczystości wymagającej stroju formalnego w ciągu przedpołudnia. Można też ją ubierać z okazji szczególnie podniosłych uroczystości rodzinnych (np. ślub).

 

Strojem wieczorowym dla mężczyzny jest w zależności od rangi uroczystości smoking albo frak. Towarzysząca mu kobieta założy natomiast krótką suknię, suknię koktajlową albo wieczorową, kostium wieczorowy albo długą suknię wieczorową (balową).

 

Smoking jest noszony jedynie po godzinie 20:00, w sytuacji gdy na zaproszeniu zaznaczono black tie.

Smoking składa się z jedno- lub dwurzędowej czarnej marynarki o klapach wykładanych czarnym atłasem i czarnych spodni z atłasowymi lampasami. Do tego dodajemy białą koszulę, która może mieć wysoki kołnierz ew. plisowany przód i zakryte guziki lub czarne spinki z kością do zapięcia. Stroju dopełniają: ręcznie zawiązana jedwabna czarna muszka, białe szelki, czarne skarpetki i czarne lakierki. Jeżeli smoking składa się z marynarki jednorzędowej to uzupełniamy go szerokim czarnym jedwabnym pasem (zwanym hiszpańskim) lub jedwabną kamizelką.

W krajach o klimacie tropikalnym popularny jest również smoking z białą marynarką (na zaproszeniu pisze się wtedy summer diner jacket lub cravate noire d’été). W tradycji brytyjskiej, sięgającej jeszcze czasów kolonialnych dopuszcza jeszcze noszenie w krajach szczególnie gorących smokingu bez marynarki (na zaproszeniu pisze się wtedy read sea rig).

 

Kobieta towarzysząca mężczyźnie ubranemu w smoking ma zasadniczo swobodę wyboru sukni o ile na zaproszeniu nie zalecono długiej sukni, która pasuje zresztą w każdej sytuacji. O wyborze stroju powinno więc zadecydować wyczucie rangi uroczystości. Kobieta może więc założyć suknię krótką lub koktajlową. Ta druga może mieć bardziej wyraziste kolory, można też do niej dobierać bardziej ozdobne i okazalsze dodatki oraz biżuterię.

 

Frak jest noszony zasadniczo po godzinie 20:00, w sytuacji gdy na zaproszeniu zaznaczono white tie. W szczególnych okolicznościach (uroczystości z udziałem papieża, szczególnie uroczyste ceremonie dworskie) można go jednak nosić przed godziną 20:00.

Frak składa się z dwurzędowej niezapinanej marynarki wysoko wciętej z przodu, której wydłużone poły sięgają od tyłu do kolan. Klapy marynarki frakowej wykładane są atłasem lub jedwabiem, a czarne spodnie zdobią jedwabne lampasy. Do fraka nosi się białą lub srebrną kamizelkę, koszulę ze sztywnym gorsem i wysokim kołnierzem zapinaną na spinki – najlepiej perłowe. Stroju dopełniają: biała pikowana jedwabna muszka i czarne lakierki.

Frak jest jedynym cywilnym ubraniem męskim, do którego nosi się odznaczenia (o ile jest to wskazane w zaproszeniu).

 

Kobieta towarzysząca mężczyźnie ubranemu w frak powinna założyć długą suknię wieczorową (balową). Jest to najpełniejszy kobiecy strój wieczorowy. Suknia balowa jest zazwyczaj wykonana na miarę, z tkanin wysokiej jakości. Powinna być uzupełniona narzuconym na ramiona koronkowym szalem lub futrzaną etolą, której używanie obecnie należy jednak odradzać. Suknia balowa wymaga poza tym jedwabnych rękawiczek, krótkich – przy długim rękawie sukni, lub do łokci (nie można ich pod żadnym pozorem zdejmować). Odpowiednim dodatkiem do sukni balowej jest malutka torebka, która – podobnie jak buty – może być złota lub srebrna.

Dodatki: 

W kwestii doboru dodatków kobiety mają niewątpliwie większe pole do popisu niż mężczyźni. Dodatkiem do kobiecego stroju mogą być bowiem m.in. chusty i szale zarzucone na ramiona, chusteczki i fulary wiązane wokół szyi, biżuteria, obuwie, rękawiczki, nakrycie głowy, parasolki, torebki, paski. Ważnym kobiecym dodatkiem do stroju są również makijaż i perfumy. Obowiązują generalnie dwie zasady:

  • Strój powinien harmonizować z dodatkami, zwłaszcza kolorystycznie;
  • Dodatki, w tym makijaż i perfumy, powinny być dyskretne przed południem, a bardziej wyraziste, ozdobniejsze i cięższe porą wieczorową.
 

Zasady doboru dodatków przez mężczyzn są już znacznie bardziej restrykcyjne. Często mówi się w tym kontekście o „zasadzie trzech S”. Mężczyźnie zdaniem niektórych wypada bowiem jako dodatek stosować jedynie:

    1. Spinki (wyłącznie do mankietów);
    2. Szelki (nie prezentowane ostentacyjnie, lecz ukryte pod marynarką lub kamizelką);
    3. Skarpetki (mogą być jednobarwne lub wzorzyste, lecz muszą być dobrane kolorystycznie do spodni lub butów. Nigdy nie mogą być na tyle krótkie by nie zasłaniać łydek).
 

Bardzo dużej wstrzemięźliwości wymaga noszenie przez mężczyznę biżuterii. Odradza się noszenia złotych łańcuchów na nadgarstku lub na szyi oraz ozdób na rękach, z wyjątkiem symbolicznych pamiątek (obrączka zaręczynowa lub ślubna, sygnet rodowy itp).

 

„Zasada trzech S” pomija jednak milczeniem najlepszy i najpopularniejszy dodatek do męskiego stroju, czyli krawat. Nazywany jest on często klejnotem męskiego ubioru stąd warto zwrócić uwagę na najważniejsze związane z nim reguły.

  • Powinno się wybierać krawaty z tkanin naturalnych, gł. jedwabiu (ale nie nazbyt cienkiego, gdyż taki krawat szybko się deformuje);
  • Odradza się noszenie krawata o niewyrazistym kolorze lub zdobionego dużym wzorem w formie kolorystycznej plamy czy jednej figury pośrodku. Zawsze stosowniejszy jest ornament mały i dyskretny – zarówno roślinny, figuralny jak i geometryczny;
  • Kolor krawata musi być ciemniejszy od koszuli i bardziej intensywny od marynarki;
  • Spodnie czyli węższa część krawata musi być zawsze wyraźnie krótsza od górnej. Natomiast górna, która wyznacza jednocześnie długość całego zawiązanego krawata musi kategorycznie przekraczać linię paska;
  • Absolutnie niewłaściwe jest używanie do krawata dekoracyjnych szpil lub szpilek.
 

A na sam koniec…

 Najczęściej popełniane błędy przy ubiorze: 
  • Noszenie przez mężczyznę zbyt krótkich skarpetek;
  • Noszenie przez mężczyznę koszuli z krótkim rękawem pod marynarką;
  • Noszenie przez mężczyznę muszki lub krawata z węzłem fabrycznie związanym;
  • Używanie spinki do krawata;
  • Noszenie w kieszonce garnituru chusteczki identycznej z krawatem;
  • Ubieranie przez kobietę prześwitującej bluzki;
  • Brak dostosowania długości spódnicy do figury i sytuacji;
  • Noszenie sandałów do garnituru;
  • Noszenie skarpetek do sandałów;
  • Noszenie przez mężczyznę szarych lub siwych butów;
  • Ubieranie przez kobietę złotych lub srebrnych butów do stroju innego niż wieczorowy;
  • Używanie przez mężczyznę torebki na dokumenty;
  • Kolorowy smoking;
  • Niedoprasowane spodnie i niewypastowane buty;
  • Noszenie obuwia sportowego do garnituru, marynarki lub spódnicy;
  • Noszenie lakierek do spodni typu jeans.

 

Na podstawie:

Orłowski T., Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał & Etykieta, Warszawa 2005

Ikanowicz C., Piekarski J., Protokół dyplomatyczny i dobre obyczaje,

wyd. V, Warszawa 2004

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Keanu Reeves ...myślący celebryta ?

środa, 22 lutego 2017 19:27

 

Znalezione obrazy dla zapytania keanu reeves

 

Keanu Reeves - kolejna wiadomość do świata

Nie potrafię być częścią świata, w którym mężczyźni ubierają swoje żony jak prostytutki...

Keanu Reeves to utalentowany aktor, znany z niezapomnianej roli Neo w cyklu filmów „Matrix.” Co odróżnia go od innych artystów, to skromność i mądrość życiowa, tak nietypowe w świecie celebrytów.

 

Aktor chętnie dzieli się w mediach społecznościowych swoimi przemyśleniami, pokazując, że poza ekranem jest takim samym człowiekiem, jak my wszyscy, a problemy otaczającego nas świata nie są mu obce.

 
Nie potrafię być częścią świata, w którym mężczyźni ubierają swoje żony jak prostytutki, wystawiając na widok to, co powinno być szanowane.

Gdzie pojęcia honor i godność utraciły swoje znaczenie, a można polegać tylko na tych, którzy coś szczerze obiecują.

 

Gdzie kobiety nie chcą mieć dzieci, a mężczyźni rodzin. Gdzie frajerzy wierzą, że miarą ich sukcesu jest jazda samochodem ich ojców, a ojcowie, którzy zdobędą trochę władzy, starają się udowodnić swoim synom, że są nikim.

 

Gdzie ludzie fałszywie deklarują wiarę w Boga z kieliszkiem alkoholu w ręku i brakiem zrozumienia dla religii. Gdzie pojęcie zazdrości jest uważane za wstydliwe, a skromność jest wadą.\

Gdzie ludzie zapomnieli o miłości, ale po prostu szukają najlepszego partnera. Gdzie wszyscy naprawiają każdą najmniejszą usterkę w swoich samochodach, nie szczędząc na to czasu i pieniędzy, a sami wyglądają tak biednie i żałośnie, że tylko drogi samochód może to ukryć.

 

Gdzie chłopcy marnują pieniądze swoich rodziców w klubach, wygłupiając się w rytmie prymitywnych dźwięków, a dziewczęta za to się w nich zakochują.

 
 
Gdzie trudno już odróżnić mężczyzn od kobiet, a cały ten cyrk nazywany jest wolnością wyboru, ale Ci, którzy wybierają inną ścieżkę, zostają uznani za półgłówków.

Wybieram swoją drogę. Jednak żałuję, że nie mogę znaleźć zrozumienia u ludzi, wśród których go najbardziej szukałem.

Keanu Reeves

Published at 07.01.2017 / 06:00


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

tęsknota...tęsknota...tęsknota...

sobota, 18 lutego 2017 21:03

Znalazłam dziś piękny wiersz Urszuli Kozioł ...

Umieszczam go w szafie, bo od dnia Walentynek jest mi tak bardzo smutno ... Tego dnia boleśnie uświadomiłam sobie, jak szybko ubywa serc, które nas kochają ....

To trochę tak, jak byśmy sami umierali ...

Jest pewne czerwone pudełko, które otwieram tylko w Walentynki. To aksamitne pudełeczko dostałam kiedyś od Janusza.

Kiedy otwieram pokrywkę - ze środka wyskakuje czerwony kwiatek głośno wołając : " I love You....I love You ! ...To taki głos z tamtej strony ...

 

Puszczam sobie wtedy najpiękniejsze piosenki o miłości cudownej Whitney Houston, która też odeszła ... i niestety nie jest mi nic a nic lepiej ....

 

 

 

 


Urszula Kozioł

Dobrej nocy

Dobranoc wargi niepocałowane 
dobranoc słowa których nikt nie słucha
niezapatrzone w moje 
oczy twoje 
nie za mną teraz już wodzą spojrzeniem

w tych pustych ścianach nie ma dla mnie miejsca 
w pustych pokojach czuję się bezdomna 
mknie rok za rokiem
mija w bezmiłości 
łez z moich oczu nie ma kto scałować

czekam powrotu który nie nastąpi 
dobranoc świecie nie dla mnie twój powab
gdy niemożliwość wszelaka
bardziej jest możliwa 
niżeli powrót stamtąd
skąd nikt nie powraca

dobranoc życie 
dobranoc i tobie 
choć niby życiem jesteś 
bez ukochanego

lecz jeśli cię zastanę tu jutro
także ciebie pozdrowię z ulgą 
dobranoc dobranoc

chcę zasnąć 
złożyć na poduszkę głowę 
może akurat dzisiaj w moim śnie 
zechce mi się pojawić ten
którego nie ma?

Klangor, Wydawnictwo Literackie 2014

 

......................................................

 

Jak ja rozumiem poetkę ...

 

To tak jakby odpowiedź do moich wierszy o tęsknocie i ludziach, którzy odeszli a którzy tak nas kochali ...

To prawda, że życie bez miłości traci sens...

I have nothing, when I don't have You ! 

 

 

                                                                                                                                                     Ewa Zelenay

 

 

i znowu mi ubyło …

 

 

i znowu mi ubyło serce co kochało

jedno wśród serc tak wielu  jedno właśnie Twoje

chłodem w domu powiało, chodzę w nim bez celu

omijając twój pokój, przez inne pokoje

 

nie chcę budzić tej ciszy co po tobie milczy

dotykać chłodnych sprzętów zamarłym dotykiem

twoich dłoni – ich ciepła które wciąż pamiętam

otwierać szuflad biurka zgubionym kluczykiem

 

staje bezradna w oknie i patrzę na chmury

szukam w nich choćby cienia  - by go nazwać znakiem

co pozwoli uwierzyć żeś nie całkiem odszedł

że jesteś - choć cię nie ma i za tobą płaczę

 

 

.........................................................

 

 ubywanie

 

coraz mniej

mnie

we mnie

 

coraz bardziej

sobie

ubywam

 

oszczędzam

chowam

na zaś -

- światy

 

coraz mniej

mnie

we mnie

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Teoria Wielkiej Unifikacji

środa, 15 lutego 2017 2:08

 

bozonX_odkrycie

Odkryto piątą siłę natury! Teoria Wielkiej Unifikacji pokaże nam świat zupełnie inny niż znamy?

 Dział: Nauka i Odkrycia W popularnych | 20 sierpnia 2016
 
 

Pochłonięta wojnami i konfliktami na całym świecie ludzkość nie zwróciła większej uwagi na opublikowane kilka dni temu przez amerykańskich uczonych odkrycie, które prawdopodobnie już wkrótce całkowicie odmieni postrzeganie przez nas naszej rzeczywistości i całego Wszechświata.

 

Swoje odkrycie fizycy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine opublikowali swoje odkrycie w „Physical Review Letters”. Opiera się ona na wcześniejszych obserwacjach dokonanych przez naukowców z Węgierskiej Akademii Nauk, którzy w 2015 r. poszukiwali tzw. „ciemnego fotonu”, czyli nośnika piątej – nieznanej dotychczas ludzkości siły natury.

Przypomnijmy, że dotychczas znaliśmy tylko cztery podstawowe siły natury: grawitację, oddziaływanie elektromagnetyczne oraz słabe i silne oddziaływanie nuklearne. Kiedy jednak węgierscy uczeni zderzali izotop litu-7 z protonami, odkryli obecność nowej cząstki nazwanej bozon X („protophobic X boson”), ok. 30 razy cięższej od elektronu.

 

Węgrzy nie byli jednak pewni, czy ta cząstka jest nośnikiem jakichś oddziaływań. Po przeanalizowaniu ich obserwacji uczeni z Kalifornii nie mają wątpliwości – we Wszechświecie działa piąta, całkowicie nieznana dotychczas siła.

  • Według prof. fizyki i astronomii Jonathana Fenga, siła ta – wspólnie z czterema pozostałymi – składa się na jedną fundamentalną siłę stanowiącą podstawę funkcjonowania Wszechświata. „Być może istnieje też oddzielny „ciemny sektor”, który posiada własną materię oraz siły i oddziałuje z naszym w ukryty sposób” – rozwija swoją teorię prof. Feng.

 

Jego zdaniem, odkrycie to kompletnie odmieni nasze postrzeganie Wszechświata. Teraz – kiedy istnienie bozonu X przestało już być tylko hipotezą i zostało całkowicie dowiedzione teoretycznie – można oczekiwać, że już w najbliższym czasie zostanie on uzyskany doświadczalnie.

 

„Cząstka nie jest tak ciężka i laboratoria mają wymaganą moc do jej stworzenia już od lat 50-ch i 60-ch. Lecz powód, dla którego trudno ją znaleźć był taki, że jej oddziaływania są bardzo słabe. W czasie gdy normalne siły elektryczne współdziałają z elektronami i protonami, ten nowy bozon oddziałuje tylko z elektronami i neutronami w bardzo ograniczonym zakresie” – tłumaczy prof. Feng.

 

„Teraz jednak nawet grupy eksperymentalne pracujące w małych laboratoriach wiedzą, gdzie trzeba jej szukać” – mówi amerykański fizyk.

  • Obecne odkrycie oznacza absolutną rewolucję w całej nauce, gdyż wszystkie dotychczasowe hipotezy i badania zostaną prawdopodobnie połączone w jedną całość w ramach tzw. Teorii Wielkiej Unifikacji.

 

Zmieni się fizyka, algebra, geometria i cały szereg innych nauk i wkrótce może się okazać, że nasz świat działa zupełnie inaczej niż dotychczas sądziliśmy. Być może dowiedzione też zostanie istnienie równoległych rzeczywistości.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kto rządzi światem ?

niedziela, 12 lutego 2017 0:07

 

Genialne, prawda ?!


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Hemar - Polak ochotniczy ...

sobota, 11 lutego 2017 23:08

 Marian Hemar, fot. Narodowe Archiwum CyfroweMarian Hemar, fot. Narodowe Archiwum

 

Żyd z urodzenia, Polak z wyboru – nigdy nie pogodził się ze zdradą ukochanej ojczyzny. Zapomniany poeta, który smagał piórem i nazistów, i komunistów

 

Marian Hemar – Żyd z urodzenia, Polak z wyboru i z potrzeby serca – nie przestaje nas poruszać swą niezgodą na kłamstwo i pasją w demaskowaniu międzynarodowej zmowy, której Polska stała się ofiarą w roku 1944.

Niezgody na sowieckie onuce, którymi nas owinęli niegodni sojusznicy. Pasją godną narodowego barda, opłakującego klęskę Narodu i państwa.

Przypomina w tej pasji i niezgodzie na fałsz lament księdza biskupa Jana Pawła Woronicza nad zdradzoną i rozdrapaną Rzecząpospolitą, zawarty w jego nieśmiertelnym „Hymnie do Boga” i w „Świątyni Sybilli”, w której przeklinał zdrajców targowickich:

Niech ta krew na was padnie i na wasze dzieci, i piętnem matkobójczym na czole wyświeci, a przekleństwo zgubionych milionów ludzi i tych, których potomność w ich wnukach obudzi”.

 

 

Prześmiewca

Tylko że Hemar zrezygnował w swym opłakiwaniu Polski zdradzonej z wysokich tonów i dramatycznego decorum, które występuje u poety kapłana z przełomu XVIII i XIX wieku.

Smagał politycznych obłudników satyrą z ostrym, brutalnym często słowem, bo rozumiał, że grób Polski roku 1944 strzeżony jest przez niewyobrażalne kłamstwa o „socjalizmie”, „demokracji”, „wyzwoleniu społecznym”! Ton dramatyczny nie nadawał się do demaskowania tej obłudy. Łatwo go było ośmieszyć prosowieckim „satyrykom”. Trzeba było bić na odlew. I bił.

Kiedy Antoni Słonimski wrócił z emigracji do Polski i namawiał do tego innych, szydząc z ich niezłomności, Hemar wypalił:

Popatrzcie na ten rzymski profil: były frankofil i anglofil, i były sanacyjny cwaniak, pan-europejczyk i pen-klubczyk, przechrzta co tydzień, na wyścigi, co z wszystkich sobie wziął religii jedną religię: oportunizm – dziś się obrzezał na komunizm!”…

Każdy inny autor za takie słowa zostałby „polskim antysemitą”. Ale Hemara trudno było zaliczyć do „antysemitów”, do tego polskich, z natury rzeczy. W wierszu „Trzy powody” wyznał swą miłość do Polski – niby żartobliwie, a jednak w sposób głęboko wzruszający i prawdziwy:

Niezależnie od tego, z jakiego pochodzę miasta, ja w ogóle nie jestem Polakiem od Króla Piasta, z krwi lechickiej, z przypadku, nie z metrykalnych przyczyn. Moja ambicja, że jestem Polakiem ochotniczym…

 

Ze Lwowa

 

Urodził się 6 kwietnia 1901 r. we Lwowie, w rodzinie żydowskiej, jako Jan Marian Hescheles. Jako nastolatek brał udział w walkach o polski Lwów. We krwi polskich koleżanek i kolegów – rówieśników, którzy w dramatycznych latach 1918-1920 umierali jako polskie Orlęta na ulicach miasta zawsze Polsce wiernego, rodziła się jego głęboka więź z Polską i świadomość, że jest Żydem, ale polskim Żydem, a to wiele znaczy.

Studiował na lwowskim Uniwersytecie Jana Kazimierza medycynę i filozofię, ale szybko się zorientował, że to nie jego przeznaczenie. Objawił się jego talent literacki, lekkość pióra poparta inteligencją i niezwykłym poczuciem humoru, co go predestynowało do twórczości satyrycznej, z pogranicza publicystyki politycznej i lekkiej kabaretowej muzy.

Qui Pro Quo

Po przeprowadzce do Warszawy związał się ze znanymi w stolicy kabaretami literackimi Qui Pro Quo, Banda, Cyrulik Warszawski. Pisał szopki polityczne, skecze sceniczne i piosenki, do których sam komponował muzykę. Trafił do radia jako autor popularnych słuchowisk i do teatru jako autor sztuk scenicznych, a nawet krótko jako dyrektor Teatru Nowa Komedia. Współpracował z „Wiadomościami Literackimi”.

Żyjąc z lekkiej muzy, nie przypuszczał pewnie, że jego prawdziwym przeznaczeniem będzie twórczość polityczna. Nie dlatego, że on sam tak chciał. Tak chciał świat. Hemar doskonale orientował się w sytuacji międzynarodowej, czuł niepokój o Polskę. Coraz częściej w jego twórczości pojawiały się tony refleksyjne, odżywała tradycja Jana z Czarnolasu – tak jak w wierszu „Odpowiedź” z roku 1938:

Nikt z nas z Ojczyzną umów nie zawierał. Z nikim Ją pacta nie wiążą conventa. Jak mu żyć przyjdzie, jak będzie umierał, że go dostrzeże w tłumie, że spamięta (…). Nie przyrzekała oszczędzać goryczy ani że słodkim będzie karmić chlebem, ani że łzy czy zasługi policzy i krzyk dosłyszy pod wysokim niebem (…). Kto raz ochrzczony niewidzialnym znakiem, błogosławiony potem, czy przeklęty, będzie Polakiem (…). Choćby nie wiedział. Będzie już, tak samo, jak bez zasługi każde dziecko, które w pierwszym swym słowie powiedziało ’mamo’ i pomyślało ’niebo’ patrząc w górę. I dziś wie: ’ziemia’ – ’chleb’ – ’woda’ i ’drzewa’ i polskie słowa w polskiej piosnce śpiewa…

 

Słowo „ochrzczony” pojawia się tu nieprzypadkowo. W roku 1935 Marian Hemar przyjął sakrament chrztu św. w Kościele katolickim.

 

Orzeł czy Rzeszka

Krótko przed wybuchem wojny Hemar wywołał polityczny skandal i interwencję ambasadora Niemiec w Warszawie, któremu nie spodobała się Hemarowa piosenka „Ten wąsik”, śpiewana w rewii „Orzeł czy Rzeszka” przez Ludwika Sempolińskiego. Lwowski bard zaczynał swą prywatną wojnę z Hitlerem, zanim zaczęła się ta wielka, światowa.

Po przegranej wojnie obronnej razem z tysiącami polskich oficerów i żołnierzy ruszył na Zachód szlakiem przez Rumunię i Francję. Był żołnierzem Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich – w Palestynie i w Egipcie (m.in. pod Tobrukiem). Wojsko potrzebowało takich jak on artystów do budowania morale, pobudzania ducha narodowego. Hemar prowadził aktywną pracę kulturalno-oświatową.

W 1942 r. przeniesiony do Londynu, zwalczał kłamstwa niemieckiej propagandy wojennej. Niestety, także brytyjskiej – w odniesieniu do spraw polskich. To wyostrzyło jego tragiczną świadomość osamotnienia Polski wśród aliantów i oczywistej zdrady przez nich sprawy polskiej. Ta kwestia – obok obłudy Sowietów i ich kolaborantów w Polsce – stanie się dojmującym motywem jego powojennej satyry politycznej, którą prezentował w teatrzyku polskim, w klubie naszych politycznych emigrantów, w Radiu Wolna Europa, gdzie miał cotygodniowy swoisty „Teatr Hemara”. Z tego czasu pochodzi jego głęboko wzruszająca swą prostotą deklaracja ideowa:

Moja gorąca miłość nie może się pogodzić z inną Polską, tylko najlepszą, najszlachetniejszą, najuczciwszą w świecie. Uczyli mnie tej miłości Słowacki, Żeromski i Piłsudski.

 

Piłsudskiemu poświęcono wiele wierszy. Ten napisany przez Hemara w roku 1943 („Na 19 marca”) jest bodaj najpiękniejszy:

Nie pozostawił tutaj żadnego dziedzica. Wielka to nasza wina, nie do przebaczenia. Imię jego tak przeszło jako błyskawica w chmurach, wysoko. W pobok polskiego sumienia (…). Została w nas ta siła fatalna, co w końcu wciąż nas aniołów strąca z wysokiego nieba, i strąconych przerabia na zjadaczy chleba – wciąż tęskniących do słońca…

 

Satyrycznie i patetycznie

W roku 1947 wydał Hemar w Londynie swoje „Satyry patetyczne”. Tytuł trafiał w sedno sprawy. Lwowski prześmiewca pozostawał satyrykiem, ale dotykał polskich ran. Jego „Rozmowa z żołnierzem” przypomina słynną „Przypowieść” Jana Lechonia, który pytał po wojnie polskiego żołnierza z Kresów, czy warto było przelewać krew za świat bez wolnej Polski, za Polskę bez Kresów. Hemarowy żołnierz na pytanie „Po coście się bili?” odpowiada: „Żeby świat się nauczył, żeby o tym wiedział, by sobie wspomniał kiedyś – może za lat tysiąc – że umiałem dotrzymać, com umiał zaprzysiąc”…

Jaki był Hemarowy morał z wojennej historii Polski, jej „kamień filozoficzny” (z wiersza pod takim tytułem)?

„Ażeby naszym kosztem żadnego kompromisu nie robiono na świecie bez naszego podpisu (…). By nam per procura nie wystawiano czeków, które nam przyjdzie płacić buntem i nędzą wieków”. To nie tylko życzenie na rok 1947…

 

Boleśnie odczuwał Hemar brytyjskie nalegania, by polscy emigranci polityczni wracali do kraju, wszak wojna się skończyła. „Stalin nie taki straszny, jak piszą faszyści. Znajdźcie sposób współżycia. Przeszłość się wyczyści”. W swoim „Liberum veto” demaskował ten kłamliwy i faryzejski ton: „Myśmy się nie zmienili na świecie. My jedni. Z tym, z czym weszliśmy pierwsi – wychodzimy z wojny”.

Kompromitacja Brzechwy

Interesował się wszystkim, co się działo w kraju. Komentował satyrycznie wszystkie ważniejsze wydarzenia. Odsłaniał śmieszność i pompatyczność sowieckich aparatczyków, którzy pod sowiecką kuratelą budowali „nową rzeczywistość”, ale i tragedię tysięcy rodaków, którzy nie potrafili lub nie chcieli się przystosować do sowieckiej codzienności życia w kraju, upokarzania polskich patriotów, niezliczonych na nich zbrodni sądowych.

 

Jan bez Ziemi

Kiedy w roku 1965 stanął w Gdańsku lwowski pomnik Jana III Sobieskiego, ukrywany przez lata w Wilanowie, Hemar się rozmarzył:

„O, Królu Wysiedlony! O, Królu Janie bez Ziemi! Na emigracji tym gorszej, że pomiędzy swojemi! (…) Niech marmurowa buława, niechaj dłoń marmurowa z drugiego krańca Polski wskazuje w stronę Lwowa (…). Z jednego krańca Polski wróci na drugi kraniec: na swoje Wały Hetmańskie, na swój zamkowy szaniec. Kiedy we Lwowie postanie emigrant, co wrócił z podróży, złóżcie mu wtedy u stóp ten wiersz – co już dziś mu tak wróży”…

Emigrant nie wrócił nigdy z niechcianej podróży do ukochanego Lwowa… Marian Hemar umarł 11 lutego 1972 r. w Dorking pod Londynem. Wrócił do Polski symbolicznie, jest patronem ulic m.in. w Warszawie i w Gdańsku. „Żyd, co Polskę kochał”… To słowa Adama Mickiewicza o Jankielu. Ale Jankiel to postać literacka, Marian Hemar był wśród nas.

Ze względu na bogatą twórczość kabaretową, zwłaszcza tę z okresu międzywojennego, Marian Hemar pokazywany jest często jako uczestnik życia towarzyskiego tego czasu, półgrafoman, żartowniś, miłośnik kobiet.

Jednak prawdziwa wartość Hemarowej spuścizny to polityczna satyra, demaskowanie porządków jałtańskich, to moralna pasja i świadoma, „ochotnicza” obrona polskiego interesu narodowego. Za to godzien jest naszego szacunku. Dobry spektakl, oparty na tej twórczości, może otworzyć nam oczy także na polityczną obłudę naszych czasów, na troskliwe pielęgnowanie miazmatów komunizmu, zabójcze dla duszy Narodu.

 

Piotr Szubarczyk, artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” (11 styczni

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dziś pełnia śnieżna ...

piątek, 10 lutego 2017 22:09

 

  •  W ten weekend czeka nas prawdziwy kosmiczny spektakl. Na niebie widoczne będą trzy rzadkie zjawiska astronomiczne.

W nocy z piątku na sobotę będziemy mieć swoistego "hat tricka" - półcieniowe zaćmienie Księżyca, tzw. Pełnię Śnieżnego Księżyca, a także Kometę Noworoczną.

 

W sobotę Ziemię ma minąć tzw. Kometa Noworoczna o nazwie 45P/Honda-Mrkos-Pajdušáková, która przeleci obok naszej planety najbliżej od 2011 roku.

 

SOURCE: INSTAGRAM
 
 
 
Zaćmienie półcieniowe to efekt sytuacji, w której Słońce, Ziemia i Księżyc znajdują się w niemal prostej linii. Wówczas Ziemia blokuje część promieni słonecznych docierających bezpośrednio na powierzchnię Księżyca i pokrywa ją zewnętrznym cieniem. Reszta powierzchni otrzymuje tyle światła, co zawsze.
 
 
 
 
 
 
SOURCE: YOUTUBE
 
 
 
 
 

Przy okazji można będzie zaobserwować tzw. Pełnię Śnieżnego Księżyca, jak nazwali lutową pełnię Amerykanie.

 

 

SOURCE: INSTAGRAM

 

 

Będziecie oglądać? Nie zapomnijcie udostępnić tego postu znajomym i rodzinie, żeby nie przespali tego widoku!

 

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Graviola

piątek, 10 lutego 2017 22:03

 

Firmy farmaceutyczne ukrywają przed nami owoc leczący raka. Każdy powinien o nim wiedzieć!

 

 

Wielu ekspertów z całego świata twierdzi, że ten owoc jest najsilniejszym pogromcą raka! Co najlepsze, stwierdzono, że jest 10000 razy mocniejszy, niż którakolwiek z innych konwencjonalnych metod leczenia raka.

 

 

Niestety cudowne właściwości tego owocu były trzymane w tajemnicy przez firmy farmaceutyczne, ponieważ mogłyby one szybko zbankrutować – nikt nie kupowałby już ich cudownych leków…

 


Owoc pochodzi z drzewa, które nosi nazwę Guanabana lub Graviola. Jest to nisko rosnące drzewo, którego owoce są słodkie i duże, mogą być spożywane na surowo, lub być wykorzystywane w produkcji ciast, napojów itp. Drzewa Graviola rosną w ciepłym klimacie, a jego sok może skutecznie zapobiegać nowotworom.

 

Warto również dodać, że Graviola nie powoduje żadnych negatywnych skutków ubocznych w porównaniu do chemioterapii.


Te owoce są wyjątkowo skuteczne w przypadku nowotworów, ale także zapewniają także różne inne korzyści zdrowotne. Jest to antybiotyk o szerokim spektrum działania – ma właściwości przeciwpasożytnicze i przeciwgrzybicze. Graviola może skutecznie leczyć zaburzenia nerwowe, stres, depresję a także wyregulować poziom ciśnienia krwi.

 

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat, powyżej 20 testów laboratoryjnych wykazało, że ekstrakt z tego owocu skutecznie zabija komórki nowotworowe w przypadku 12 typów nowotworów, w tym raka trzustki, jajnika, okrężnicy, piersi czy prostaty.
 
Cudowne składniki tego owocu hamują wzrost komórek rakowych 10000 razy wydajniej, niż adriamycyna, która jest popularnym środkiem chemioterapeutycznym. Jednak, najważniejszym aspektem jego działania jest to, że nie ma wpływu na zdrowe komórki, niszczy wyłącznie komórki rakowe, w przeciwieństwie do konwencjonalnych metod leczenia raka.
Źródło:healthyfoodhouse

 

 

Preparaty z Graviolą można dostać w sprzedaży wysyłkowej . Koszt  nie jest jakiś zaporowy, więc może warto spróbować : )


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

film, który może zmienić wasze życie ...

środa, 08 lutego 2017 2:37

 

Dziś nie będzie smutno i zimowo ...

Będzie jasno i radośnie. Mam dla Was podarunek.

Tym podarunkiem jest pewien film - a raczej przesłanie, które niesie.

Nie będę o nim mówić, po prostu obejrzyjcie go. Może pomoże ci zobaczyć świat w inny sposób.

Może warto ?!

 


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Słowa porządkujące ...

niedziela, 05 lutego 2017 21:00

 010 (3).jpg

 

Długo nie pisałam... i właściwie nie mam na to dobrego wytłumaczenia.

Myślę, że nie tylko ja źle znoszę te mgliste zimowe dni...choroby, choroby, choroby ...Ledwo wygrzebałam się z jednej dopadła mnie druga. Drugi antybiotyk i znów bateria suplementów...

Nowy rok rozpędza się. Po styczniowym spokoju bezduszna maszyna dni rusza powoli, jeszcze miesiąc, półtora i wszystko zacznie toczyć się w iście wiosennym tempie.

Cała przyroda też już się budzi. W ogrodzie pohukuje synogarlica, pokazują się pąki na forsycji. Nagle znów zlatuję się sikorki, których nie widziałam od grudnia... 

Kolejna wiosna ...co przyniesie ? światu, Polsce, i nam wszystkim ?

Totalna opozycja totalnie mnie wkurza. Manipulują wiadomościami i przekręcają fakty. Teraz biją pianę z sierotami z Syrii ... Czy ktoś jeszcze ich słucha ? Kto może wierzyć takim idiotom, manipulantom, kłamcom ? Rząd PISu daje na Syrię trzykrotnie więcej niż rząd PO, że o Caritasie nie wspomnę ...

Jakiś oszalały demiurg ciągle nakręca sprężynę nienawiści....

Uciekam od tego paskudnego świata, który nie daje mi spokojnie żyć. Zamykam się w czterech ścianach mojego domu, straciłam cały zapał i chęć do robienia czegokolwiek. Trudno mi nawet pisać i malować, bo trudno skupić myśli ...

Wypożyczyłam sobie " O sztuce istnienia" Fromma i buduję na jego tekstach nowy spokój...Takie paliwo dla ducha...słowa porządkujące... słowa dające spokój ...

 

Namalowałam nowy obraz ... lodowe miasto ...

 

20170104_125838.jpg

 


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niemcy o włos od przejęcia kontroli nad polską energetyką

środa, 25 stycznia 2017 23:20

 

 

:

Niemcy chcieli przejąć kontrolę nad polską energetyką? PiS zablokował ich w ostatniej chwili!

 

 

opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

Fot. pixabay.com Fot. pixabay.com
 

Samorządowcom PiS z Opola i ich koalicjantom udało się zablokować sprzedaż ważnej spółki energetycznej Niemcom związanym z rosyjskim Gazpromem. Transakcja przeprowadzana przez PO, została zatrzymana w ostatniej chwili.

W Polsce jest mnóstwo malutkich księstewek, takich dyktaturek, tyranii. Muszą zostać zlikwidowane w interesie Polaków

— mówił w niedzielę na antenie TVP3 Opole prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o cel zmian w ordynacji wyborczej do samorządu, m.in. wprowadzenie kadencyjności wójtów.

Słowa prezesa PiS odbiły się szerokim echem w całej Polsce, bo i skala problemu jest ogólnopolska. Jednak fakt, że padły w Opolu, również nie pozostaje bez znaczenia. To właśnie stolica województwa opolskiego, przez lata uważanego za jeden z bastionów PO, stała się miejscem, gdzie dzięki rozsądnej i koncyliacyjnej postawie lokalnych polityków, centroprawicy udało się rozbić lokalny układ PO i postkomunistów, rządzących tym miastem od lat i kontrolujący najważniejsze miejskie spółki.

 

Trzeba dodać, że udało się to zrobić w ostatniej chwili, bo tylko dzięki determinacji prezydenta miasta Arkadiusza Wiśniewskiego (niezależny) i jego zastępcy Janusza Kowalskiego (PiS) władzom udało się zneutralizować szkodliwą prywatyzację miejskiej spółki energetycznej Energetyka Cieplna Opolszczyzny S.A., do której doprowadzili politycy PO i odzyskać kontrolę nad spółką.

 

Cały problem polega na tym, że firmą, która na skutek decyzji poprzednich władz, przez kilka lat była jednym z głównych udziałowców ECO S.A. i miała odkupić od miasta udziały pozwalające jej uzyskać pełną kontrolę nad przedsiębiorstwem, jest niemiecki koncern E.ON Edis Energia sp. z o.o. Energetyka Cieplna Opolszczyzny S.A. jest rozwijającą się firmą, generującą milionowe zyski oraz dokonującą ważnych inwestycji i E.ON zarabiał na swoich udziałach duże pieniądze z dywidend. Jednak w tym przypadku sprawa rozbija się nie tylko o pieniądze, ale także o bezpieczeństwo energetyczne Polski. Jak dowiedzieliśmy się z lokalnych źródeł, niemiecki E.ON planował stworzyć w Polsce potężne konsorcjum kontrolujące dostawy energii. Konsorcjum, w myśl planów E.ON mające powstać a bazie ECO S.A. i Szczecińskiej Energetyki Cieplnej S.A, byłoby jednym z w ważniejszych graczy na polskim rynku energii cieplnej. Wszystko za sprawą wchodzących w skład grupy ECO spółek - Energetyka Cieplna Opolszczyzny S.A., oprócz Opola, kontroluje między innymi elektrociepłownie w Kutnie, Tarnobrzegu, Jeleniej Górze i Malborku.

Jeżeli dodamy do tego kontrolowaną przez E.ON spółkę ze Szczecina (Niemcy mają w niej 66,4 proc udziałów) dostarczającą ciepło niemal na całym terytorium województwa zachodniopomorskiego, to wyłoni nam się bardzo nieciekawy obraz. Tylko dzięki tym dwóm przedsiębiorstwom i wchodzącym w ich skład podmiotom, Niemcy mogliby kontrolować rynek cieplny w dwóch województwach (opolskie i zachodniopomorskie) i części województw dolnośląskiego i pomorskiego. ECO ma w planach kolejne inwestycje, więc zasięg ten z pewnością jeszcze by się zwiększył.

 

Nie chcemy tutaj tworzyć teorii spiskowych, ale wystarczy spojrzeć na mapę Polski, by ocenić, jak kluczowe z punktu widzenia niemieckich resentymentów są to obszary. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że, jak podaje specjalistyczny portal energetyka24.com, E.ON jest jednym z partnerów rosyjskiego Gazpromu w budowie drugiej nitki gazociągu Nord Stream.

 

Biorąc pod uwagę kluczowe w tej układance miejsce ECO, tylko dzięki determinacji centroprawicowych sił, które w 2014 roku zdobyły władze w Opolu, udało się uniknąć, jak mówią eksperci, wrogiego przejęcia, będącego jednocześnie potencjalnym ciosem w bezpieczeństwo energetyczne Polski. Nowym władzom w ostatniej chwili udało się zablokować sprzedać części miejskich udziałów niemieckiej firmie.

 

Na szczególne uznanie zasługuje postawa wiceprezydenta Opola Janusza Kowalskiego z PiS, który w imieniu miasta przez dwa lata walczył o cofnięcie szkodliwych decyzji poprzednich władz i odzyskanie kontroli nad spółką.

 

Kiedy Nadzwyczajne Zebranie Akcjonariuszy spółki podjęło decyzję o odwołaniu dotychczasowego, spolegliwego wobec Niemców zarządu, E.ON, mimo że był udziałowcem mniejszościowym, zaskarżył tę decyzję do sądu. Przepychanki prawne trwały dwa lata i dopiero w grudniu 2016 roku miasto wygrało batalię prawną z europejskim gigantem i odzyskało kontrolę nad spółką.

 

Opolski przypadek pokazuje, że nie ma lepszego argumentu w debacie o samorządach i kadencyjności, jak sprawa ECO. Mimo teoretycznie zmieniających się władz miejskich i udziałowców, spółką przez 26 lat kierował jeden prezes – W. Chmielowicz związany najpierw z PZPR, a później z SLD. Lokalne media niejednokrotnie informowały o przypadkach nepotyzmu i obsadzaniu kluczowych stanowisk przez swojaków. Np. stanowisko w jednej ze spółek-córek ECO miała objąć córka Chmielowicza.

 

Prezesa, nie usunęli także politycy Platformy Obywatelskiej, kiedy przejęli władzę w mieście i kiedy teoretycznie rozbito lokalny układ SLD-PSL. Chmielowicz okazał się „niezatapialny” także wtedy, kiedy do spółki weszli Niemcy. Szybko znalazł wspólny język z przedstawicielami E.ON i akceptował większość decyzji podejmowanych przez mniejszościowego udziałowca. Dopiero przejęcie władzy przez PiS i koalicjantów pozwoliło miastu odzyskać kontrolę nad przedsiębiorstwem.

 

Włodarze Opola udowodnili, że repolonizacja kluczowych sektorów gospodarki jest możliwa, mimo potężnej presji i protestów. Pokazali też, że można wygrać spór prawny z europejskim gigantem, pod warunkiem, że się do tego podejdzie z determinacją.

PF

 

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 29 maja 2017

Licznik odwiedzin:  235 273  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 ...

więcej...

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 

do ZLP.jpg

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 235273
Wpisy
  • liczba: 1780
  • komentarze: 2074
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 2632 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl