Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 158 026 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

dziś rocznica śmierci Janusza ...

piątek, 26 czerwca 2015 0:02

 

Dziś rocznica śmierci mojego Janusza ...

 

JOHNY.jpg

 

Gdyby żył cieszyłby się z nowego wykonania mojej piosenki :

"Srebrny krzyżyk" ...

 

... a może cieszy się ...w tym swoim lotniczym niebie ...może ?

 

 

 

        Piosenki lotnicze – słowa:Ewa Zelenay, muzyka: Piotr Golla

 

 

 

 

 

Srebrny krzyżyk

 

 

 

Srebrny krzyżyk rysuje niebo

 

srebrną kreską pisząc modlitwę.

 

Daj im Boże bezchmurne niebo

 

daj im wygrać podniebną bitwę

 

 

 

Daj im Boże loty wysokie

 

daj im Boże lądy dalekie

 

Swym wszechmocnym, wszechsilnym okiem

 

czuwaj nad tym półptakiem człowiekiem

 

 

 

Wiatry przegoń i burze oddal

 

niech szybują ze szczęścia szaleni.

 

Kiedy oczy już niebem nasycą

 

siądą lekko jak ptaki na ziemi.

 

 

 Gdyby się nie chciało wyświetlać to link :

 

https://www.youtube.com/watch?v=HNsfgI6Op94

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nasze dwanaście lat ...

środa, 24 czerwca 2015 10:02

 

Witajcie !  mamy wakacje a ja ciągle cierpię na brak czasu.

Po wyborach do ZLP mam go coraz mniej. Niby funkcje honorowe ale w obu zarządach Warszawskim i Głównym  i w każdym jest coś do zrobienia. A to zebranie, a to dyżur, a to impreza na której trzeba być, a to spotkanie ważne i niecierpiące zwłoki.

Sama się w to wpakowałam to i mam za swoje.

 

Czekam też na rozpoczęcie remontu garażu, właściwie to czekam na zmiłowanie fachowców, bo mieli zaczynać remont już miesiąc temu !!!

Tracę nadzieję, że uda mi się ten remont zrobić przed wyjazdem do Chin, czyli przed wrześniem. 

Ale dość narzekania. Mam chwilę czasu bo o 12.00 zaczyna się zebranie Zarządu Głównego ZLP i za godzinkę muszę wyruszyć na Krakowskie.

Żeby nie tracić czasu pomalowałam sobie paznokcie i suszę je pisząc do Was  : ))))  Przyznacie, że organizacja czasu wyjątkowa  ; )))

 

 

 

 

...........................................................................................

 

Z ciekawszych wydarzeń, to byłam w sobotę na pokazach lotniczych w Dęblinie. Pokazy odbyły się z okazji 90 - lecia szkoły Orląt.

 

Udało mi się namówić na tę wycieczkę kolegę z LOT-u i pojechaliśmy razem.  To był napawdę przemiły dzień, choć dla mnie trudny. Wszystko bowiem przypominało mi mojego Januszka.

 

Tyle razy jeździliśmy tą drogą, tyle wspomnień : dom Janusza, cmentarz na którym są pochowani jego rodzice, szkoła w której się uczył i w końcu lotnisko i samoloty....

 

Tak badzo czułam jego obecność, jakby stał za mną i cały czas mówił do mnie. To ciągle tak bardzo boli - ta Jego ciągła nieobecna-obecność.

 

Kilka dni temu, porządkując stare papiery w ogrodzie znalazłam list, który Johny napisał do mnie krótko po naszym poznaniu.  Taki piękny list ... zryczałam się oczywiście ...

 

Tak bardzo ciebie nie ma ... i tak bardzo jesteś ... napisałam w swoim nowym wierszu ...

 

Za kilka dni rocznica śmierci Janusza... Tak badzo Go nie ma i tak ciągle jest ! 

 

Kiedy żył napisałam dla Niego tylko jeden wiersz. Cieszył się z niego bardzo.

Szkoda, że nie może cieszyć się z następnych.

Pytał się co zrobię z jego pokojem, kiedy już go nie będzie ? Myśle, że chciał żebym w tym jego małym pokoju pisała i malowała. Na razie nie byłam w stanie nic ruszyć. Wszystko jest tak jak to sobie urzadził. Wyrzuciłam tylko tapczan ...tyle się na mni nacierpiał ...

 

Popatrz, taka piękna wiosna a ja umieram ! ... mówił na kilka dni przed śmiercią ... Tak piękna wiosna a Jego już nie ma ... i jak tu nie płakać ?!

 

W ogrodzie żaby rechoczą tak głośno, że w całym domu słychać. świeci słońce i kwitną kwiaty ... jest tak pięknie ...

 

A mnie tak bardzo brakuje jego obecności, jego bezwarunkowej przyjaźni, uczucia i poczucia bezpieczeństwa które mi dawał ...

 

............................................................

 

Był ze mną w Dęblinie ... i załatwił w niebie pogodę, bo prognozy zapowiadały deszcz....  

 

Było pięknie, na tle chmur i błekitnego nieba fantastyczne samoloty ...

To nasze życie , nasze dwanaście lat !

 

 

 

 

.....................................................................................................

 

 Z CHMURĄ NA NOSIE.jpg

 

ODRZUTOWE WOJ.jpg

 

DSC_1423.jpg

 

DSC_1429.jpg

 

DSC_1432.jpg

 

DZIWACZEK.jpg

 

DSC_1484.jpg

 

AWAX.jpg

 

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

żeby życie miało smaczek ...

środa, 17 czerwca 2015 21:06

 

Chłopiec tańczący Go-Go „maskotką” parady LGBT (wideo)

 
 
 

Chłopiec okazał się główną atrakcją parady organizowanej przez środowiska LGBT. Na filmie widać  jak młody chłopiec zostaje ponaglany przez dorosłego mężczyznę do kontynuowania erotycznego tańca Go-Go.

11053707_10153860919133912_6493165627925530434_n

Według definicji Taniec Erotyczny  służy bezpośrednio wzbudzeniu podniecenia seksualnego widza; podniecenie wywołuje odsłonięte lub ledwie osłonięte nagie ciało, strój eksponujący miejsca uznawane za erotyczne, ruchy imitujące frykcyjne i inne działania mające na celu skojarzyć taniec z grą miłosną lub stosunkiem seksualnym.

Na głównych ulicach całego świata organizowane są  parady środowisk LGBT, najczęściej są one organizowane pod hasłami równości i tolerancji oraz walki z homofobią. Po oglądnięciu tego krótkiego nagrania wydaje się, że homofobia to naturalny odruch zdrowego społeczeństwa odrzucającego dewiacje.

Znany ze swoich konserwatywnych poglądów aktor i reżyser Mel Gibson, który nazywa siebie ortodoksyjnym katolikiem ( nie soborowym) powiedział:

„Bóg nie po to obdarzył mężczyzn penisem, żeby go sobie tam wkładali”

Zachowania wbrew naturze nie powinny być akceptowane, a tym bardziej promowane, jeżeli nie z przyczyn religijnych, to przynajmniej ze względu na przetrwanie naszego gatunku.

 

 

 

Poniżej teledysk Evtis, słowa utworu doskonale wyjaśniają czym jest Tolerancja.

 

https://www.youtube.com/watch?v=g8YR9IV9Alc 

 

Michał KK


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zemsta gajowego ...czyli o gwoździu do trumny Polaków

sobota, 13 czerwca 2015 22:56

OSTATNIĄ USTAWĄ PODPISANĄ PRZEZ KOMOROWSKIEGO BĘDZIE... NAŁOŻENIE PODATKI KATASTRALNEGO?

  • fot: youtubefot: youtube

Ostatnia ustawą, która podpisze ustępujący Prezydent będzie najprawdopodobniej dotyczyła wprowadzenia podatku katastralnego.

Od wielu lat trwają dyskusje czy podatek będzie wprowadzony i jeżeli tak, kiedy.

Wszystko wskazuje na to, że decyzje zostały podjęte i szykuje się nam prawnie usankcjonowany rabunek miliona Polaków.

Podatek katastralny, płacony od nieruchomości dla bardzo wielu rodaków będzie gwoździem do trumny.

Wielu emerytów, którzy ogromnym wysiłkiem dorabiali się domów czy mieszkań, już m problemy z ich utrzymaniem.

Rosnące czynsze, ceny opału, energii elektrycznej są wielkim obciążeniem dla aktywnych zawodowo, cóż mówić o tych, którzy żyją z jałmużny wypłacanej przez ZUS.

Ten podatek realnie wywłaszczy Polaków z ich własności i domów.

Dlaczego więc rządzący decydują się na jego wprowadzenie?

Czymś trzeba zobowiązania kredytowe wobec zagranicznych pożyczkodawców spłacić. Najprościej kosztem społeczeństwa.

Trudno przecież nagle zrezygnować z policzków cielęcych, ośmiorniczek, wyjazdów służbowych dookoła świata czy premii i nagród po kilkaset tysięcy złotych.

Po 8 latach rządów Platformy pseudo-Obywatelskiej dług sięgnął już 1 biliona 50 miliardów złotych.

Nie wiem czy jeszcze kogoś, prócz odpornych na wszystko ludzi pokroju pana Olbrychskiego, skierowane przeciw obywatelom Polski działania PO mogą zaskoczyć, zwłaszcza jeśli chodzi o te spod hasła „By żyło się lepiej”.

Wiem natomiast, że zawołanie „Polacy! Nic się nie stało!”, w sytuacji, kiedy prezydent Komorowski ustawę podpisze, będą kpiną z dramatu milionów polskich rodzin. Pewnie wtedy jeszcze niczego nieświadomych.

Za: wgospodarce.pl

----------------


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wampiry energetyczne ....czyli co wyłączyć ?

wtorek, 09 czerwca 2015 22:39

Co wysysa nocami prąd z gniazdek i pompuje rachunki za elektryczność?

 
 
Irena Cieślińska (fizyk)
 

Fot. 123RF

Ładujesz nocą komórkę? Zostawiasz naładowany laptop podłączony do prądu? Budzisz wampiry. A niepracująca kuchenka mikrofalowa zużywa tyle prądu co trzydzieści ładowarek!
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Chcesz czytać więcej? Polub nas na Facebooku



Powinniście koniecznie wyjmować ładowarki z kontaktu, kiedy ich nie używacie - oznajmili znajomi, którzy przy majówce wpadli na grilla. Faktycznie ze ściany w kuchni wystawały ogonki dwóch ładowarek - mojej i syna. W przedpokoju stanowisko dokujące miał mąż. Kolejnych kilkanaście stanowisk do ładowania komputerów i laptopów rozsianych było w różnych zakątkach domu.

- Ładowarki to wampiry energetyczne. Nawet niepodłączone do telefonu pobierają energię - stwierdzili. To rozrzutne i nieekologiczne. Czyżby? Szybki rzut oka do sieci wykazał istnienie dwóch szkół - według jednej ładowarki pożerają prąd, według drugiej - ani trochę (nic nie robią, nie grzeją się, to czemu niby miałyby korzystać z energii?). Szybki pomiar za pomocą wyciągniętego z szafy watomierza (to proste urządzenie stanowi "przejściówkę" między kontaktem a wtyczką, której na ekraniku wyświetla się ciągnięta przez wtyczkę moc) wskazał zero. Tyle tylko, że to był dość prymitywny miernik o niskiej czułości.

- Jeśli nawet ciągną, to niewiele. Mniej niż pół wata - brzmiał werdykt. Żadne z nich wampiry energetyczne. Co najwyżej - rachityczne komarki.

Dr Jacek Błoniarz, szef labu fizycznego w Centrum Nauki "Kopernik", pokazał mi, jak zmontować dużo czulszy miernik. Wykonane przez Jacka pomiary pokazały, że nieużywane ładowarki do telefonów, w zależności od modelu i wieku, pobierają między 0,1 a 0,5 W, a zasilacze do komputerów 3-6 W. Zakładając, że są podłączone do gniazdka stale, przez 24 godziny na dobę, w ciągu miesiąca wykorzystają odpowiednio:

Ładowarki do telefonów: 0,07-0,36 kWh.

Zasilacze do komputerów: 2,2-4,3 kWh.

Przy założeniu, że 1 kWh kosztuje 0,60 zł, miesięcznie daje to kwotę od 4 do 22 gr dla ładowarek i 1,3 do 2,47 zł dla zasilaczy komputerowych. Niedużo? Niby niewiele. Jeśli założyć, że mamy cztery "najgorsze" ładowarki i trzy "najgorsze" zasilacze, w ciągu miesiąca uzbiera się całe 10 zł.
 
 

Naładowane? Nienażarte

Gorsza rzecz wyszła niejako przy okazji. Otóż okazało się, że telefon w pełni naładowany, ale podłączony do ładowarki dalej aktywnie ciągnie prąd z sieci. I to całkiem sporo, bo blisko dwie trzecie tego, co pobiera w trakcie ładowania. Dla przykładu moja ładowarka czerpała 3,6 W, kiedy ładowała telefon, i 2,45 W, kiedy telefon był już naładowany (bateryjka pokazywała 100 proc.), ale nieodłączony. Jako "stacja dokująca" bez podłączonego smartfonu ładowarka pobierała 0,1 W. Podobnie ma się sprawa z zasilaczami laptopów. Mój pobierał blisko 44 W, kiedy bateria dopiero się ładowała, i 29,5 W, kiedy była w pełni naładowana, ale nieodłączona od ładowarki. To już daje do myślenia. Zazwyczaj ładuję telefon w nocy. Z ośmiu godzin, w ciągu których jest podłączony do ładowarki, efektywnie potrzebuję trzech, bo po tym czasie bateria wskazuje już 100 proc. Ale przecież nie będę nastawiać budzika, żeby wyłączyć ładowarkę!

Wpadliśmy do znajomych na grilla. - Słuchajcie, czy wy też ładujecie sobie telefony w nocy? - zapytałam podstępnie. Przytaknęli.

Pięć godzin nocnego zbytecznego ładowania to 147,5 kWh. To niemal sto razy więcej, niż wysysa z gniazdka pozostawiona przez kolejnych 16 godzin w kontakcie ładowarka. W zasadzie nie ma znaczenia, czy rankiem, po odłączeniu telefonu, wyjmujecie, czy zostawiacie ją zwisającą ze ściany. Ważne jest to, żeby ładować tylko tyle czasu, ile trzeba, i ani chwili dłużej.

Znajomi się zamyślili. Wyraźnie zabiliśmy im ćwieka.
 
 
 
 


Zapomnij o ładowarkach i zasilaczach

Ludzie koncentrują się na wyciąganiu ze ścian ładowarek, jakby to był istotny problem. Nie jest. A w dodatku odwraca uwagę od prawdziwych strat energii. Jeśli zamienicie jedną żarówkę halogenową 50 W na jej energooszczędny ledowy odpowiednik o mocy 3,6 W, zyskacie oszczędność porównywalną z usunięciem ze ścian czterystu ogonków ładowarek! Czterystu. A ile mamy w domach starego typu żarówek? A ile jest takich domów w Polsce?

Zresztą, żarówki to nie wszystko. Moja mikrofalówka wyciąga 3,1 W, kiedy nie pracuje - tyle co 30 ładowarek! A przecież stale stoi w kuchni podłączona do prądu - wtyczka ukryta jest tak głęboko za szafką, że demontaż stanowi poważną operację logistyczną. Drukarka jest jeszcze lepsza - z wynikiem 5,8 W zastępuje 58 ładowarek. Podobnie czajnik z LCD, kuchenka, która całkiem bez potrzeby pokazuje godzinę, ach - byłabym zapomniała - piekarnik też pokazuje godzinę!

Telewizory i wieże niekiedy więcej nas kosztują, kiedy nie pracują. Przykład? Moje głośniki w stanie czuwania pobierają blisko 10 W mocy. Kiedy pracują - dwukrotnie więcej. Problem w tym, że pracują niespełna pół godziny dziennie, resztę czasu spędzając na opłacanym przeze mnie nieróbstwie.

Prąd pobierany w trybie pracy kosztuje mnie rocznie nie więcej niż dwa złote. Ale już za czuwanie płacę rocznie 60 złotych! Odtwarzacz DVD potrzebuje 10 W podczas pracy i... 7,5 W w stanie spoczynku. Tyczy się to w zasadzie znakomitej większości urządzeń elektrycznych: "za gotowość" - tj. podłączenie do prądu - musimy słono płacić. A ile ich mamy w domu?
 


Zainwestuj w listwę

Na stronie http://standby.lbl.gov/summary-table.html znaleźć można tabelę z pomiarami przeprowadzonymi przez pracowników Stanford University, którzy sprawdzali, ile prądu zużywają urządzenia RTV/AGD odpowiednio przy pracy, w stanie uśpienia, podczas ładowania, a nawet... wyłączone (tak, tak, niektóre urządzenia wciąż ssą z sieci prąd nawet wtedy, kiedy mają wciśnięty przycisk "power off").

<podzial_strony>
Dla przykładu - telewizor wyłączony przyciskiem off potrafi pobierać nawet blisko 50 W! Sąsiedzi od grilla założyli sobie listwy zasilające z wyłącznikiem, żeby odcinać od dostaw energii swoje domowe energetyczne wampiry. A żeby spać spokojnie, podczas gdy ładowarki siorbią prąd, by ładować i tak już naładowane smartfony,tablety i laptopy, kupili wyłączniki czasowe (najtańsze kosztują 15 zł i zwracają się po pół roku używania, bo 5 godz. "pustych przebiegów" ładowarki rocznie kosztuje 32 zł).

A ja z rozrzewnieniem patrzę na moją biurkową starą lampkę odziedziczoną po babci. Porządne urządzenie. Wyłączone nie kradnie po cichu prądu.

Kliknij, aby powiększyć



Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,145452,18078715,Co_wysysa_nocami_prad_z_gniazdek_i_pompuje_rachunki.html#ixzz3cbE3a51Q


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

" Alla Prima" czyli pomocja mojej nowej książki ...

sobota, 06 czerwca 2015 21:36

plakat - zaproszenie.jpg

 


Dziękuję wszystkim moim gościom: czytelnikom, znajomym, koleżankom i kolegom z LOTu  - wszystkim, którzy pomimo potwornego upału i korków w przedświątecznej Warszawie tak licznie przybyli na promocję mojej nowej książki.

Wierzcie mi, że zapełnić dużą salę w ZLP naprawdę nie jest łatwo.


Dziękuję Prezes Aldonie Borowicz za prowadzenie spotkania, Eli Musiał za miłe słowo i Zbyszkowi Milewskiemu za przywitanie gości.


Dziękuję aktorkom : Jolancie Żółkowskiej i Basi Majewskiej, Alkowi Zelenay-Grabnemu i wspaniałemu kompozytorowi Piotrowi Golli, którzy tak aktywnie włączyli się w oganizację tego wyjątkowego wieczoru.


Dziękuję mojemu synowi Michałowi i jego narzeczonej Karolinie za filmową dokumentację wydarzenia.


Dziękuję za wszystkie miłe słowa i morze kwiatów, których jest tak dużo, że nie mieszczą się na ogromnym stole w mojej jadalni ... dziękuję !

 

sala 1.png

 

 

 

podpisuję tomik.jpg

 

alek na promocji.jpg

 

foto ap.jpg

 

 podpisuje 2.jpg

 

 aktorki.jpg

 

majka.jpg

 

a.pycka.jpg

 

dzinia.jpg

 

kolega ze szkoły.jpg

 

duża sala.png

 

ksiązka.jpg

 

róże od m.jpg

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Komorowski i jego związki z WSI potwierdzone!

sobota, 06 czerwca 2015 20:57

Komorowski i jego związki z WSI potwierdzone! Mamy dokument!

 

Komorowski i jego związek z WSI został potwierdzony! Analitycy amerykańskiej agencji wywiadowczej Stratfor w swoich listach piszą o ścisłej relacji Bronisława Komorowskiego z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. W korespondencji ujawnionej przez WikiLeaks w ramach publikacji „The Global Intelligence Files”, WSI określane jest jako polskie KGB, oraz pada pytanie o motywy bronienia przez Komorowskiego tej służby. Jako jedną z możliwości podano „haki” na obecnego prezydenta jakie mogą posiadać WSI.

Bronisław Komorowski z szefem WSI

Bronisław Komorowski z szefem WSI

W lutym 2012 r. WikiLeaks rozpoczęła publikację „The Global Intelligence Files”, czyli pięciu milionów maili, jakie wyciekły z prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor nazywanej „cieniem CIA”. W korespondencji między trójką amerykańskich analityków: Marko Papiciem, Michaelem Wilsonem i Laurenem Goodrichem pojawia się wiele informacji i ocen WSI i jej wpływu na polską rzeczywistość polityczną. Najwięcej pt. „INSIGHT – POLAND – Komorowski’s Connection to Military Intelligence”

65634926281427814081

Do sprawy wraca dziś portal wpolityce.pl, cytując wiadomości analityków agencji wywiadowczej Stratfor. Zwracają oni uwagę, że okres rządów PiS był oczyszczającym czasem dla służb wywiadowczych, a Wojskowej Służby Informacyjne w latach 1991-2005 faktycznie kierowały Polską, głównie w sferze biznesowej. – Wiele ciemnych interesów zostało przeprowadzonych podczas polskiej „terapii szokowej”, która była modelowym rozwiązaniem dla Rosji. Wszyscy wiemy, w jakim kierunku to poszło – czytamy w depeszach amerykańskich analityków. 

– Wielu ludzi WSI nadal działa w dużych firmach w Polsce – pisze Marko Papic. Dalej analityk stwierdza, że”Komorowski miał żywotny interes w zamiataniu tych spraw z powodu swoich powiązań z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi”. W korespondencji między Michaelem Wilsonem a Marko Papiciem, pojawia się dokładne wyliczenie argumentów za tezą o koneksjach między Bronisławem Komorowskim a WSI, takich jak zwierzchnictwo w czasie gdy pełnił funkcje ministra obrony narodowej i szefa MON czy głosowanie jako jedyny z PO i PiS przeciwko likwidacji tej instytucji.

65634926231427814081„Dlaczego był ministrem?” – pyta analityk zwracając uwagę, że w okresie transformacji kluczowe elementy państwa (tutaj wymienia: finanse, wojsko, telekomunikację, część mediów i polityków) dalej były kontrolowane przez WSI. Kontrolę tych obszarów Michael Wilson nazywa „udanym wypłynięciem na fali transformacji” przez ludzi totalitarnego systemu komunistycznego w Polsce.
and politics). Jako jedną z wersji przyjęto również możliwość kierowania się przez Komorowskiego w swoich decyzjach… głupotą [w oryginale: „It is possible that Komorowski was just stupid (which given his many a**bushizmsa** during presidential campaign) is very possible”]

„Mają na niego haki?”

Jako końcowy argument podano możliwość posiadania przez WSI haków na obecnego prezydenta i tutaj wymienione zostały plotki dotyczące życia osobistego Komorowskiego oraz tajemniczego zdarzenia do jakiego dojść miało w trakcie jednego z polowań w latach 80. Analityk podkreśla, że opiera się jedynie na plotkach. Zwraca jednocześnie uwagę na fakt posiadania przez Bronisława Komorowskiego w 1991 r. znacznej sumy niemieckich marek, mimo że „miał 5 dzieci, a prawdziwe pieniądze zaczął zarabiać dopiero od 1989 r.”. Chodzi o informacje z raportu z likwidacji WSI.

Link na stronę dokumentu, który twierdzi, że Bronisław Komorowski należy do WSI: Kliknij Tutaj

Cytat: „Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM”

Chciałbym również przypomnieć o aferze, która miała miejsce nie tak dawno temu. A chodzi mianowicie o wycofanie książki z księgarni przed drugą turą wyborów autorstwa Wojciecha Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”. Obecnie książek jest jak na lekarstwo. Zachęcamy do przeczytania ponieważ książka jest warta uwagi każdego z nas, dobrze opisuje w jaki sposób działa obecna władza. Można ją nabyć za pomocą tej platformy


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jarosław Kaczyński się usunie ...

piątek, 29 maja 2015 20:20

 

Kaczyński ogłosił 28 maja plan, który politykom PO odebrał oddech, bo wydaje się pułapką bez wyjścia

PAP/Jacek TurczykPAP/Jacek Turczyk

Jarosław Kaczyński najpierw przez kilka dni po wyborach złowrogo milczał. Dla PO i zaprzyjaźnionych mediów była to straszna tortura, bo nie wiedziały, co to nienawistne milczenie oznacza. I zaczęły spekulować, że Kaczyński wcale się nie cieszy, lecz bardzo irytuje. A nie mogąc tej irytacji ukryć, po prostu się chowa. Właśnie taką wymowę miały przez kilka dni materiały w „Faktach” TVN, powtarzane potem i uzupełniane w TVN 24.

Tymczasem 28 maja Jarosław Kaczyński pokazał się w telewizji Republika i spowodował, że nienawistne milczenie to był pikuś przy tym, co zaczęło wynikać z jego deklaracji. Te deklaracje musiały w PO wywołać niezły zamęt, a pewnie nawet konsternację.

Prezes PiS nie tylko przyznał, że cieszy się ze zwycięstwa Andrzeja Dudy, ale dodał, że wciąż je świętuje. Ale najważniejsze było uznanie przez niego nowego prezydenta za centralną postać w polskiej polityce. Tym bardziej centralną dla prawicy zjednoczonej wokół PiS. Z racji tej pozycji to prezydent Duda powinien wskazać po jesiennych wyborach parlamentarnych premiera, z którym będzie chciał współpracować. A sam Kaczyński „w żadnym razie nie musi być premierem”.

Charakterystyczne jest to, że niektórzy politycy PiS byli taką deklaracją równie zaskoczeni jak ci z PO i 29 maja powtarzali, że to prezes ich partii jest szefem i kandydatem na premiera. Kaczyński dodał, że wyobraża sobie, iż po wygranych ewentualnie wyborach nowy premier wskazany przez zjednoczoną wokół PiS prawicę złoży prezydentowi rezygnację in blanco, żeby ten mógł ją wyciągnąć z szuflady, jeśli współpraca nie będzie się układała. Taka dymisja in blanco dotyczyłaby też samego Jarosława Kaczyńskiego, gdyby to on został wskazany na premiera.

Przekaz prezesa PiS dla wyborców był taki, że najważniejsza jest zmiana, a nie to, kto (np. on sam) będzie ją wraz z prezydentem Dudą realizował. Wybór Andrzeja Dudy oraz świetny wynik Pawła Kukiza w pierwszej turze dowiodły, że Polacy chcą zmiany. Ale ten wybór to tylko pierwszy krok, który trzeba kontynuować powołując rząd zmian.

I Kaczyński oświadczył, że dla dobra procesu zmian on sam nie musi w nich uczestniczyć tworząc rząd. Najważniejsze, żeby zmiany były możliwe, a do tego potrzebne jest zwycięstwo w wyborach do Sejmu i Senatu. Słuchając tego politycy PO i ludzie z zaprzyjaźnionych mediów musieli popaść w niezłą panikę, bo usunięcie się prezesa PiS to koniec ich świata. Ich politykowanie i komentowanie miało sens, bo mieli superwroga, polski odpowiednik Emmanuela Goldsteina z „Roku 1984” George’a Orwella, czyli właśnie Jarosława Kaczyńskiego.

Od kilkunastu lat polityka PO skupiała się tylko na Kaczyńskim jako złym ludzie i strasznej alternatywie, dlatego na jego usunięcie się z pierwszej linii nikt w obozie obecnej władzy i jej medialnych pomagierów nie jest przygotowany. Tym bardziej że w komentarzach po wyborach prezydenckich politycy PO i media tej partii już zaczęli się ustawiać do kolejnej rozgrywki ze strasznym Kaczyńskim.

Dlatego chcieli go koniecznie wywołać i zmusić do przerwania nienawistnego milczenia. Na kampanię czy szerzej politykę bez Kaczyńskiego jako kandydata na premiera obóz władzy nie ma żadnej recepty. I oczywiście nawet przez największych desperatów obóz obecnej władzy nie jest utożsamiany ze zmianą czy przełomem w Polsce. To wszystko sprawia, że PO oraz jej media znalazły się w pułapce. Przecież nie mogą w kampanii powoływać się na to, do czego dotychczas się odwoływali, czyli do swoich osiągnięć, bo Polacy pamiętają, z jak wielu obietnic się nie wywiązali. Narracja Bronisława Komorowskiego, kreującego się na strażnika procesu dokończenia zmian, nie została kupiona. I podobnie będzie z narracją polityków PO jako tych, którzy muszą dokończyć rozpoczęte dzieło. Po prostu ugrupowanie Ewy Kopacz nie jest postrzegane jako partia zmian, a coraz więcej Polaków uważa, że Platforma jest po prostu hamulcowym zmian, dlatego należy ją odsunąć od władzy.

Jarosław Kaczyński nie krytykuje Pawła Kukiza i nie zniechęca jego zwolenników. Wie, że wyborcy uznali Kukiza i jego przyszłe ugrupowanie, które wystartuje w wyborach parlamentarnych, za symbol zmiany, jaka jest Polsce potrzebna. Kaczyński nie konfrontuje się z Kukizem, tylko pokojowo konkuruje.

Paweł Kukiz jest na fali, ale wielu Polaków nie wie, czego się po nim i po jego ewentualnej partii (ruchu) spodziewać. Dlatego prezes PiS uznaje, że także oni są nadzieją na zmiany. Jednocześnie wysyła komunikat, że dla sporej części wyborców bezpieczniejsze będą zmiany przeprowadzane przez prezydenta Dudę i wskazanego przezeń premiera, którym wcale nie musi być Jarosław Kaczyński, niż te, które zapowiada Paweł Kukiz.

Tym bardziej że nietraktowany wrogo Kukiz może być po wyborach naturalnym partnerem w parlamencie. To ustawia scenę polityczną w ten sposób, że po stronie zmian i odnowy sytuują się prezydent Duda, zjednoczona wokół PiS prawica, ale bez Kaczyńskiego w rządzie oraz Kukiz i jego ruch bądź partia. PO jest wyraźnie spychana na polityczny margines, a wręcz w niebyt, czego w przeszłości doświadczyły AWS i SLD.

Jeśli Jarosław Kaczyński zrealizuje zapowiedziany w Telewizji Republika scenariusz, PO nie ma na niego żadnej sensownej recepty. Nie dałoby się straszyć Kaczyńskim i nie dałoby się odgrywać roli akuszera zmian, więc PO stałaby się polityczną wydmuszką, która w wyborach parlamentarnych może doznać spektakularnej klęski.

Takimi posunięciami Kaczyński udowodniły, że na polityce zna się jak mało kto i potrafi tak zagrać, że przeciwnikom odbiera oddech i chęć walki. Inna sprawa, czy taki plan zostanie zrealizowany. Jednak samo jego istnienie, co Kaczyński ogłosił 28 maja, sprawia, że PO jest całkowicie w szachu i na razie kompletnie nie wie, co zrobić, żeby się koncepcji prezesa PiS przeciwstawić.


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czy naprawdę ... ( z cyklu opinie z sieci )

piątek, 29 maja 2015 10:08

 

Naprawdę jesteście aż tak głupi?


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

walonkowy cham - czyli jak pycha pcha ...

czwartek, 28 maja 2015 23:57

 

Kolejny kwiatek mojego POlitycznego faworyta :

 

  • fot: TVN24fot: TVN24
 

- Zgodnie z artykułem 364 kodeksu wyborczego wydałem postanowienie o wygaszeniu mandatu posła do PE Prezydenta-Elekta Andrzeja Dudy - napisał na twitterze Radosław Sikorski, chyba w ramach terapii powyborczej traumy.

Ta krótka notka, wrzucona na społecznościowy portal, specjalistom od psychologii z pewnością mówi wiele, ale skierowana jest przede wszystkim do nas, przeciętnych obywateli ma nam pokazać, jak ważną personą Sikorski Radek, marszałek jest, skoro jednym podpisem pozbawia Prezydenta-Elekta mandatu europosła.

Kim jawi się nam dziś Radosław Sikorski? To mały, przestraszony, żałosny człowiek, któremu pycha odebrała zdolność rozeznawania rzeczywistości. Powinien rychło wracać do swojego Chobielina, zagra fugę, zjeść pizzę, pogapić się na portret Generała i pod żadnym pozorem nie zbliżać się do komputera.

Jego wpisy nie licują z powagą funkcji, którą sprawuje, co w formacji, z którą jest związany staje się powoli normą, ale uderza niestety w nas wszystkich. Panie Sikorski, nie da się Polaków dłużej mamić Twoją angielsko-lordowską pozą, wszyscy już widzą, że skrywa się za nią cyniczny, bezduszny, walonkowy cham.

I jeszcze gwoli ścisłości kilka cytatów z portalu wpolityce.pl:

- Nie można się obecnie powoływać na przepisy konstytucji, które wskazują, że prezydent nie może łączyć funkcji. Przecież Andrzej Duda nie jest jeszcze prezydentem — przypomina prof. Legutko. Zaznacza jednocześnie, że dziwi pośpiech marszałka Sikorskiego, ponieważ mandat Andrzeja Dudy w PE wygasa z mocy prawa. Marszałek Sejmu nie ma więc żadnej władzy wygaszania czy nie wygaszania mandatu.

- To,  co robił marszałek Sikorski,  to jest pajacowanie. Facet na Twitterze wysyła wiadomość, że on komuś coś wygasił… Sikorski zdaje się nie rozumie przepisów. Gdyby przeczytał to wiedziałby, że on nie ma żadnych uprawnień do wygaszania mandatu— tłumaczy prof. Legutko.

Niekompetencja marszałka Sikorskiego dziwi, ale pycha, która pcha go do tak desperackich działań, powinna wywołać pytania o jego zdolność do sprawowania odpowiedzialnej i ważnej funkcji Marszałka Sejmu RP.

--------------


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

" Alla prima " - zapraszam na promocję tomu poetyckiego

środa, 27 maja 2015 21:11

 

Nareszcie !  Tomik moich wierszy jeszcze ciepły ...

 

 

Po długim okresie milczenia wyszedł w końcu kolejny tom moich wierszy ... Tom nosi tytuł " Alla prima" 

 


> Wszystkich Przyjaciół zapraszam na promocję, która odbędzie się w środę 3.06.2015 o godz 18.00 w Domu Literatury, Krakowskie przedmieście 87/89.
 
Spotkanie poprowadzi prezes Oddziału Warszawskiego ZLP - Aldona Borowicz.
 
Udział wezmą : Jolanta Żółkowska, Barbara Majewska, Piotr Golla oraz Aleksander Zelenay-Grabny 
 
Będą piosenki i wiersze, zapraszam najserdeczniej !



 
 

 

 

 

plakat - zaproszenie.jpg


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jurgen Roth o wyborach

poniedziałek, 25 maja 2015 14:50

 

Jürgen Roth: Wynik polskich wyborów prezydenckich to siarczysty policzek wymierzony niemieckim mediom

youtube.plyoutube.pl

Wynik polskich wyborów jest siarczystym policzkiem wymierzonym większości niemieckich mediów i ich korespondentom w Polsce

— tak zwycięstwo Andrzeja Dudy skomentował na swoim facebookowym profilu Jürgen Roth, niemiecki dziennikarz, autor książki „Tajne akta S.“

CZYTAJ TAKŻE: Jürgen Roth we „wSieci”: Raport BND o Smoleńsku naprawdę istnieje! „To ktoś w polskim rządzie puścił farbę i przekazał taką informację niemieckim służbom”

Ich sympatie pokładane w Bronisławie Komorowskim, określanym jako liberalny polityk, są ekstremalnie wyzywające.

Roth zarzuca swoim mainstreamowym kolegom brak niezależności w opisie sytuacji w Polsce.

Nikt (z dziennikarzy niemieckich) nie zajmował się demontażem państwa w kwestiach społecznych, wciąż rosnącą biedą, rozprzestrzeniającą się korupcją, czy choćby prostytucją dziecięcą w szkołach. Za to wszystko odpowiedzialny jest rząd kierowany przez Donalda Tuska i Bronisław Komorowski, którego ciemna przeszłość zaczęła wychodzić na jaw po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku.

Dziennikarz, który po napisaniu książki o katastrofie smoleńskiej, padł w swoim kraju ofiarą zamilczania, a w Polsce zaczęło się szczucie na niego mediów prorządowych, poddaje też w wątpliwość szczerość żałoby Tuska po śmierci Lecha Kaczyńskiego. Być może widział tę scenę…

 

 

Roth wyraźnie cieszy się z decyzji dokonanej przez polskich wyborców

bez względu na to, czy to pasuje niemieckim korespondentom, czy nie.

Slaw/ „facebook.com”

OTO CAŁY WPIS W ORYGINALE:

 

 


Ciekawa pozycja z naszej księgarni: Jürgen Roth -„Cichy PUCZ. Jak tajne elity gospodarcze i polityczne przejmują władzę nad Europą i Ni


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gratulujemy Pezydentowi !

poniedziałek, 25 maja 2015 13:25

 

Gratulujemy nowemu Prezydentowi !  Mam nadzieję, że nie zawiedzie społeczeństwa, wytrwa w swoich przekonaniach i nie da się zniszczyć przez wrogie media i lobby okradające Polskę. Ciężka paca przed Nim. Życzymy powodzenia i siły !

 

 

Rozmowa z prof. Janem Dudą, ojcem Prezydenta Elekta Andrzeja Dudy.

 

Adam Sosnowski: Panie Profesorze, spotykamy się po I turze wyborów, którą wygrał Pana syn, Andrzej Duda. Wyprzedził urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, co wielu uznało za zaskakujące…

Prof. Jan Duda: Ja nie mogę powiedzieć, żebym był zaskoczony. Wygrana Andrzeja była dla mnie wielką radością, ale przecież on od początku startował w wyborach po to, by wygrać, nie po to, by się pokazać czy z jakichś innych powodów, insynuowanych przez media.

A propos insynuacji medialnych – jeszcze w powyborczy wieczór media, z telewizją publiczną na czele, zaczęły pleść narrację, według której Andrzej Duda jest kandydatem marionetkowym, sterowanym przez Jarosława Kaczyńskiego, przede wszystkim zaś o. Tadeusza Rydzyka…

Te ataki nie są niczym nowym, tylko teraz nastały z większą siłą. Andrzej jest politykiem samodzielnym, podobnie jak sam urząd prezydenta jest ze swej natury mocno niezależny. Z drugiej strony chciałbym jednak podkreślić, że cała nasza rodzina bardzo szanuje o. Tadeusza. Obserwujemy jego działania od 1992 r., czyli od kiedy uruchomiono Radio Maryja. Wtedy Andrzej mieszkał jeszcze z nami, a ta rozgłośnia słuchana jest u nas w domu bardzo często. Jadąc autem słucham też innych stacji radiowych, ponieważ chcę mieć jak najszerszy wachlarz informacji i wiedzieć, co i jak mówią ci, z poglądami których się nie zgadzam. Ogólnie lubię mieć dostęp do jak najszerszego zakresu wiadomości. Z tego powodu miałem też nieraz spory ze znajomymi o to, jak wychowywać dzieci. Niektórzy chcieli wysyłać swe pociechy do jak najlepszych szkół, ja nie uważam jednak tego za najważniejsze w procesie wychowawczym. Akurat u nas wszystkie dzieci, a jest ich trójka, miały to szczęście, że przeszły przez szkoły, w których spotkały bardzo dobrych i oddanych nauczycieli. Ale proszę sobie przypomnieć, jakie były komunistyczne szkoły, do których uczęszczało moje pokolenie. Owszem, byli tam też znakomici nauczyciele, sam wielu takich miałem, ale podręczniki były tragiczne. W tych od historii pakt Ribbentrop-Mołotow był opisany jako akcja ratunkowa Związku Radzickiego dla Białorusi przeciwko okupacji niemieckiej… I jakoś nam to nie zaszkodziło. My od razu byliśmy wystawieni na działania wrogiej ideologii i w starciu z nią musieliśmy wiedzieć, jak się bronić. Gdy  natomiast człowiek chowany jest jakby w jaju, chroniony jakąś skorupą, to gdy z tego jaja wyjdzie i zderzy się z fałszywymi ideologiami, nie będzie wiedział, jak te ataki odeprzeć.

To prawda, niemniej warunek jest jeden. Taki człowiek musi wynieść już z domu pewien zasób wartości moralnych, patriotycznych czy chrześcijańskich. Tylko wtedy może nie ugiąć się pod manipulacją ze strony fałszywej ideologii. Gdyby go w domu nie przygotowano, gdyby wychowano jako człowieka uległego, ugiąłby się jeszcze prędzej. Rola domu rodzinnego jest tu kolosalna. 

Oczywiście. Dlatego w wychowaniu Andrzeja i naszych dwóch córek wyznawaliśmy razem z żoną dwie bardzo ważne zasady. Po pierwsze, swoje dziecko trzeba szanować. To przecież jest człowiek, choć jeszcze mały. Od dzieci także można się bardzo wiele nauczyć, my z żoną od naszych wiele się nauczyliśmy. Po drugie, dziecko potrzebuje autorytetu. Jednak nie takiego, który go bezmyślnie ogranicza, ale takiego, który wskaże mu barierę dopuszczalnych zachowań. Trzeba to umiejętnie wyważyć, a wbrew pozorom nie ma na to tak dużo czasu. Około 16 roku życia młodzież wchodzi już w dorosłe życie i wtedy trudno coś w wychowaniu zmienić. Pamiętam, że mój światopogląd oraz wyznawane zasady ukształtowały się właśnie w wieku około 16 lat. I trzymam się ich do dziś.

Może także z wychowania wynika jedna cecha Andrzeja Dudy, która wyróżnia go na tle innych polityków: jest on bowiem człowiekiem, który potrafi słuchać innych, podczas gdy większość polityków lubi tylko mówić albo raczej gadać. 

Andrzej wychował się w specyficznych warunkach, bo od małego był otoczony towarzystwem dorosłych. Przez 10 lat mieszkaliśmy w hotelu asystenckim w pokoiku o powierzchni 9 m², w którym na dodatek nieustannie przebywali u nas goście. On się bawił, a my toczyliśmy dyskusje na fundamentalne tematy. Na przykład: dlaczego Kościół jest tak srogi w zasadach, a tak pobłażliwy dla grzeszników? Ten wątek bardzo często przewijał się w rozmowach.

Ciekawe, do jakich wniosków Państwo w nich doszli?

Że to jest najlepsza filozofia. Należy pilnować zasad, ale nie wolno nikogo ścinać za to, że ich nie przestrzega. Posłużę się metaforą techniczną. W dziedzinie automatyki, którą zajmuję się naukowo, jest pojęcie stabilizacji. Polega ono na tym, że ktoś musi zdefiniować wartość zadaną. Natomiast regulator trzyma się tej wartości, ale nigdy nie utrzymuje jej w stu procentach, są wahania. Gdyby jednak tej wartości zadanej nie było, to regulator w ogóle błądziłby nie wiadomo gdzie. W życiu jest tak samo. Wszystkie zasady Kościoła, do którego mam wielkie zaufanie, są właśnie takimi wartościami zadanymi. Gdy ludzie ich nie mają, bardzo łatwo się łamią i poddają, kiedy w ich życiu wydarzy się coś nieprzyjemnego, czego się nie spodziewali, albo czego w danym momencie nie chcieli. Tymczasem to może być przecież błogosławieństwo.

Jest to bardzo dojrzała postawa, pełna pokory i ufności w Opatrzność; wiara, że wszystko, co mi się w życiu przydarza, ma jakiś sens. Sens, który w danym momencie niekoniecznie musi być dla mnie zrozumiały. Z drugiej strony jednak takie nastawienie daje też ogromną siłę i spokój wewnętrzny. 

Tak jest, dokładnie tak. Jako człowiek wierzący wiem, że każde zdarzenie, które na mnie spada, ma sens. Dane jest mi po to, abym je wygrał. Każda sytuacja jest wyzwaniem. Dopiero jako człowiek dorosły dowiedziałem się, że już starożytni Rzymianie mieli takie podejście: „kto losu słucha, tego los prowadzi, kto z losem walczy, tego los wlecze”. Teraz wystarczy zamienić los na Opatrzność i mamy perspektywę chrześcijańską.

Rozumiem, że tę właśnie zasadę udało się także wszczepić dzieciom.

Udało się. Nasze dzieci od samego początku to słyszały, ale i widziały w praktyce. Mówiliśmy: „Zdarzyło ci się coś? To wygraj to! Nie rób z tego dramatu, tylko spróbuj wygrać. Dostałeś dwóję, to musisz się bardziej zmobilizować. Gdybyś nie dostawał czasem dwój, to może byś się rozleniwił”.

I z tą zasadą Pana syn doszedł aż do nominacji prezydenckiej, która przecież też nie była przezeń zaplanowana, tylko poniekąd spadła właśnie jak wydarzenie, które należało przyjąć. 

Oczywiście, bo jak można sobie zaplanować, że zostanie się prezydentem? Jasne, że trzeba mieć ambicję, aby osiągnąć trudne cele. Ale to Pan Bóg pokazuje, gdzie kto ma iść, bo to On rozdaje talenty. A moim zdaniem mój syn jest bardzo utalentowany. W związku z tym, gdy ktoś przychodzi i proponuje taki urząd, to nie ma się prawa od mówić. To nie jest kwestia tego, czy ktoś chce czy nie; każdy ma obowiązek pomnażać swoje talenty. One są dawane za darmo, to żadna zasługa mieć talent do czegoś. A wracając do kwestii wychowania dzieci, tu też tak do tego podchodziliśmy. Dziecku pomaga się w jego ukształtowaniu, wspiera się w tym, co dobre, a karci, gdy robi źle. Ale też podstawą jest, aby dziecku wytłumaczyć, dlaczego musiało zostać skarcone. Karcenie z miłości jest obowiązkiem zapisanym w Biblii. Wiele dobrego można się także nauczyć z lektur patriotycznych, które dzisiaj wycinane są z kanonu.

 

Jest to tylko część rozmowy. Całość znajduje się w najnowszym numerze miesięcznika "WPIS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka", z którym można się zapoznać tutaj.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pasztet z dzika i pasztet zajęczy ...czyli PO klęsce narodowej

poniedziałek, 25 maja 2015 13:21

 

 

PRZYSZŁO NOWE !

 

 I ......  mamy pasztet z dzika , albo pasztet zajęczy ......bo przegrana połowa jęczy, jęczy od późnych godzin nocnych, kiedy to okazało się, że naszą kochaną Polskę spotkało nieszczęście równe z wybuchem atomówki.

Nastał bowiem nowy czas - starych potworów, wampirów, pisiorów , oszołomów religijnych, wywrotowców , katofaszystów  itd...itd.

Jedyna praworządna władza musi pakować walizki i wyjeżdżać z kraju, a ciężko zaobione pieniądze na gwałt przelewać na prywatne konta w Szwajcarii...

Strata dla kraju jest tym większa, że rownież obywatele RP, którzy zagłosowali na Komorowskiego czują przymus wyrwania się z  kraju w którym według nich gozi im niebezpieczeństwo a ojczyzna nasza umiłowana stanęła u progu wojny.

Dlatego zacytuję tu wpisy z grupy PITU PITU, któą serdecznie Państwu polecam . A oto wpisy  : 

 

memy wyborcze, wybory prezydenckie 2015

 

W Bromberg sytuacja dramatyczna, ci, którzy nie dostali się na lotnisko i samoloty do Anglii uciekają pieszo i samochodami w kierunku wybrzeża licząc na Tęczowe Konwoje ze Szwecji.
 
Przy drogach widać pomordowanych gejów, wszędzie słychać skandowanie: "PIS, PIS"

P.S. Płonie bydgoska synagoga

W metrze nie działają bramki.
 
Gwardia Szwajcarska sprawdza nie bilety tylko medaliki na szyi.
 
Kto nie ma jest wpychany do bydlęcych wagonów na końcu składu.
 
Lektor czyta kolejne stacje. Stacje drogi krzyżowej.

Trwoga...

Stolica w panice, ludzie wypychaja sie z autobusow, sprzedaja swoje iphony za bezcen byle tylko dostac sie na chopina.
 
Na modlinie juz podobno płoną pochodnie

mnie obudził rano telefon z kancelarii prezydenta, żebym "wyp... na nabożeństwo majowe", bo jeszcze jest 5 dni Emotikon frown po zakrystii kręcili się Sobieniowski i Kolęda-Zalewska, pytali o warunki chrztu.

Z Rotterdamu tłumy rodaków czekają na samoloty, dodatkowe linie lotnicze udostepniają swoje maszyny, lot za jeden usmiech.
 
Polacy zabierają wszystko nawet rolety balkonowe.

Tu u nas w Przasnyszu lotniska nie ma, ale z łez mieszkańców miasta, zatroskanych losem ojczyzny po wygranej tego kato-faszystowskiego pisiora, powstała rzeka.
 
Łzy przedstawicieli inteligencji początkowo tworzyły mały strumyczek, ale teraz skala nurtu przypomina co najmniej Orinoko.
 
Właśnie tą rzeką rozpaczy po zaprzepaszczeniu 25 lat wolności mieszkańcy Przasnysza uciekają przed nazizmem, jak niegdyś polski rząd, do Rumunii.

[*] Lublin, drugie po podkarpackim zaglebie katofaszyzmu.
 
Na wjezdzie do miast bojowki pisu zatrzymuja samochody i wyrywkowo przepytuja z 10 przykazan.
 

Najmniej sfałszowane wybory, masowa ucieczka Polaków i szogun pakujący wyprawkę. Zobaczcie, jak twórcy memów komentują wyniki wyborów.

 

memy wyborcze, wybory prezydenckie 2015


memy wyborcze, wybory prezydenckie 2015

 

memy wyborcze, wybory prezydenckie 2015

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Koniec palenia - koniec cierpienia !

niedziela, 24 maja 2015 18:25

 

 

Koncerny tytoniowe testują szkodliwość papierosów na psach!

 

Warto przybliżyć osobom palącym jak testowane są papierosy nim trafią do sprzedaży. Okrutnym męczarniom poddawane są zazwyczaj psy. To na nich koncerny tytoniowe sprawdzają czy zawartość nikotyny w konkretnej marce papierosów jest rakotwórcza.

Koncerny tytoniowe testują szkodliwość papierosów na psach!
Tak testuje się szkodliwość papierosów - na psach.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

 

Wczoraj był Światowy Dzień bez Papierosa. Z tej okazji warto przypomnieć, nie tylko o ich szkodliwości, ale także o tym że wciąż są testowane na zwierzętach. Testy wciąż prowadzi koncern Phillip Morris - Marlboro, L&M, Red &White, czy British Tobacco-Vogue, Pall Mall i wiele innych marek.

Zatrzymaj cierpienie!

Papierosy były i są testowane na zwierzętach aby zbadać reakcję komórek rakowych na nikotynę. Nie jest dla nas żadną tajemnicą, że ten sam test jest powtarzany wiele razy i nie robi tego jedna kompania, one wszystkie testują. Aby znieść badania na zwierzętach musimy stosować środki zapobiegawcze - przede wszystkim nie możemy wspomagać firm tytoniowych.

Psy zmuszane są do wdychania największego stężenia szkodliwych substancji zawartych w papierosach. Testy na psach wyglądają tak jak na załączonym zdjęciu... Podziel się informacją z tymi, którzy palą a kochają zwierzęta. Może pozwoli to uniknąć cierpienia wielu niewinnych psiaków...

 

 
Śmierć za papierosa      
Piątek, 31 Maj 2013 07:51
 

31 maja obchodzony jest jako Światowy Dzień Bez Papierosa.

Z gazet i telewizji, które zawsze chętnie korzystają z takich okazji (mimo iż tego dnia nadają / publikują jednocześnie reklamy papierosów), dowiecie się dzisiaj dużo o wpływie tytoniu na wasze zdrowie. Czyli to wszystko, co już tak naprawdę wiecie.

My proponujemy wam poczytać o cierpieniu niewidzialnych dla nas zwierząt – tych, których jałowe i pełne bólu życie toczy się w laboratoriach pracujących na usługach koncernów tytoniowych. O szczurach, myszach, psach, małpach, chomikach i innych bezbronnych istotach, które cierpią niewyobrażalne męki, abyś ty mógł (mogła) rujnować swoje zdrowie.

 

 

W wielu od lat wciąż powtarzanych testach, z których istnienia większość z was nie zdaje sobie nawet sprawy,zwierzęta zmuszane są do wdychania mocno skoncentrowanego dymu tytoniowego nieustannie przez ponad sześć godzin dziennie, przez okres nawet trzech lat! Ponieważ zwierzęta unikają wdychania toksyn, poddawane eksperymentom szczury umieszcza się w wąskich tubach, a dym papierosów jest wpompowywany bezpośrednio do ich nosów. W niektórych testach psy (głównie beagle) i małpy mają wycinane w gardłach dziury, a dym wtłaczany jest siłą do ich płuc poprzez rurki, na ich twarzach przymocowywuje się także specjalne maski. W innym powszechnie prowadzonym eksperymencie myszom i szczurom aplikuje się bezpośrednio na ich nagiej skórze smołę z papierosów, co powoduje wzrost nowotworów skóry. Znane są również eksperymenty, podczas których w psich penisach zamieszcza się elektrody, aby badać wpływ palenia papierosów na potencję seksualną.

 

 
Test na beaglach przeprowadzany dla Big Tobacco (jest to nazwa stosowana głównie
jako określenie dla trzech największych w USA producentów papierosów:
Philip Morris, Reynolds American i Lorillard).

 

W badaniach efektywności dodawania do papierosów takich składników jak miód, cukier, melasa, sok śliwkowy, olejek cytrynowy, czekolada, kakao i ekstrakt kawowy eksperymentatorzy pracujący dla korporacji Philip Morris upychali tysiące szczurów w wąskich tubach i wpompowywali dym tytoniowy do ich nosów przez sześć godzin dziennie w ciągu 90 kolejnych dni. Potem szczury zostały zabite i poddane sekcji w celu zbadania uszkodzeń w organizmie. W innym eksperymencie dla Philip Morris tysiące szczurów poddano dwuletniemu testowi, w trakcie którego zwierzęta wdychały spaliny silnika diesla bądź dym tytoniowy środowiskowy (czyli podczas tzw. biernego palenia) przez sześć godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, tylko po to, aby porównać rezultaty wystawienia szczurów na oba rodzaje toksyn i zbadać szkody wywołane w ich płucach.

Aby przetestować efekty użycia wysokofruktozowego syropu kukurydzianego nadającego smak papierosom, eksperymentatorzy pracujący dla firmy R.J. Reynolds rozprowadzali smołę tytoniową na skórze ponad tysiąca myszy i szczurów, a następnie zmuszali je do wdychania dymu. Wiele myszy zmarło w trakcie badania. Pozostałym na złuszczonej skórze rozwinęły się nowotwory. Wszystkie zwierzęta, które przeżyły, zostały zabite i poddane sekcji.

Podobne jak opisane powyżej testy z wystawieniem zwierząt na działanie dymu tytoniowego przeprowadzane są również dla Lorillard Tobacco (twórców m.in. marki Newport) oraz British American Tobacco.

 

 
Test na szczurach przeprowadzany dla British American Tobacco
(obok Phillip Morris największego producenta papierosów na świecie). 

 

Kompanie tytoniowe prowadzą również eksperymenty na zwierzętach w celu testowania nowych bibułek, mieszanek tytoniu i tzw. „bezpieczniejszych” papierosów.  Dochodzenie organizacji  PETA ujawniło, iż Narodowy Instytut Raka (USA) – który powinien występować przeciwko produkcji papierosów – wysyłał myszy firmom tytoniowym z przeznaczeniem do testów prowadzących do powstawania nowych produktów. Co znaczy, że pod pozorem rozwijania metod leczenia, które mają „pomagać” palaczom, eksperymentatorzy torturują zwierzęta za pieniądze podatników. W Narodowym Centrum Badań nad Naczelnymi w stanie Oregon dziesiątkom ciężarnych rezusów wszczepia się chirurgicznie rurki, za pomocą których  poddawane są nieustannemu przepływowi nikotyny do ich organizmu przez ostatnie cztery miesiące ciąży. Na kilka dni przed terminem porodu, odcina się płód od matki, zabija i poddaje sekcji.

W USA nie jest wymagane testowanie produktów tytoniowych i ich składników na zwierzętach. Można efektywnie stosować metodę in vitro, metody badań z wykorzystaniem człowieka, a przede wszystkim istniejącą już bazę wiedzy pochodzącej ze studiów epidemiologicznych i klinicznych nad człowiekiem. W Kanadzie wymagane testy produktów tytoniowych opierają się wyłącznie na metodzie in vitro. Niemieckie laboratorium należące do Philip Morris również rozwinęło metody, które wykorzystują jedynie ludzką tkankę, jednakże amerykański ośrodek kontynuuje okrutne testy z wykorzystaniem zwierząt.

Żaden z wyżej wymienionych testów nie byłby możliwy do przeprowadzenia w takich krajach jak Belgia, Estonia, Niemcy, Słowacja czy Wielka Brytania, gdzie testowanie na zwierzętach produktów tytoniowych i ich składników jest zakazane.

Testy na zwierzętach są nie tylko przerażające, ale również zupełnie bezpodstawne i nieprzydatne dla ludzkiego zdrowia. Różne gatunki zwierząt inaczej reagują na toksyny, a zwierzęta w laboratoriach nie są wystawiane na dym tytoniowy w taki sam sposób, w jaki używają go ludzie. Związek pomiędzy działaniem tytoniu i rakiem płuc u ludzi był przez lata niejasny właśnie dlatego, że u poddawanych testom zwierząt nie występował. W raporcie przeprowadzonym na potrzeby przemysłu tytoniowego wykazano, że przez lata eksperymentów prowadzonych na szczurach, myszach, chomikach, psach i naczelnych, nie nastąpił oczekiwany rozwój w badaniach nad rakiem…

 

Zanim sięgniesz po kolejnego papierosa – sprawdź, czy firma, która go wyprodukowała, nie odpowiada za cierpienie i śmierć bezbronnych zwierząt. Bojkotuj takie firmy i pisząc do nich, apeluj o zaprzestanie prowadzenia testów na zwierzętach!

Philip Morris: Marlboro, L&M, Bond Street, Philip Morris, Chesterfield, Fortune, Parliament, Sampoerna A, Lark, Morven Gold, Dji Sam Soe, Next, Optima, Red & White, Muratti, Diana, Merit, Sampoerna Hijau, Champion, Virginia Slims, Apollo-Soyuz, Hope, Delicados, Benson & Hedges, Longbeach

British American Tobacco: Lucky Strike, Pall Mall, MS, Vogue, Dunhill, Alfa, Bis, Brera, Colombo, Cortina, Esportazione, Eura, HB, Kent, Lido, MS Club, Mundial, Nazionale, Nazional, N80, Rothmans, SAX, Musical, St.Moritz, Stop, Super

 

 

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

zamknąć za protest ...

sobota, 23 maja 2015 17:01

 

 

Haniebny wyrok za protest przeciwko "Golgota Picnic". Skazana licealistka: "Broniłam wartości, które są ważne dla Polaków"

 

Fot. PAP/Adam Warżawa

Na karę miesiąca ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał w piątek 18-letnią Marię Kołakowską, która w czerwcu ub. roku w ramach protestu przeciwko bluźnierczej pseudosztuce „Golgota Picnic” rozpyliła podczas jej odczytu aerozol o nieprzyjemnym zapachu.

Kierowałam się swoją wiarą i broniłam wartości, które są ważne dla Polaków

— powiedziała po ogłoszeniu wyroku Maria Kołakowska.

W chwili, gdy sędzia ogłosiła wymiar kary, kilkanaście osób towarzyszących nastolatce, zaczęło głośno krzyczeć i skandować m.in. „Hańba”, „Precz z komuną”, „Niech żyje Stalin”, „Zakłamany sąd”. Uniemożliwiło to dalsze odczytywanie wyroku.

Dopiero po kilku minutach, kiedy protestujący opuścili salę rozpraw, sędzia w obecności mediów dokończyła ogłaszanie wyroku i jego uzasadnienie. Na korytarz wyszła też Marysia i jej matka.

Sędzia Adriana Leśniańska podkreśliła, że postawa 18-latki stanowiła zakłócenie porządku i spokoju publicznego.

Nie miało to jednak znamion czynu o charakterze chuligańskim. Wyrażana przez obwinioną postawa, wystąpienie w obronie własnej wiary, w realiach tej sprawy nie może zostać bowiem ocenione jako działanie „bez powodu” lub „oczywiście błahego powodu”, w szczególności gdy zwróci się uwagę na kontrowersje i spory wywołane przedstawieniem „Golgota Picnic” nie tylko w skali Gdańska, ale też innych miastach czy krajach

— uznał sąd.

Jak podkreślił sąd, zachowanie Kołakowskiej nie może być jednak usprawiedliwione prezentowanym przez nią systemem wartości. Sąd podkreślił, że w ramach państwa demokratycznego są instytucje umożliwiające wyrażanie własnych poglądów bez naruszania spokoju innych osób.

Nie będę się poddawała. Będę dalej walczyła. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego, że dostaję 20 godzin prac społecznych w sytuacji, gdy np. grafficiarze mający większe przewinienia ode mnie dostają mandat. To jest dla mnie śmieszne, nie uznaję tego wyroku, na pewno będę się odwoływać

— powiedziała dziennikarzom 18-latka na korytarzu sądowym.

Marysia uczy się w jednym z gdańskich liceów ogólnokształcących. Za swoje zachowanie usłyszała już wcześniej zaoczny wyrok 40 godzin prac społecznych. Złożyła jednak odwołanie od tego orzeczenia.

Sąd nie uznaje naszego prawa do protestu. Wyrok skazujący jest skandaliczny

— komentuje Andrzej Kołakowski, ojciec Marysi, w rozmowie z Radiem Maryja.

Jak tłumaczy, adwokat na poprzednim posiedzeniu sądu wykazał bezzasadność zarzutów.

Natomiast sędzia – jak sądzę – kierując się powodami politycznymi, wydała wyrok skazujący i uznała ją za winną naruszenia porządku publicznego. Odbieramy to, jako zakaz wyrażania protestu

— oburza się Andrzej Kołakowski.

Pojawiają się pytania: czy mogliśmy w inny sposób zaprotestować przeciwko bluźnierczemu przedstawieniu? Tak, mogliśmy i protestowaliśmy, jednak sądy nie uznały tych form protestu. Sądy zlekceważyły to i dlatego szliśmy czynnie zaprotestować przeciwko obrażaniu Pana Boga

— tłumaczy ojciec licealistki.

Piątkowy wyrok nie jest prawomocny


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

katastrofalny kataster !!!

piątek, 22 maja 2015 17:22

 

Katastrofalny podatek katastralny już za rok! Czemu kandydaci na prezydenta o nim milczą?

11 246498

Katastrofalny podatek katastralny! Czemu kandydaci na prezydenta o nim milczą? Wyobraźcie sobie, że będziecie musieli rocznie zapłacić 1% wartości Waszego mieszkania, działki, domu. A jeśli macie kredyt na 35 lat to dorzućcie sobie jeszcze 35 % wartości Waszej nieruchomości do zapłacenia na rzecz Państwa w podatkach! Czemu więc kandydaci milczą? Ano właśnie temu.

 

Nas to nie dziwi, bo kataster to katastrofa, a wypowiadanie się na jego temat, przez kandydatów czy urzędującego Prezydenta Komorowskiego to temat tabu, którego wszyscy boja się jak ognia. Wyobraźcie sobie, że będziecie musieli rocznie zapłacić 1% wartości Waszego mieszkania, działki, domu. A jeśli macie kredyt na 35 lat to dorzućcie sobie jeszcze 35 % wartości Waszej nieruchomości do zapłacenia na rzecz Państwa w podatkach! Kataster ma być wprowadzony już w przyszłym roku, a Kandydaci milczą o nim jak zaklęci.

Z przykrością stwierdzam, że pośród partii politycznych panuje swoista zmowa milczenia odnośnie wprowadzenia podatku katastralnego. Przy przyjętej już stawce podatku katastralnego równej 1% wartości nieruchomości, właściciel mieszkania za 300 tys. zł zapłaci 3000 zł rocznie, a właściciel domku za 500 tys. zł zapłaci 5000 zł rocznie. Ten podatek zmiecie z powierzchni ziemi gospodarstwa rolne, bo nawet małe gospodarstwo może „liczyć” na 10 lub 20 tys. zł podatku katastralnego rocznie.

 

kataster

Najpierw 03.02.2011r. do rządu w tym roku napisali radni z dużych miast, by go ponaglić z wprowadzeniem tego podatku. W dużych miastach, w większości, rządzi PO, a więc PO napisało do … PO. Milczy też PSL, bo ileż to obietnic wyborczych można spełnić, jeśli wyborcom zabierze się pieniądze …? Zresztą, Szanowny Czytelniku, skomentuj to milczenie partii i polityków według własnego uznania.

Czemu Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Magdalena Ogórek, Paweł Tanajno, Jacek Wilk, Adam Jarubas, Grzegorz Braun, Marian Kowalski, Janusz Palikot wszyscy milczą jak zaklęci? Żaden z nich nie poruszył tego tematu w kampanii wyborczej? tak bardzo zależy in na Polakach? Podatki z nieruchomości to super rozwiązanie dla administracji, biurokracji i polityków, nie tylko będą mieli na kolejne „żyrandole” , ale i na wille gdzie te żyrandole będą wieszać. Bo Polaków po wprowadzeniu takich podatków czeka fala bankructw, samobójstw i chorób psychicznych.

Na horyzoncie jest jeszcze jeden haracz, tzw. opłata urbanistyczna, który to pomysł wyszedł z kancelarii Prezydenta Komorowskiego: http://biznes.interia.pl/…/gminy-chca-nowych-oplat-dla-mies…. Konstrukcja tego podatku ma być identyczna, jak podatku katastralnego, jednakże w tym przypadku nie obowiązywałyby stawki maksymalne. Radni gminni na zebraniu podejmowaliby decyzję o jego wysokości, w oparciu o własne „widzimisię”. Przykład opłat za przedszkola wprowadzonych ostatnio przez radnych gminnych wskazuje, jakiego rzędu mogłyby być stawki tego haraczu.

Podatek katastralny – kolejne narzędzie eksterminacji Polaków? Inne nacje dorabiały się przez pokolenia, czas więc, by Polacy również poprzez dorobek kolejnych pokoleń zaczęli dorabiać się rodowych fortun. Podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą.

Podatek katastralny odnosi się do jakiejś hipotetycznej wartości, jakby przedmiot miałby być sprzedany teraz, a przecież nie ma sprzedaży czegokolwiek bez określenia czasu sprzedaży, bo jeśli ma to nastąpić w odległej przyszłości, to należałoby od tej przyszłej wartości odjąć przyszłe płatności podatku katastralnego i od uzyskanego wyniku obliczyć wartość PV, czyli obecną wartość przyszłych przychodów.

domki wikipedia
Nie muszę chyba udowadniać, że inną wartość ma 1000 zł dziś, a inną np. za 40 lat. Łatwo mogłoby się okazać, że w przeliczeniu na dzisiejsze wartości te 1000 zł za 40 lat nie byłoby warte nawet 100 dzisiejszych złotych. O co chodzi w tej manipulacji i rzekomym obiektywizmie podstawy do naliczenia tego podatku? Od razu narzucają się dwa powody. Pierwszy to ten, że nieudolne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.

Drugi powód ma źródło w bandytyzmie. Skoro osoba mało zarabiająca ma atrakcyjną nieruchomość w centrum, nie chce się jej pozbyć za bezcen, to trzeba ją do tego przymusić podatkiem katastralnym. Jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach. Co kogo obchodzą twoje tytuły naukowe. Kiedyś łupiło się ludzi za pomocą maczugi (lub innej broni), a teraz łupi się w białym kołnierzyku za pomocą maczugi prawa.

W bieżącym artykule poruszę tabu polskiej polityki, podatek katastralny. Na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad wprowadzeniem tego podatku mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Ilekroć w mediach pojawia się przeciek na ten temat, tylekroć zapada głęboka cisza. Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2016 r. Piszę „ponoć”, bo nie mam czasu zajmować się lekturą tego dokumentu. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują jednakże, że trwają intensywne prace nad tym podatkiem, ale są one najściślej strzeżoną tajemnicą, tabu. To wszystko nie przeszkadza, by ten temat dogłębnie przeanalizować.
Celem bolszewickiej Rosji była tzw. „urawniłowka”, czyli wszyscy posiadają mniej więcej to samo i nikt poprzez pokolenia nie staje się bogatszy. Kapitalizm, a tak naprawdę zachodni socjalizm, również wytworzył mechanizm, który w pewnym stopniu spełnia funkcję „urawniłowki”, czyli tzw. podatek katastralny. Podatek katastralny zapobiega koncentracji kapitału, a mówiąc bardziej zrozumiale, czyni obywateli biedakami we wszystkich pokoleniach, uniemożliwia ludziom bogacenie się poprzez dorobek kolejnych pokoleń. Obywatelowi biedakowi władza może zawsze coś obiecać przy okazji kolejnych wyborów, a obywatel zamożny może być nie zainteresowany obietnicami władzy, a to już „skandal”.


Podatek katastralny faktycznie ma służyć do spłaty długów rządu, a nie społecznościom lokalnym. W opinii Ś.P. dra Krzysztofa Dzierżawskiego, nie da się znaleźć jakiejkolwiek dobrej strony podatku katastralnego. Jest za to pełen wad. Można wręcz powiedzieć, że składa się wyłącznie z wad, relacjonuje „PB” konkluzję eksperta Centrum im. Adama Smitha.

„Nie sądzę aby ktokolwiek inny ucieszył się z podatku katastralnego, niż wierzyciele Polski”.

Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im „starty” nowym podatkiem.
Nie jest też prawdą, że podstawą naliczania tego podatku jest rynkowa wartość nieruchomości, bo np.mieszkanie służące zaspokojeniu potrzeb bytowych, w naszym klimacie, jeśli ma być sprzedane, to w to miejsce za te same, lub większe pieniądze jest odkupywane inne. Poza tym, każdy towar ma określony moment jego zbycia, a jaki jest moment zbycia 40-letniego mieszkania w bloku, który wg założeń konstrukcyjnych miał stać 60 lat, a właściciel chce go sprzedać za kolejne 40 lat? Jaka będzie cena takiego mieszkania za 40 lat?

 

A co z płaconym w międzyczasie podatkiem katastralnym? Podałem przypadek skrajny, ale podstawowe pytanie dotyczy kwestii podstawowej: Czy mieszkanie nie przeznaczone do sprzedaży jest towarem, czy tylko ewentualnie, kiedyś może nim być? Jaka kiedyś będzie cena i czy należy od niej odjąć przyszłe podatki katastralne płacone w międzyczasie? Jeśli ma być obliczona cena mieszkania, jako towaru sprzedanego w przyszłości, to jaka jest jego obecna wartość (PV) i jakiego wskaźnika dyskontowego użyć? Obiektywne odpowiedzi nie istnieją.
Użyję innego przykładu, który jest bardziej zrozumiały dla nie ekonomistów. Idziemy do sklepu, towar leży na półce, podkreślam słowo „towar”, za który to towar należy zapłacić podatek VAT. Póki ten towar leży na półce, tego podatku nie zapłacimy, aż do momentu sprzedaży. Nawet włożenie towaru do koszyka nie jest podstawą do zapłacenia tego podatku, lecz dopiero moment dokonania zakupu przy kasie. Reasumując, podstawą opodatkowania nie jest sam fakt „bycia” towarem, lecz ściśle określony moment jego sprzedaży. W tym momencie zauważymy, że nasze mieszkanie jest w większości przypadków co najwyżej potencjalnym towarem, ale nigdy nie musi nim być, bo właściciel może je np. rozebrać. W przypadku mieszkań absolutnie nie ma możliwości określenia momentu sprzedaży, ani nawet ceny takiego mieszkania w momencie sprzedaży. W związku z powyższym mówienie o obiektywnej podstawie naliczania tego podatku jest kłamstwem, a co najmniej jest wątpliwe i dyskusyjne.

Skoro nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o obrabowanie, nie bójmy się tego słowa, Polaków z kolejnych pieniędzy.

Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli. Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.


Przedstawię parę fragmentów z długiego artykułu (http://zaprasza.net/a.php… ). Artykuł jest oparty na jednej z wersji projektu w sprawie katastru, czyli stawka 1% (ja z kolei spotkałem się ze stawką 2%). To wszystko na razie projekty, ale UE chce, by taki podatek w Polsce wprowadzić do 2012r., a tak przynajmniej kiedyś czytałem. Czasami tylko można natrafić na informacje, że trwają intensywne pracy nad zbudowaniem tzw. katastru, czyli mówiąc inaczej, bazy, spisu nieruchomości, na podstawie której byłby naliczany podatek katastralny. Skoro taka baza jest budowana, to oznacza, że trwają intensywne prace nad odpowiednią ustawą. Kiedyś jednemu z urzędników „wymskło” się, że trwają prace nad wprowadzeniem tego podatku, przeprowadziłem intensywna krytykę na forach, czynniki oficjalne zdystansowały się od informacji i od tamtej pory trwa w tym temacie wymowna cisza. Cisza nie oznacza, że nie ma prac nad stosowną ustawą, a jedynie, ze jest to temat niepożądany przed wyborami parlamentarnymi

Ceny mieszkań w Berlinie, Wiedniu i Lizbonie niższe, niż w Warszawie. Tak więc droższe nieruchomości w Polsce, obłożone identyczną stawką podatku katastralnego, jak na Zachodzie sprawią, że zapłacony podatek w odniesieniu do polskich zarobków będzie wielokrotnie wyższy (jako % zarobków).

Wielu Polaków w ten sposób będzie wygnanych ze swych domostw w Polsce, a w szczególności z tych bardziej atrakcyjnych, bądź położonych w bardziej atrakcyjnej okolicy.”Zarabiasz mało, to mieszkaj w dzielnicy slumsów” – faktyczny skutek proponowanego podatku. Niektóre osoby nawet nie kryją się z takim właśnie celem wprowadzenia podatku katastralnego.

bloki

Przykład: emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat. Według prognoz UE przyszła przeciętna realna emerytura w Polsce spadnie aż o 44% w stosunku do dzisiejszych (obecnie przeciętnie jest to 1500 zł). Pod linkiem jest o spadku przeciętnej emerytury o 44%, co w połączeniu z podatkiem katastralnym oznacza błyskawiczną eksterminację Polaków, a dla wymienionej w przykładzie emerytki oznacza to eksmisję do slumsów.

Kolejny przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg): 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2 500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł. (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł). Jak widać, nawet właściciele małych mieszkań mogą dużo stracić. Gdyby wprowadzono podatek katastralny, Skarb Państwa by się „obłowił”, a 80 proc. Polaków nie byłoby stać na jego zapłacenie. Nagle okazałoby się, że mamy w Polsce bardzo dużo bezdomnych. Tak więc 80% obywateli może potencjalnie zostać bezdomnymi.
Czy my Polacy jesteśmy bezbronni wobec perspektywy podatku katastralnego? Przed wyborami należy spytać partie i polityków o ich stanowisko w sprawie tego podatku. Do tego należy wyeliminować partie, które wprost łamią swe obietnice wyborcze. Dla przykładu PO w wyborach z 2007r. obiecało, że „będzie dziedziczenie OFE oraz tzw. emerytury małżeńskie”. Następnie, wkrótce po wyborach do Sejmu trafił projekt ustawy sprzeczny z tą obietnicą, który następnie został uchwalony 21.11.2008r. Obietnice takiej partii mogą być równie niewiarygodne, więc nie ma co ryzykować.
Argumenty z forów internetowych. Jakiś forumowicz argumentował, że wprowadzenie tego podatku zwiększy podaż nieruchomości do kupienia za bezcen. Ktoś mu odpisał, że „jeśli szukasz sponsorów, dołącz do cór Koryntu, mili, stęsknieni panowie czekają”. Ktoś inny napisał, że „od 01.01.2016r. obywatele UE będą mogli bez przeszkód i bez pozwoleń kupować nieruchomości w Polsce, a więc niech nie liczy na kupno atrakcyjnych nieruchomości w Polsce za bezcen”. Z kolei jakiś działacz UPR nazwał ten podatek (w terminologii UPR „pogłówny”) nowoczesnym. Ktoś skontrował, że „podatek katastralny jest ulubionym narzędziem bolszewików, socjalistów oraz komunistów, a więc poparcie UPR dla tego podatku stawia tę partię pośród formacji lewicowych”.

Katastrofalny podatek katastralny już za rok! Czemu kandydaci na prezydenta o nim milczą? Bo chcą nas wykastrować! A to my kastrować powinniśmy ich!!!

Alef Stern

tekst został pierwotnie opublikowany w 2011 roku na portalu Nowyekran.pl

 

 

Kataster to urzędowy spis gruntów i budynków, służący oznaczeniu nieruchomości przy zakładaniu i prowadzeniu ksiąg wieczystych, wodnych, górniczych i innych oraz przy wymiarze podatków. Kataster to również podatek nałożony na nieruchomość.

Obecnie wysokość podatku od nieruchomości uzależniona jest wyłącznie od powierzchni gruntu. Przy ustalaniu wysokości tego podatku nie bierze się pod uwagę wartości budynków na nim stojących. Prowadzi to do sytuacji, w której podatek płacony jest tak samo za grunt niezagospodarowany lub za ten, na którym stoi zniszczony stary budynek, jak i za ziemię np. w centrum miasta, na której stoi nowoczesny biurowiec (czasami o wartości większej niż grunt pod nim). W przyszłości podstawą opodatkowania będzie wartość rynkowa nieruchomości, czyli wartość katastralna. Może oznaczać to znaczny wzrost wysokości podatku i dlatego właściciele niektórych nieruchomości obawiają się zmian.

Za rok, dwa kataster stanie się faktem. Wprowadzenie tego podatku, który ma zastąpić funkcjonujący obecnie podatek od nieruchomości, jest nieuchronne, bowiem podobne prawodawstwo funkcjonuje już w Unii Europejskiej.

Wysokość podatku katastralnego obliczana będzie od rzeczywistej wartości nieruchomości. Oznacza to, że jeżeli ktoś posiada działkę o powierzchni trzech arów na Podlasiu o wartości np. 20 tys. zł, będzie za nią płacił o wiele mniejszy podatek, niż właściciel takiego samego gruntu pod Warszawą o wartości 200 tys. zł. Obecnie może się zdarzać, że obaj właściciele płacą tyle samo.
Na razie nie wiadomo, jakie będą roczne stawki podatku katastralnego. Wśród prasowych doniesień pojawiają się wysokości między 0,1 a 1% wartości nieruchomości.

Gdyby tak się stało, właściciele nieruchomości o niskiej wartości będą płacić mniej niż obecnie, zaś właściciele posiadłości o wartości wysokiej, więcej niż teraz. Stawki podatku katastralnego – podobnie jak dziś wysokość podatku od nieruchomości – będą ustalali wójtowie gmin i burmistrzowie oraz prezydenci miast.

Od kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać jeszcze nie wiadomo. Rząd przygotował projekt nowelizacji ustawy o podatkach lokalnych, do których zaliczają się podatki od nieruchomości.

Pozostało więc tylko jedno rozwiązanie. W bardzo szybki sposób wzbogacić się. Jedną z najszybszych metod jest wygrana w lotto. Wystarczy skreślić parę cyfr lub zdać się na maszynę losującą by zostać milionerem. Ale czy tak jest naprawdę? Lotto to nie takie złoto jak je malują….

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

40 obciachów ...

piątek, 22 maja 2015 15:08

 

 40 obciachów Komorowskiego

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

nie wrzucaj śmieci ...

czwartek, 21 maja 2015 23:05

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

zA MNĄ ...

czwartek, 21 maja 2015 12:22

 

ZA MNĄ ....GŁOSOWAĆ NA PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ !!!

 


Zdjęcie użytkownika Witek Jasiewicz.


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 3 lipca 2015

Licznik odwiedzin:  147 086  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 ...

więcej...

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 

do ZLP.jpg

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 147086
Wpisy
  • liczba: 1518
  • komentarze: 1448
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 1937 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl