Bloog Wirtualna Polska
Są 1 132 673 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Odszedł Zbyszek Irzyk ....

sobota, 20 grudnia 2014 4:59

 

4.00 rano, a ja nie śpię ...

Nie mogę spać, bo na naszej literackiej wigilii dowiedziałam się, że nie żyje Zbyszek Irzyk ....

Zbyszek nie żyje ... Zbyszek nie żyje ... Zbyszek nie żyje !

A ja nic nie wiedziałam .... i jeszcze wczoraj miałam do Niego dzwonić z prośbą aby na nasze dzisiejsze spotkanie opłatkowe zabrał dla mnie obiecaną, nową książkę.... !!!

 

Kiedy już kończył się koncert kolend i Marek Wawrzkierwicz ruszył do gości dzielić się opłatkiem, ściszając głos zapytałam siedzącej obok mnie Tereski :

- Nie widziałaś gdzieś na sali Zbyszka Irzyka ?

 

Spojrzała na mnie zaskoczona

 

- Zbyszka ? przecież On nie żyje ?!

 

.......................................... ?!

 

...........................................................................................

 

Zbyszka spotkałam w zeszłym miesiącu na wieczorze poetyckim w Centrum Promocji Kultury na Pradze -Południe.

 

Ucieszyłam z tego spotkania, bo Zbyszek był jednym z moich wieloletnich, serdecznych literackich przyjaciół, świetnym fachowcem i wspaniałym, pogodnym, życzliwym ludziom człowiekiem. 

Bardzo lubiliśmy Zbyszka z moim Januszem i czuliśmy, że i On nas lubi.

Zbyszek wielokrotnie wspominał Janusza i żałował, że Johny tak szybko odszedł. Zawsze też mówił, jak wysoko ceni moją poezję, a szczególnie moje wiersze dla dzieci.

 

Ostatnio jednak nie widywaliśmy się często, bo po przeprowadzce pod Legionowo Zbyszek rzadko bywał w ZLP.  

 

Dlatego zdziwiłam się, że tym razem wybrał się tak daleko, bo aż na Pragę.

Wyjaśnił, że za trzy dni ma promocję książki i chciał wszystkich klubowiczów na nią zaprosić. Kiedy już uścisnęliśmy się serdecznie Zbyszek powiedział :

 

- Przyjdź Ewa, podaruję ci egzemplarz ze specjalną dedykacją.

 

- Z wielką radością przyjdę, obiecywałam i już cieszyłam się na te Zbyszkowe wspomnienia ze spotkań z całą powojenną elitą literacką. 

 

Teraz , kiedy przypominam sobie nasze spotkanie i tę ostatnią jak się okazało rozmowę, to pamiętam, że na pytanie dlaczego tak długo odkładaną książkę wydaje właśnie teraz i to własnym nakładem, odpowiedział :

 

- Chcę, aby ukazała się jeszcze przed moją śmiercią ...

 

Zdziwiły mnie te słowa, ale przyjęłam je raczej jak ponury żart ... kto przypuszczał, jakie będą prorocze ...

 

Dziś dowiedziałam się, że kilkanaście dni po bardzo udanej promocji książki na którą z powodu remontu i fachowców w domu, czego sobie nie daruję, nie udało mi się dotrzeć, Zbyszek wyszedł na spacer ....

 

..... znaleziono go leżącego z gałązką drzewa w dłoni ...

 

Odszedł cudowny człowiek o wielkim sercu i jeszcze większej wrażliwości ...

zawsze uśmiechnięty i życzliwy ludziom, szarmancki dla kobiet i kochający nade wszystko swoją Marię ...mężczyzna o fizjonomii boksera jak sam o sobie mówił i duszy elfa ...

 

Będzie nam Cię Zbyszku bardzo, bardzo brakowało ...

 

 

 

O ciekawych ludziach ciekawych czasów (Zbigniewa Irzyka portrety literackie z pamięci)

 

Książka Irzyka1

 

Zbigniew Irzyk obecny jest w naszej literaturze od niemal sześćdziesięciu lat! To cała epoka, a nawet – mając na uwadze miniony XX wiek – kilka epok. Czas bowiem niebywale przyspieszył, także w dziedzinach, które przez stulecia należały do najbardziej trwałych, jak kultura duchowa, a wraz z nią sztuka. Wspominane do dziś z największym sentymentem dwudziestolecie międzywojenne 1918-1939 trwało, jak to wyraża sama nazwa, zaledwie tyle, by pojawiło się nowe pokolenie, które miało przed sobą jedynie kilka lat życia wśród tragicznych zdarzeń II wojny światowej. Lata powojenne to z kolei niesłychanie dramatyczny splot życia społecznego ze zbrodniczą ideologią komunistyczną, co musiało zaważyć zarówno na naszych dziejach najnowszych, jak i ludzkich losach. Niemniej jednak tamte czterdzieści pięć lat – mimo jednoznacznej oceny – nie sposób wykreślić z życiorysów konkretnych ludzi, którzy na przekór okolicznościom starali się zaznaczyć swój ślad w jedynej rzeczywistości, jaka została im dana. Wiązano się to z koniecznością dokonywania wielu wyborów, zwłaszcza, gdy miało się taką biografię, jak autorKrólestwa literatów.

Zapamiętałem pewne zdarzenie z jednego z wyjazdów Klubu Literatów „Krąg” do Szczecina. Podczas kolacji uprzedziłem kelnera, żeby nie podawał na nasz stół żadnych ryb, gdyż mój przyjaciel – i tu wskazałem na Zbyszka – pochodzi z miasta, które do dziś ma kłopoty z wodą, więc ryb nie jada. I padła nazwa Lwowa. Kelner w jednej chwili zmienił się na twarzy i jakby zapomniał o swoich obowiązkach. „Pan ze Lwowa” – zawołał sięgając do wewnętrznej kieszeń marynarki po dowód osobisty. – „Ja też tam się urodziłem, w polskim Lwowie, a w dowodzie zapisano: »Lwów ZSRR«. Jaki ZSRR? Jaki ZSRR?” – powtarzał ze łzami w oczach. A kiedy się dowiedział, że dziadek jego rodaka był wiceprezydentem miasta, niemal nie odchodził od naszego stołu.

Takie parantele rodzinne, zwłaszcza na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych, były jednak prawdziwym piętnem w oczach ówczesnych władz. Pozostawało życie na marginesie tamtej rzeczywistości bądź znalezienie środowisk, które dawały schronienie podobnym rozbitkom.

Książka Irzyka2

 

Zbigniew Irzyk wykorzystał szansę, jaką przyniósł październikowy przełom roku 1956. „Odwilż” trwała wprawdzie niedługo, ale ten krótki czas wystarczył, że początkujący krytyk literacki znalazł swoje miejsce najpierw we „Współczesności”, najważniejszym piśmie literackim popaździernikowych przemian, a kiedy władze na powrót zaostrzyły represje, był już w redakcji „Kierunków”, tygodnika społeczno-kulturalnego katolików, wydawanego przez Stowarzyszenie „PAX”.

Z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że trudno było lepiej trafić. Legendarna „Współczesność” była niewątpliwie – jak je określił Jarosław Iwaszkiewicz – „najciekawszym pismem literackim w Polsce”. A jest to opinia poety związanego w latach międzywojennych z „Wiadomościami Literackimi”, niedoścignionym wzorem tygodnika literackiego, jaki po wojnie próbował Iwaszkiewicz kontynuować w powstałych „Nowinach Literackich”, a także redagował najważniejszy miesięcznik literacki – „Twórczość”.

„Współczesność” była pismem pokoleniowym, tworzyli je młodzi pisarze urodzeni w latach 1930-1935, którzy wtedy wkraczali w życie literackie. Cechował ich sprzeciw wobec uproszczonego widzenia literatury całkowicie podporządkowanej ideologii komunistycznej. Rok 1956 szeroko otworzył naszą kulturę zarówno na prądy europejskie, jak i zupełnie pomijane tradycje II Rzeczpospolitej, choćby twórczość pisarzy tak istotnych jeszcze po roku 1945, jak wybitny dramaturg Jerzy Szaniawski, autor głośnych Dwu teatrów. Sprzeciw wobec obowiązujących konwencji estetycznych był jednocześnie zdecydowanym zanegowaniem narzuconej ideologii totalitaryzmu komunistycznego.

Zbigniew Irzyk – jak wspomniałem – był związany ze „Współczesnością” w jej najbardziej „bohaterskim” okresie. Z wielkim przejęciem, mając legitymację prasową w dłoni, przeprowadzał wywiady z zakazanymi dotąd wielkimi pisarzami, jak wspomniany Jerzy Szaniawski, u którego gościł w rodzinnym dworku w Zegrzynku, czy legendarny nestor naszego reportażu, Melchior Wańkowicz. Zetknął się też z najbardziej zbuntowanym przeciw zakłamanej ideologii poetą, Andrzejem Bursą, czy innego rodzaju buntownikiem i skandalistą Andrzejem Brychtem.

Po krótkim epizodzie ze „Współczesnością” Zbigniew Irzyk odnalazł – jak wspomniałem – swoje miejsce w „Kierunkach”, które redagował do końca istnienia tygodnika. Tu mógł w pełni realizować swoje pasje literackie. W PRL-u takie czasopismo jak „Kierunki”, było jedyną wręcz ostoją dla piszących, którzy – mówiąc nieco eufemistycznie – nie byli w stanie odnaleźć się w szerokiej ofercie jedynego państwowego wydawcy Spółdzielni RSW „Prasa-Książka-Ruch”. Byli to naprawdę znakomicie pisarze, wystarczy sięgnąć do któregokolwiek z roczników tego tygodnika czy do listy laureatów przyznawanej do dziś Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka.

Zbigniew Irzyk miał wszelkie cechy dobrego nie tylko redaktora, ale i osoby pełnej miłości do literatury, co w połączeniu z wielką kulturą osobistą ukształtowaną w żywej jeszcze do niedawna tradycji Europy romańskiej, sprawiało, że przyciągał wręcz pisarzy, potrafił do nich docierać, znajomości przekształcać w przyjaźnie, zachęcać do pisania, a także twórczo inspirować.

Najnowsza książka Bywało zabawnie jest zapisem wielu ważnych spotkań redaktora i krytyka z pisarzami; wydobywa z naszej literatury wybitne, lecz nierzadko zapomniane nazwiska, jak Stanisław Rembek, czy niemal nieznane, jak znakomita pisarka emigracyjna, Danuta Mostwin. Chroni pamięć przyjaciół-pisarzy, jak Józef Szczypka, autor pierwszej biografii dzisiaj już św. Jana Pawła II, przetłumaczonej od razu na język włoski czy arcypolskiej księgi Rok polski.

Żal tylko, że świat utrwalony na kartach prozy Zbigniewa Irzyka przypomina Atlantydę, piękną, ale niestety zaginioną. Dobrze jednak, że wciąż powstają takie książki, po które zawsze można sięgnąć i dzięki którym zachowana jest pamięć

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

przepraszamy za usterki ...

wtorek, 16 grudnia 2014 2:12

Padł mi internet !   I kilka dni byłam odcięta od świata...

 

Ale przed godziną się włączył a ja nie mogę spać, więc piszę.

 

Coś z tym spaniem to u mnie coraz gorzej. 

 

...........................................

 

Podobnie i moje domowe myszy - bo słyszę jak skrobią gdzieś za tapczanem.

 Wiem, wiem, powinnam je tępić, truć, mordować ... ale jakoś tak mi szkoda, obiecuję sobie, że jutro wysypię trutkę ...

Jutro mija szybko i plan przechodzi na pojutrze. No i tak czekam z tą mysią eksterminacją  licząc na kota.

Kot , owszem złapie biedulkę, ale nie ukatrupi jej tylko umorduje i potem taka na wpół żywa zeskakuje z szufelki i hyc ... w jakiś ciemny kąt.

.............................................. i fajda sobie tymi mysimi bobkami w moim odremontowanym i odmalowanym domku... ZGROZA !

 

Skazana na myszy ... jestem widać skazana na myszy !

 

A w domu atmosfera ciut bardziej świąteczna, Prawie wszystkie okna pomyte. Firanki w salonie powieszone. Stroiki świąteczne zrobione, Jest jednak przede mną jeszcze dużo pracy...

 

Acha !  ,,,, i pierniczki już upieczone, Jutro będę je lukrować.

I pachnie świętami ....

 

Alek wyżera mi te nie polukrowane pierniczki, więc nie wiem czy wogóle będę miała co zdobić ?

 

Rany !  2.05 ... Jutro znów będę nie żywa .... DOBRANOC !

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Amadeusz ...

sobota, 06 grudnia 2014 0:01

 

Przed chwilą obejrzałam na TVP Kultura fantastyczny film pt. " Amadeusz" opowiadający o życiu  Mozarta .

 

W tym samym czasie telewizyjnym miałam do wyboru kontrowersyjne "Pokłosie" albo " Amadeusza" - oba filmy o nienawiści - wybrałam oczywiście ' Amadeusza".

 

O " Pokłosiu " nie chcę nawet słyszeć !  Na świecie jest zbyt wiele okrucieństwa i zła, żebym jeszcze fundowała sobie na noc taki horror.

 

Tym bardziej, że filmy złe i okrutne nie zmienią świata, są tylko kolejną zadrą w sercu dla ludzi wrażliwych, a paliwem do nienawiści dla niewrażliwców i ludzi złych.

 

A biedny Mozart, cóż, pozostawił po sobie na tym świecie tyle piękna...

 

W tym najbardziej wstrząsający utwór muzyczny jaki kiedykolwiek powstał - czyli Lacrimosa

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pucin - plucin szykuje się do wojny ?

czwartek, 04 grudnia 2014 19:31

 

 

  '"Pucin" traci rozum i poczucie rzeczywistości ... postawiony pod ścianę, pluje,warczy i grozi. Miejmy nadzieję, że oligarchowie i elity intelektualne Rosji nie pozwolą aby w swym szaleństwie rozpętał kolejną wojnę światową....

 

Jestem przekonana, że " mądre siły świata" szykują mu w związku z tym zadymę w Czeczeni i niepokoje w innych krajach islamskich.

 

To dobrze, bo w tej sytuacji trudno mu będzie myśleć o wojnie z zachodem.  No chyba, że " mądre siły" szykują mu spektakularne i nagłe zejście ze sceny Rosji. A to chyba najlepsze rozwiązanie.

 

 

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

 

 

B. wicepremier Rosji: Putin szykuje się do dużej wojny z Zachodem

 

 

Władimir Putin
Władimir Putin

Zimna wojna jest nową rzeczywistością, na którą Rosja będzie skazana, dopóki Putin będzie u władzy - uważa znany opozycyjny polityk, były wicepremier rządu Federacji Rosyjskiej Borys Niemcow, komentując orędzie Władimira Putina. W rozmowie z Wirtualną Polską Niemcow ocenił, że gospodarz Kremla coraz bardziej odrywa się od rzeczywistości, co wróży źle nie tylko Rosji, ale i krajom zachodnim. 

 

Jak Pan ocenia orędzie Władimira Putina? Jaki wysłał sygnał "urbi et orbi" (miastu i światu)? 

Dowiedzieliśmy się z niej, że zimna wojna to nowa rzeczywistość, na trwanie w której Rosja będzie skazana dopóki Putin będzie u władzy. Będzie dalej walczyć z Ukrainą, przebijać „korytarz” na Krym, organizować kolejne prowokacje. No i szykować się do dużej wojny z Zachodem. Inna kwestia, że siły do niej posiada niedużo, gospodarkę ma słabą, kraj prawie nic nie produkuje, tylko eksportuje surowce. Zatem ta zimna wojna nie będzie trwała tak długo, jak pierwsza, bo współczesna Rosja ma o wiele mniejszy potencjał militarny, niż ZSRR, i jest w tej chwili 15-16 razy słabsza od Zachodu. Jednak Putin jest coraz bardziej oderwany od rzeczywistości, ma manię prześladowczą. Uważa przecież, że to nie Ukraińcy, tylko amerykanie zorganizowali Majdan. Sądzi, że gdyby nie Ukraina, to wymyśliliby coś innego, aby rzucić Rosję na kolana. Putin traci adekwatną wizję świata. Będzie to robił, póki nie doprowadzi Rosji do ruiny. 

 

Rosja obecnie pogrąża się w kryzysie gospodarczym z powodu sankcji i spadku cen ropy. Czy usłyszał Pan w orędziu jakąkolwiek receptę na wyjście z tego impasu? 

Odnoszę wrażenie, że wewnętrzne problemy Rosji interesują go coraz mniej.Borys Niemcow

Odnoszę wrażenie, że wewnętrzne problemy Rosji interesują go coraz mniej. Ani razu nie wymienił w swoim wystąpieniu słów "ropa" czy "korupcja". A przecież te słowa dla współczesnej Rosji są kluczowe. Na sali, między innymi, siedzieli bliscy Putinowi oligarchowie, tacy jak Rotenberg, Kowalczuk, Jakunin, szef Gazpromu Miller. Pewnie nie chciał robić kolegom przykrości. 

 

Czy na Władimirze Putinie odbiły się nocne wydarzenia w stolicy Czeczenii? Mówią, że w nocy nad Kremlem latały helikoptery, a prezydent długo nie mógł zasnąć. 

Wspomniał o tym problemie, ale nie poświęcił mu dużo czasu. Jednak widać, że to, co się dzieje teraz w Czeczenii, może mieć poważne skutki. Mówi się, że za rebelią stoją Czeczeńcy, którzy licznie walczyli po stronie Państwa Islamskiego. Teraz postanowili powrócić do Rosji. 

 

Dlaczego Czeczenia znowu staje się punktem zapalnym? Przecież z federalnego budżetu płyną tam ogromne środki, a prezydent republiki, bliski przyjaciel PutinaRamzan Kadyrow twierdził, że wszystko kontroluje. 

Ramzan Kadyrow kontrolował prasę i zastraszał naród. I tak naprawdę nikt nie wiedział, jak sytuacja wygląda w rzeczywistości. Dzisiaj się dowiedzieliśmy, że panuje tam bałagan, spowodowany polityką popieranego przez Kreml Kadyrowa. Trudno prognozować, co będzie się działo tam dalej. Jeżeli to wyłącznie miejscowi rebelianci, to za dużo szans nie mają, z kolei jeżeli są wśród nich bojówkarze Państwa Islamskiego, to będzie to długa i bardzo poważna historia. 

Rozmawiał Aleh Barcewicz


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

znów mnie dopadło : (((

środa, 03 grudnia 2014 22:43

 

Zrobiło się zimno a ja od razu jestem chora ...

Widać nie doleczyłam grypy i teraz " wlazło mi " w zatoki.

Głowa mi pęka i jestem całkiem zamroczona, więc wiele nie napiszę. 

Chyba pójdę spać, bo jutro o 7.00 muszę jechać do przychodni na pobranie krwi i inne przyjemności.

Może przy okazji uda się też zahaczyć o laryngologa ?

Nsmarowałam zatoki jakimś ziołowym balsamen, założyłam polarową opaskę na czoło i łyknęłam ibuprom.

Ale i tak mnie trzęsie ...brrr

Wskakuję do łóżka ...dobranoc !

 

Znajomy od odkwaszania przesłał mi linka do jakiegoś cudownego suplementu - jak mówią : terapii komórkami macierzystymi w kapsułce

... ho..ho...!

Leczy , odmładza, odnawia i reperuje nasze komórki ....

 

Co Wy na to ?

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

mysie,sójki,sroki .... i spodnie w gile

wtorek, 02 grudnia 2014 20:32

No i po wyborach .... dzięki Bogu dogrywka przebiegła sprawnie i już koło godziny 23 byłam w domu.

 

W moim okręgu wygrała Hanna Gronkiewicz  przewagą 20 % głosów. 

 

Szczerze mówiąc wybór między kandydatami był kiepski, co niektórzy wyborcy zaznaczali na kartach rysując intymne męskie części ciała, lub dopisując jako trzeciego kandydata świętego Mikołaja.

 

Zdarzył się też dopisek : "żydówa ! i zboczeniec !" - co wyraźnie wskazywało na zdaniem autora brak lepszych kandydatów  : ))))

 

Szto podiełat ? - przecież nie wyjadę z tego kraju, gdzie pomimo permanentnego niezadowolenia społeczeństwo nie chce zmiany i głosuje na tych samych kandydatów ...

 

......................................................................

 

 

Zimno, zimno za oknem .... a u mnie w domku cieplutko.

 

Siedzę sobie w białych polarowych spodniach kupionych w outlecie za całe siedemnaście złotych...

 

Spodnie są bardzo zabawne bo drukowane w kolorowe gile - ( oczywiście ptaki )

Polarek jednak był taki milusi, że pomimo checnych wzorów w ptaszki postanowiłam je kupić.

 

Tak więc za oknem zimno, psice zaparkowały w garażu na stosie wełnianych starych kołder i niechętnie wychodzą na zewnątrz.

 

Topię im słoninkę i polewam nią suche żarcie. Jedzą bardzo chętnie bo taka słoninka to niezłe paliwko.

 

Słoninkę podjadają także sikorki i sroki i sójki i inne ptaszki.

 

Za to Alek wściekły, bo jakaś mysz dobrała się do jego zostawionej na później  pizzy .

 

No coż, mysia też lubi włoską kuchnię ...

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

dobrodziejstwo, durnostojstwo .... i zima

wtorek, 25 listopada 2014 2:41

 

Pada śnieg ... to znaczy - przyszła kolejna zima ...

 

Nie mogę spać, więc usiadłam przed komputerem i rozmyślam.

 

Za oknem biało... otworzyłam kotu drzwi do ogrodu, ale nastroszył się i nie chciał wyjść z domu.

 

Otworzyłam psom garaż, weszły z radością, bo chętniej siedzą w garażu pośród remontowych gratów niż we własnych budach. 

 

Idą trudne dni, mroźne, wietrzne, śnieżne.

 

Cieszę się jednak z tego, że po remoncie mam cieplutko.

Podłoga grzeje, podwójna ilośc żeberek w nowych grzejnikach też daje sporo ciepła.

 

No i ten grubaśny dach, ocieplony płytami termano....

 

Jest zacisznie i chyba jakoś bezpieczniej...

 

.......................................................................

 

Niestety nie udało mi się sprzątnąć wszystkiego z ogrodu.

Dobrze chociaż, że wczoraj przeniosłam na taras od kuchni i okryłam folią moje gliniane rzeźby, bo dziś w nocy przymarzły by do ziemi i do wiosny zostały w ogrodzie.

 

Wczoraj też posadziłam dwa kilo cebul narcyzów. Zostało jeszcze trochę, bo nie już nie miałam siły kopać, ale może te pozostałe posadzę w donicy i dobrze okryję. Wczesną wiosną będą cieszyć serca i oczy ...

 

Pod mirabelką zostały jeszcze garnki, nieprzydatne bo nie działają na kuchni indukcyjnej i dwie skrzynki szkła różnego, czyli kieliszków bez pary ....

 

Skąd  się u mnie wzięło tyle szkła ?! .... zawsze wydawało mi się, że jest go tak mało, a tu dziesiątki przetrzebionych szklanek i kieliszków, podstawek i pucharków do deserów, dzbanuszków do mleka i spodeczków do socjalistycznych szklanek.

 

Teraz pada na nie śnieg, woda z gnijącymi liśćmi mirabelek z całą pewnością zamarznie dzisiejszej nocy i pewnie popękają ....

 

A niech popękają ! łatwiej mi będzie je wyrzucać ... a tak to trochę żal, bo może się jeszcze kiedyś " przydadzą".

 

To gromadzenie rzeczy to prawdziwa choroba. Nie ma tego gdzie stawiać, a jak już się postawi, czy położy to na wieczne czasy - do kolejnego remontu czy przeprowadzki.

 

I tak wlecze człowiek ze sobą przez całe życie durnostojki i rzeczy bez sensu, podarowane kiedyś przez kogoś gadżety, graty, szmaty, szkła, kryształy, figurki fajansowe i pamiątkowe kufle ....masssaaaakkkkrrrraaa !!!

 

A potem odchodzi z tego świata i zostawia bezradnej rodzinie całe to dobrodziejstwo i durnostojstwo ....a niech się oni martwią !

 

rzeżby.jpg

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia remontu Łozinowej

niedziela, 23 listopada 2014 23:54

ewa zalew 1.jpg

 

 

Pracowitą miałam niedzielę....

 

Robiłam porządki w ogrodzie. Chowałam i zabezpieczałam moje rzeźby przed zimą. Sadziłam cebule narcyzów i przesadzałam pnące róże.

 

Zmachałam się okropnie i teraz wszystko mnie boli ...

 

Wieczorem siedząc przed telewizorem przegrałam w końcu letnie zdjęcia z telefonu . Wybrałam kilka dokumentujących remont Łozinowej. 

Pamiętacie, że obiecywałam Wam zdjęcia tego horroru przez jaki przeszłam w lecie.

 

Oto one :

 

Powstanie łozinowskie ....gruzy ....gruzy ....

 

remont 1.jpg

 

Stary pokój będzie nową kuchnią ....

remont2.jpg

 

Alek burzy ściany ....

 

remont3.jpg

 

Nowe okieneczko na ogródeczek

remont 4.jpg

 

Oj , nareszcie będzie cieplutko w stopy !

 

remont6.jpg

 

Moje nowe okno na świat ...

remont5.jpg

 

Pan Jurek z " Donbasistą" ( pomocnikiem z Ukrainy ) na dachu   

 

remont dach.jpg

 

Nowy wkład do kominka przed zamontowaniem

remont kominek.jpg

 

Alek wylewa taras

alek wylewa taras.jpg

 

No i co Wy na to ?

 

 

 

Sama się sobie dziwię, że przez to przeszłąm ... i żyję !       : ))))))

 

ewa zalew 1.jpg


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

zapamiętać - zapomnieć ....

piątek, 21 listopada 2014 23:19

 lato 2008 cz.2 025 (2) - Kopia.jpg

 

 

 

Zapamiętać -  zapomnieć .....

 

Mam za sobą trudne dni. Nieszczęsne wybory i doba bez snu rozwaliła moją kruchą równowagę psycho-fizyczną.

Dodatkowo zgodziłam się na udzielenie wywiadu pewnej miłej dziennikarce z Polskiego Radia, wywiad na temat choroby Alzheimera i moich rodziców.

Zgodziłam się, przekonana że pomogę w ten sposób wielu ludziom zmagającym się z chorobą najbliższych. Jednak nie przypuszczałam, że aż tak to przeżyję.

Skóra zdarta z rany, która już trochę się zabliźniła ... i znów zrobiło się trudno ....

 

Moje ciało się buntuje, kręci mi się w głowie. Cukier zaczął wariować ... serce tłucze się jak ptak w klatce ...

I choć rozsądek i rozum podpowiada spokój, to nic nie mogę poradzić na ciało....

 

Ciało się mnie nie słucha .... nie wiem czy dam radę ...to znów boli ...i znów ten paraliżujący strach ....

 

 

lato 2008 cz.2 025 (2) - Kopia.jpg


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Miłe dzieciaki ....

czwartek, 20 listopada 2014 21:18

 

Dzielne te moje chłopaki .... Dziś pierwszy raz weszłam na FB mojego syna .... a tu zdjęcia !!!  

 

Zresztą popatrzcie sami : 

 

Dzielni dawcy

 — z użytkownikiem Dorota Koc w miejscu Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa W Warszawie.
Zdjęcie użytkownika Alek Zelenay-Grabny.
Zdjęcie użytkownika Alek Zelenay-Grabny.
Oczywiście na pierwszym zdjęciu nie widzimy Doroty ; ))))   tylko : "Mara" kolegę A.
 
 
 
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
 
 
 
 
 

Alek Zelenay-Grabny przebiegł 10,43 km, korzystając z aplikacjiEndomondo Sports Tracker — z użytkownikiem Michał Grabny.
 
 
Zdjęcie użytkownika Alek Zelenay-Grabny.
 
Początek i koniec
 
km
10,43
   
godziny
1:14:02
   
kcal
959
 
 
 
No, chyba mogę być z Nich dumna   : ))))))
 
 
Co prawda teraz Alek kuśtyka ze szwedką, bo sobie uszkodził jakieś ścięgno .... ale cały bieg przebiegł ....
 
 
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
 
 
 
 
A to Alek ze swoją ukochaną "Blanią" na wakacjach..... Miłe dzieciaki !
 
 
 
Zdjęcie użytkownika Alek Zelenay-Grabny.
  • Mam nadzieję, że synki nie obrażą się za te zdjęcia na maminym bloogu  ... w końcu sami je umieścili na FB

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wyborne wybory ....i wory ....i wory ....

środa, 19 listopada 2014 23:56

 

Liczenie głosów trwa, a internet kpi z PKW 
 

 

Zachciało mi się ... zachciało mi się wyborów...

 

Zgłosiłam się do komisji i wylosowali mnie. Nawet się ucieszyłam, bo pierwszy raz w życiu mogłam zobaczyć jak funkcjonuje ta nasza wielka maszyna wyborcza.

Pracę w koisji rozpoczęłam w niedzielę wyborczą za piętnaście szósta . 

 

Najpierw wszystko szło dobrze, choć wyborcy napływali grupami i trochę się korkowało.  Koleżanki z komisji rejestrowały wyborców a ja wręczałam komplet kart do głosowania, każdemu oddzielnie tłumacząc, że można oddać tylko jeden głos na jednego kandydata z całej 15-16 stronicowego zeszytu.

Pomimo moich tłumaczeń ( ludzie nie słuchają ze zrozumieniem ) zdażały się pomyłki i szczególnie starsze osoby stawiały jeden krzyżyk na jednej stronie - co czyniło niestety oddan y głos nieważnym.

 

Dzień mijał szybko i wydawało się, że wszystko idzie sprawnie aż do momentu liczenia głosów i przekazywanie wyników do systemu.

Potem wiadomo - wszystko stanęło i się zaczeła maniana ....

 

O ósmej rano kiedy już rozwścieczeni rodzice prawie rozwalili drzwi wejściowe do szkoły w której były nasze dwie komisje, kazano nam przewieźć wory z głosami do urzędu dzielnicy. 

 

Oczywiście samochodów nie było. Policja umyła ręce, straż miejska też.

Próbowano namówić mnie żebym wiozła głosy swoim samochodem ale stanowczo odmówiłam.

Zabrałam natomiast część komisji i odwiozłam do Urzędu dzielnicy. Sama jednak pojechałam do domu pomimo gróźb, że przyjedzie po mnie policja, żeby zawrócić mnie i odwieźć do urzędu. 

Pomyślałam, że w razie czego pokażę policji swoje dokumenty medyczne i wyjaśnię, że nie mogłam czekać doby z przyjęciem insuliny i innych leków.

 

Karty dojechały innym samochodem.

 

Po dwudziestu czterech godzinach pracy byłam prawie nieprzytomna ze zmęczenia i było mi już dokładnie wszystko jedno . Kręciło mi się w głowie i miałam mdłości ze zmęczenia....

 

Wierzcie mi - to były z całą pewnością moje pierwsze i ostatnie wybory w których brałam udział jako członek komisji wyborczej !!!

 

I to wszystko, tyle radości za całe trzy stówy   : ))))

 

Acha !  O pietnastej dostałam telefon z Urzędu Dzielnicy, że mam pilnie przyjechać podpisać poprawione dokumenty .... cóż było robić , wsiadłam w samochód i pojechałam ...

 

 

 

 

Liczenie głosów trwa, a internet kpi z PKW

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

na razie dobrej nocki !

sobota, 15 listopada 2014 0:29

 

Mało teraz piszę bo dużo się dzieje.

Najpierw przez cały październik  absorbowały mnie imprezy poetyckie : Warszawska Jesień Poezji, XXX - lecie Wojskowych grup literackich, potem konkurs poezji w Sulejówku na którym byłam jurorem, impreza w Dęblinie na której odebrałam przyznaną Januszowi pośmiertnie nagrodę za działalność kulturalną w wojsku. 

Listopad to wiadomo miesiąc smutny i nostalgiczny ... cmentarze i wspominki, pustka w sercu i świadomość przemijania. Ten nastrój rozwala mnie całkiem i powoduje, że wszystkie obowiązki ciążą mi podwójnie. 

Zbliżają się też Ikarowe Strofy - czyli mój rodzinny konkurs poetycki.

 Zapowiada się ciekawie, bo w części reprezentacyjnej wystąpi Jola Żółkowska, Piotr Golla i Sławek Pacek ze spektaklem poetycko-muzycznym : " Miłość i seks 50 +".

Wspaniałe teksty Grodzieńskiej przeplatają się tam z piosenkami mojego skromnego autorstwa, oczywiście do muzyki Piotra Golli.  Premiera spektaklu odbyła się w tym roku w Poznaniu w Teatrze na piętrze i została świetnie przyjęta. Mam nadzieję że i gościom Ikarowych się spodoba.

Jeśli chodzi o moj domek to remont ciągle nie skończony. Skończyły się za to pieniądze, więc muszę przystopować. Jednak najważniejsze rzeczy zostały zrobione i po raz pierwszy od dwudziestu lat jest w moim domku ciepło i sucho. 

Kot grzeje się na podgrzewanej podłodze, Alek z radością chodzi boso a ja kipię z upału .... ale cieszę się z tego bezpiecznego ciepełka i perspektywy mniejszych rachunków.

W kuchni mam śliczniutko i czyściutko .... i w końcu tak wygodnie !!!

 I wszystko by było fajnie gdyby nie pustka w sercu ....

.... ale co na to poradzić ?  

 

Jeśli chodzi o moje pisanie to zabiorę się za nie niebawem ... obiecuję sobie i Wam, że codziennie od rana będę zasiadać do książki i pisać ....pisać...pisać....pisać ...

 

Co z tego wyniknie ? nie wiem, ale mam kilka pomysłów o których niebawem Wam opowiem ...

 

Na razie życzę dobrej nocki z kimś do kochania .... 

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

U sąsiadów też wybory

piątek, 07 listopada 2014 20:10

 

Moja przyjaciółka Jolcia przysłała mi taki oto obrazek z komentarzem :  

" U sąsiadów też wybory "

.......ha....ha....ha.....    : ))))))    Oni widać też nie mają z czego wybierać !


HTTP://zalacznik.wp.pl/d676/Attachment-1.jpeg?p=2&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0&wid=70711&POD=1&type=&zalf=Nowe&tsn=141538719438673679&sid=7800b9749867fd99d067fbfdc1561709
 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

kompocik z cymonkiem ....i gwoździkiem

piątek, 07 listopada 2014 19:20


Zimno i mokro .... w kościach łamie, w gardle drapie ....

 

Ach te stany zapalne !

 

Kiedy dwa lata temu zrobiono mi badanie PET lekarz prowadzący badanie aż złapał się za głowę, kiedy zobaczył zdjęcie mojego brzucha.

 

Cały mój przewód pokarmowy świecił od punktów zapalnych jak gwieździste niebo w letnią noc.

 

Skąd taki obraz nie miał jednak pomysłu.

 

Kiedy chirurg operujący moje brzucho rok temu dawał mi wypis ze szpitala dodał stanowczym głosem :

- Proszę już nie operować brzucha, bo ma pani wszystko ze wszystkim pozrastane i może być kłopot.

 

Hmmm ...pozrastane ....?  Dlaczego ? Może z powodu ciągłych stanów zapalnych ...

 

Tak więc jak widać muszę robić wszystko żeby pozbyć się tych zapaleń niszczących mój organizm.   

 

Tylko jak ?

 

Może ten wpis, który umieściłam poniżej jest odpowiedzią ?

 

 

Domowe sposoby na zapalenie

 

 

Domowe sposoby na zapalenie

Tanie i niezawodne produkty


Ból, podwyższona temperatura, obrzęk, zaczerwienienie - oto objawy zapalenia. Gdy ci się to przydarzy, nie wpadaj w panikę. Istnieją domowe sposoby, by sobie z nim poradzić.

Co to właściwie jest?

Zapalenie może być spowodowane wieloma różnymi czynnikami. Jest reakcją organizmu na uraz albo chorobę. Zapalenie może być ostre (trwa kilka dni), podostre (trwa kilkanaście dni) albo przewlekłe. Najczęściej zdarza się zapalenie gardła, śluzówki nosa, nerek, oskrzeli, pęcherza moczowego, płuc, dziąseł, ucha, wyrostka robaczkowego, zatok przynosowych. Twój organizm broni się w ten sposób przed tym, co mu zaszkodziło. Ponieważ jednak bywa bolesne i nieprzyjemne, warto się go jak najszybciej pozbyć. Wiele domowych specyfików działa na podobnej zasadzie co niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ, NSLPZ), które stosujemy w przypadku zapalenia.

Kurkuma

Delikatnie ostra, aromatyczna przyprawa znana również jako ostryż długi albo szafran indyjski. Kurkuma - podstawa kuchni Hindusów - to doskonały domowy lek na zapalenie. Przyprawa zawdzięcza to przede wszystkim obecnej w niej kurkuminie, potężnemu przeciwutleniaczowi, który wykazuje działanie przeciwzapalne, tonizujące i oczyszczające. Kurkumina działa na podobnej zasadzie co ibuprofen. Zdaniem badaczy z Centrum Medycznego Uniwersytetu w Maryland, kurkuma może być stosowana na takie przypadłości jak zapalenie kostno-stawowe, zapalenie okrężnicy czy zapalenie błony naczyniowej (choroba oczu). Z badań wynika ponadto, że kurkuma pomaga wyleczyć reumatoidalne zapalenie stawów oraz stany zapalne towarzyszące chorobie nowotworowej.

 

 

 

Domowe sposoby na zapalenie

Goździki


Nie wszyscy wiedzą, że goździki są naturalnym lekarstwem stosowanym w problemach z żołądkiem czy jamą ustną. Zwłaszcza w tym drugim przypadku goździk jest bardzo pomocny; leczy zapalenie gardła, dziąseł i pomaga na ból zęba. Jego działanie potwierdziły badania naukowe. Goździki działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie. Można je wrzucić do herbaty albo rozetrzeć w moździerzu i stosować w formie sproszkowanej. Bardzo skuteczne są też inhalacje z olejkiem goździkowym. Taka domowa terapia pomoże na zapalenie oskrzeli, grypę, przeziębienie, bronchit, katar, astmę, artretyzm oraz reumatyzm.

Domowe sposoby na zapalenie

Imbir


Fachowo zwany jest imbirem lekarskim. Ta nazwa trafnie oddaje działanie przyprawy. Imbir znalazł bowiem zastosowanie nie tylko w sztuce kulinarnej, ale również w medycynie naturalnej. Wykazuje wysokie działanie przeciwzapalne - może być stosowany w przypadku wielu dolegliwości i, co ważne, jest dobrze tolerowany przez ludzi z problemami gastrycznymi. 

W korzeniu imbiru znajduje się proteaza, która wykazuje wpływ na stany zapalne różnego typu. Imbir pomoże m.in. na procesy zapalne związane z artretyzmem, przeziębienie, reumatyzm, migrenę. Działa przy tym korzystnie na żołądek, trawienie i układ krążenia. Jego stosowanie nie ma skutków ubocznych.


 
Domowe sposoby na zapalenie

Czosnek


Właściwości lecznicze czosnku znane są od tysiącleci. To naturalny antybiotyk, który może być stosowany w leczeniu i profilaktyce wielu chorób. Czosnek wykazuje wszechstronne działanie, a w walce z zapaleniem jego rola jest nieoceniona. Pomaga zwalczyć zapalenie płuc, oskrzeli, gardła, tchawicy, śluzówki nosa. Leczy grypę, zbija wysoką gorączkę, jest wskazany w przypadku gruźlicy, zapalenia migdałków i dziąseł, anginy. Niszczy bakterie, działa rozkurczowo. W razie przeziębienia spożywanie czosnku to nasz obowiązek. Jeśli chcesz po jego zjedzeniu pozbyć się przykrego zapachu, powinnaś żuć natkę pietruszki albo ziarenko kawy.
 

 

 
Domowe sposoby na zapalenie

Gorzka czekolada


Oto kolejny argument przemawiający za tym, by jeść czekoladę. Warunek: musi być ciemna, a im większa zawartość kakao, tym lepiej (minimum 70 proc.). Czekolada ma w składzie cenne flawonoidy, które pomagają zwalczyć stany zapalne w organizmie. Badania naukowe wykazały, że spożywanie 6,7 g ciemnej czekolady dziennie (czyli mniej więcej jedną kostkę) może powstrzymać zapalenie i uchronić nas przed chorobami serca. 

Co ciekawe, obecna w ciemnej czekoladzie teobromina pomaga uporać się z kaszlem skuteczniej niż podawana w tym przypadku kodeina. Naukowcy są zdania, że umiarkowane spożycie ciemnej czekolady to skuteczny domowy sposób na przeziębienie. 

 

Domowe sposoby na zapalenie

Płyny


Przy zapaleniach różnego typu płyny pełnią nieocenioną rolę. Na przykład w zapaleniu pęcherza moczowego bardzo ważne jest spożywanie dużej ilości przegotowanej albo niskozmineralizowanej wody oraz herbat ziołowych. Działanie przeciwzapalnie ma też zielona herbata (za sprawą obecnych w niej przeciwutleniaczy - polifenoli). Korzystnie na organizm w przypadku zapalenia działa także herbata czerwona oraz czerwone wino (w umiarkowanej ilości - w przypadku kobiet wystarczy jedna lampka). Każdego dnia powinniśmy wypijać minimum dwa litry wody, zdrowych herbat (bez cukru czy mleka) oraz świeżo wyciskanych soków.
 

Domowe sposoby na zapalenie

Terapia ciepło-zimno


Oddziaływanie ciepłem albo zimnem na ciało chorego człowieka to bardzo skuteczny sposób na zmniejszenie zapalenia i uśmierzenie bólu. Termoterapia stosowana jest od tysięcy lat i ma bardzo wysoką skuteczność. Wszelkie skręcenia, nadwyrężenia czy schorzenia ze strony stawów dobrze reagują na terapię ciepło-zimno. Ciepłe okłady (np. z zastosowaniem termoforu) stosuje się zazwyczaj w leczeniu przewlekłych schorzeń zapalnych z niewielkim odczynem ogólnoustrojowym, natomiast zimne (nacieranie lodem, kąpiel w lodowatej wodzie, zimne opatrunki) - przy ostrym procesie zapalnym (z obrzękiem). Zarówno ciepło, jak i zimno redukują napięcie mięśni i uśmierzają ból. 
 
 
........................................................................
 
 
No a teraz jak już wiem jak walczyć z ciągłymi stanami zapalnymi w moim organiźmie - pójdę ugotować sobie kompocik z goździkami i cynamonem ....
 
: )))       Miłego dnia !
 

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kwas i zakwas ....część druga

środa, 05 listopada 2014 1:38

cd :

 


Mechanizm zakwaszania organizmu 

Szkodzą nam wszystkim nasze nawyki żywieniowe. Jemy zbyt obficie. Również błędnie odżywiamy się środkami spożywczymi rozkładającymi się w przemianie materii z kwaśnym odczynem. Pieczywo,  czyli produkty mączne, cukiernicze, wszelkie słodycze, słodkie napoje są słodkie, to prawda, ale rozkładają się z odczynem kwaśnym.

ŻYJ MNIEJ SŁODKO, MŁODY CZŁOWIEKU.

INACZEJ SŁODKĄ MŁODOŚĆ ZAMIENISZ W KWAŚNĄ STAROŚĆ. 

Podczas trawienia mięsa w wyniku rozkładu jąder komórkowych powstaje kwas moczowy – „cichy zabójca” (do kwasu moczowego jeszcze wrócimy).Kawa zawiera puryny, co również prowadzi do zakwaszania i przesuwa procesy przemiany materii w kierunku kwaśnym.Podobnie produkty z dużą ilością białka – sery, twarogi, pasteryzowane lub gotowane mleko wymagają przy trawieniu odpowiedniej ilości witaminy C – 1 mg witaminy na każdy 1 g białka. W przypadku jej niedoboru  dochodzi w jelitach do procesów gnilnych, czego efektem jest powstawanie kwasów i toksyn.Dzienna dawka czystego białka dla dorosłej osoby nie powinna przekraczać 30-50g w czystej postaci (z tym, że osoby starsze potrzebują mniej białka, zaś młodsze więcej, a w przypadku dzieci nawet do 180 g). Ta porcja 30-50 g odpowiada ok. 5-7 dag mięsa (wędliny) lub 4 żółtkom jaj.Tymczasem zwykle przyjmujemy białka nawet 10 razy więcej. Na zewnątrz objawia się to np. mocnym zgrubieniem skóry na podeszwach stóp (nie ma to nic wspólnego ze zgrubieniami spowodowanymi chodzeniem boso). U takich ludzi występuje również podatność na stwardnienie tętnic.

 Coca-cola, pepsi-cola oraz inne tego typu napoje, słodycze,  również leki zakwaszają nas całkiem skutecznie.I o paradoksie! – wszystkie te produkty nie są kwaśne w smaku. Często przeciwnie. Produkty ich rozkładu są jednak kwaśne. Zakwaszamy się więc systematycznie, co powoduje na wstępie totalną destrukcję przede wszystkim w układzie pokarmowym, ponieważ kosmki jelitowe albo nie wchłaniają zakwaszonego pokarmu wcale, albo wchłaniają go słabo. Na zewnątrz objawia się to najczęściej biegunką (przypomnij sobie, jak niekiedy zachowuje się organizm po zjedzeniu kwaśnych, niedojrzałych owoców).  Przyczynami zakwaszania są również: zaparcia (ta, lekceważona często, dolegliwość ma już wprost charakter epidemii) i niewłaściwe łączenie pokarmów.  Ogromnym zagrożeniem jest  brak ruchu, a więc niedotlenienie – sprzyjające wybitnie zakłóceniu równowagi zasadowo-kwasowej.Uważać należy również na diety odchudzające. Np. dieta Atkinsa, znana w Polsce jako dieta optymalna Kwaśniewskiego, pomaga schudnąć, ale działa podobnie jak stosowana w leczeniu chorych na raka chemioterapia. Przynajmniej tak twierdzi dr John Mc Dougall z American Physicians Committee for Responsible Medicine. Dieta bogata w tłuszcze i uboga w błonnik, węglowodany i naturalne substancje nieodżywcze wywołuje z czasem w organizmie tzw. kwasicę ketonową (ketozę). Efektem są: zmęczenie, wymioty i brak apetytu.

Jakie inne jeszcze skutki powoduje zakwaszenie?

Skutki zakwaszenia 

Jak wspomnieliśmy już – organizm przez pewien czas broni się przed zakwaszeniem wykorzystując systemy buforowe neutralizujące kwasy. Jednak największe nawet rezerwy ulegną kiedyś zużyciu. Prowadzi to do wyczerpania się systemów buforowych. Nadwyżka kwasów nie jest już neutralizowana i odkłada się w tkankach. Z czasem objawi się to takimi symptomami jak wzdęcia, zgaga, bóle stawowe, ciągłe zmęczenie, wyczerpanie, bóle głowy, wysypki skórne, swędzenie, wypadanie włosów, ogólna nerwowość, uczucie ociężałości. Dochodzi również (niezależnie od innych przyczyn) do poważnych schorzeń układu kostno-stawowego (zwłaszcza reumatoidalnych). Dlaczego? Ponieważ są to schorzenia bezpośrednio zależne od przemiany materii. Zakłócenia tej przemiany biorą swój  początek od zakwaszenia! Często utajonego, powstającego przez lata, a więc tym bardziej niebezpiecznego, bo przez długi czas niezauważalnego, bezobjawowego. W ten sposób prawie niedostrzegalnie  tracimy nasze zdrowie.

Skutkiem ubocznym (ale szczególnie dolegliwym) zakwaszania, a więc i zakłóconej przemiany materii są bóle – w stanach zapalnych, przy zwyrodnieniach stawów, przy rozciąganiu mięśni, bóle migrenowe. Bóle w stanach zapalnych są spowodowane zakłóconą przemianą materii. I nie jest ważne, czy przyczyna zapalenia jest bakteryjna, czy aseptyczna, czy ból jest ostry, czy przewlekły.Zapalenie – to zwiększony przepływ krwi i zwiększone ciśnienie wewnątrz naczyń włosowatych (wspominaliśmy już o tym). Wynikiem wzrostu ciśnienia jest przedostawanie się osocza krwi do tkanek i wystąpienie wysięków.To z kolei powoduje obrzęki, utrudnienia w przemianie materii w chorym miejscu i uwalnianie się jonów wodoru. Dochodzi wówczas do przekwaszania tkanki, a w szczególnych przypadkach może prowadzić aż do martwicy, czyli śmierci komórki.  Bóle przy zwyrodnieniach stawów spowodowane są zakłóconą przemianą materii prowadzącą do obumarcia komórki tkanki chrzęstnej. Powierzchnie stawowe kości ocierają się o siebie, co skutkuje bólem (zwłaszcza, że jednocześnie występują braki w produkcji mazi stawowej). Bóle przy rozciąganiu mięśni powstają na skutek rozciągania, a więc i zawężenia naczyń krwionośnych. Dochodzi wówczas do niedokrwienia i niewystarczającego zaopatrzenia komórek w tlen.

BÓL – TO KRZYK KOMÓRKI ZA TLENEM!

Dr Horst Michaelis,

Akademia Bioenergetyki w Lichtenstein

Chroniczne zakwaszenie prowadzi do wyczerpania rezerw tlenowych organizmu. Z kolei braki tlenowe prowadzą do niebezpiecznej akumulacji toksyn w naszym ustroju, a to jest przyczyną powstawania niedyspozycji i chorób. Nasz organizm może neutralizować nadmierną kwasowość różnymi metodami –  również przy pomocy tlenu. Może skierować więc część rezerw tlenowych do zakwaszonych komórek. Mamy tu jednak do czynienia z syndromem tzw. „krótkiej kołdry”.  Dlaczego? Ponieważ zmniejszy się ilość tlenu niezbędnego do prawidłowego przebiegu przemiany materii. Okazuje się, że zakwaszony organizm  wykorzystuje zaledwie 80% tlenu, natomiast aż 20% zamienia się w wolne rodniki (pamiętasz, że zwykle tylko ok. 2% tlenu zamienia się w wolne rodniki?) Metabolizm przebiega więc wolniej, mniej sprawnie. Następuje  pogorszenie pozbywania się nadmiaru toksyn i substancji odpadowych, które w normalnie funkcjonującym ustroju powinny być usunięte bez przeszkód. Organizm usiłuje „spalić”  toksyny przez tzw. oksydację. Potrzebuje do tego mnóstwa tlenu. Mniej więc kieruje go do celów przemiany materii. Metabolizm znów ulega spowolnieniu. Jak widzisz – jest to błędne koło. W efekcie mamy do czynienia z narastającym zmęczeniem, chroniczną niedyspozycją i chorobami jako ostatecznym skutkiem zakwaszania, obciążenia toksynami i głodu tlenowego jednocześnie.

Niedomagania i choroby powodowane zakwaszeniem

Prawie wszystkie choroby zwyrodnieniowe, przewlekłe, biorą swój początek z zakwaszenia organizmu i jego niedotlenienia. Głównym winowajcą jest tu kwas moczowy – trucizna, którą za wszelką cenę należy usunąć z organizmu. Owszem, nasz ustrój neutralizuje go do pewnego momentu, ale i tak płaci za to wysoką cenę. Zmniejsza się szybkość przemian metabolicznych, ponieważ duża część składników mineralnych i witamin jest zaangażowana w proces neutralizacji kwasu. Prowadzi to do powstawania ubytków tych niezbędnych substancji w organizmie i naruszenia gospodarki cukrowej. Następstwem stają się zaburzenia przemiany  tłuszczów, co prowadzi do otłuszczenia ciała. Mamy więc do czynienia z cukrzycą przy jednoczesnej znacznej nadwadze.Kwas moczowy poprzez bezpośredni kontakt z krwią oddziałuje trująco na mózg i pozostałe ośrodki układu nerwowego. Bóle głowy, migreny, podwyższone ciśnienie krwi, bezsenność, neurastenia – ich wspólną przyczyną jest zazwyczaj toksyczne działanie kwasu moczowego. Wzrost poziomu kwasu moczowego powodują również zasady purynowe zawarte w nasionach np. fasoli i grochu. Można temu zapobiec mocząc nasiona przez całą noc w wodzie (do przygotowania np. zupy należy, oczywiście, użyć świeżej wody).

 Przykładowe niedomagania i choroby spowodowane zakwaszeniem to:

  •  osłabienie odporności,
  •  syndrom przewlekłego zmęczenia,
  •  ogólne wyczerpanie,
  •  alergia,
  •  astma (nadwrażliwość tzw. drzewa oskrzelowego wskutek
  • nadmiernego zakwaszenia),
  •  trądzik pospolity,
  •  miażdżyca (wskutek wspomnianej wcześniej rulonizacji
  • erytrocytów),
  •  zapalenia stawów (dna moczanowa),
  •  zwyrodnienie stawów  (degeneracja chrząstki stawowej),
  •  nowotwory (energia dla rozwoju komórek rakowych powstaje podczas fermentacji (czyli  beztlenowej przemianie materii) i zakwaszania, przeciwdziała zaś dotlenienie,
  • grzybice – wewnętrzne (np. kandydoza) i zewnętrzne,
  • bóle głowy (nieprawidłowa przemiana materii wskutek „głodu tlenowego” – niespalone substancje są źródłem toksyn i trujących kwasów przedostających się do mózgu; ból jest wołaniem o jak najszybsze usunięcie kwasów),
  • zimne ręce i stopy – efekt przewlekłej sytuacji stresowej; reakcją na stres są impulsy zwężające światło naczyń krwionośnych, co z kolei prowadzi do upośledzenia krążenia i pogorszenia zaopatrzenia w tlen, a to z kolei do powstawania nadmiaru kwasów; tkanki bronią się przed nadmiarem kwasów zawężając jeszcze bardziej naczynia, krążenie krwi upośledza się również jeszcze bardziej i ... mamy do czynienia z błędnym kołem,
  • choroba wrzodowa układu pokarmowego,
  • kurcze mięśni (mechanizm podobny jak przy zimnych stopach),
  • migreny,
  • cellulit – i ten problem omówimy jeszcze dokładniej w dalszej części opracowania ze względu na jego znaczenie szczególnie dla „piękniejszej” części ludzkości,
  • nadwaga – łatwiej pozbyć się jej dysponując dobrą rezerwą alkaliczną,
  • dolegliwości kręgosłupa (złogi kwasów uszkadzają więzadła stawów),
  • próchnica – efekt działania m.in. kwasu mlekowego uszkadzającego szkliwo (kwas mlekowy powstaje już podczas wstępnego trawienia w jamie ustnej),
  • „zespół następnego dnia” (jak  finezyjnie zwyczajnego „kaca” określa dr Brygida Adamek) – do jego bezbolesnego przetrwania niezbędny jest odpowiedni zapas zasad w organizmie,
  • zapalenie jelit (choroba Leśniowskiego Crohna),
  • szum w uszach (Tinnitus Auris). 

Więcej wiadomości na temat mechanizmów powstawania tych i innych chorób i niedomagań znajdziesz w trzeciej części cyklu – „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu – Jak wykorzystać lecznicze właściwości pól magnetycznych?”.Chroniczne zakwaszenie powoduje zmiany w zachowaniu się ludzi. Wystarczy tylko spojrzeć na minę takiego człowieka, a już od razu mamy chęć zapytać go: „Coś ty taki kwaśny? Octu napiłeś się?” Niemcy mają podobne powiedzenie: „Denn ist aber sauer!” („Ten to dopiero jest kwaśny!“). Dzisiaj już 80-90% ludzi jest zakwaszonych!

JESTEŚ TAKI KWAŚNY, BO JESTEŚ CHORY,

CZY JESTEŚ TAKI CHORY, BO JESTEŚ KWAŚNY?

Jak zapobiegać zakwaszeniu?

Jak więc zapobiegać zakwaszeniu naszych organizmów? Czy mamy zupełnie zrezygnować z jedzenia ulubionych potraw, picia kawy? Wcale nie musimy, ale warto byłoby to ograniczyć. Właśnie dlatego, że tak trudno jest zrezygnować z nawyków, że wielu z nas ma pewnie problemy ze zdrowiem (a jesteś zupełnie zdrowy?), możemy wdrożyć swój własny PROGRAM OCHRONY ZDROWIA.

Wiemy już, że podstawą doskonałego zdrowia jest prawidłowa przemiana materii. Należy więc zwrócić większą uwagę na to, co jemy – doskonale regulują tę przemianę  posiłki z dużą ilością warzyw, kasz oraz naturalne suplementy zawierające błonnik, enzymy trawienne, antyoksydanty itp. składniki. Z drugiej strony warto wiedzieć, jakie produkty i jakie ich zestawienia zakwaszają organizm. Generalną regułą jest fakt, że źródłem nadmiernego zakwaszenia są pokarmy wysoko przetworzone, które utraciły naturalną energię. Przy bardzo dużej utracie energii (pokarmy przetwarzane przemysłowo) taki pokarm nie tylko nie dostarcza energii dla organizmu, ale na dodatek odbiera ją. Dietę alkaliczną poleca m.in. American Cancer Society (Amerykańskie Stowarzyszenie Onkologiczne) jako główny czynnik umożliwiający uniknięcie raka.Właściwa dieta – to ok. 20% produktów kwasotwórczych i ok. 80% zasadotwórczych. Dlaczego? Ponieważ doskonale alkalizują organizm surowe warzywa i owoce, świeże soki (w przeciwieństwie do soków z kartonów i butelek), kiełki zbóż (w przeciwieństwie do samych zbóż), migdały, algi, tofu, kasza gryczana i jaglana.Taka dieta jest szczególnie polecana wówczas, gdy mamy dużo wyczerpującej pracy. Należy wówczas absolutnie zrezygnować z cukru i mięsa. Inaczej nie będziesz miał siły, by pracować przez długi czas.Weźmy może  wzór z rzymskich legionistów. Czy prowadząc działania wojenne mieli szansę na częste pożywianie się mięsem? Każdy z nich przede wszystkim nosił swój prowiant w postaci np. ziaren zbóż w sakwie i suszonych owoców, z których łatwo mógł sobie przyrządzić posiłek. Nie przeszkadzało to jednak żołnierzom odbywać długich marszów, toczyć ciężkie walki i pracować w okresach pokoju przy budowach w całym imperium.

MIĘSO DAJE SIŁĘ,

ALE NIE ODPORNOŚĆ I WYTRZYMAŁOŚĆ.

I jeszcze jeden aspekt jedzenia mięsa:„(...) mięso zabitego zwierzęcia zachowuje niskie, zwierzęce wibracje, a zwłaszcza te, które łączą się  z naturalnym oporem zwierzęcia w chwili okrutnej jego śmierci. Wibracje strachu, bólu i poczucia zadanej krzywdy trwają stosunkowo długo i niekorzystnie oddziałują na duchowy rozwój konsumenta, wydatnie go hamując.” („Ewangelia życia doskonałego”).

Wróćmy jednak do problemów związanych z zakwaszaniem.Jedynie w przypadku osób posiadających grupę krwi „O” powinna charakteryzować ich tkankę mięśniową niewielka kwasowość metaboliczna. Pozwala to im szybciej utylizować kalorie .

Na rynku pojawiły się również skuteczne suplementy w postaci chociażby napojów o optymalnym składzie substancji regulujących równowagę kwasowo-zasadową. Zwracać należy baczną uwagę jednak na to, aby preparaty takie zawierały naturalne związki: wapnia, magnezu, sodu, potasu, cynku, żelaza, molibdenu, jodu, chromu, selenu oraz witaminę C i witaminy z grupy B (zwłaszcza Bi B1, która wspomaga usuwanie zakwasów i redukuje ich efekty). Wszystkie witaminy, oczywiście, naturalne. Łatwiejsze trawienie – a więc i zmniejszenie zakwaszania – osiągniesz namaczając przed dalszą obróbką nasiona fasoli, grochu w wodzie. Powoduje to zamianę tłuszczów w kwasy tłuszczowe, białek w aminokwasy, a skrobi – w cukry proste. Powinniśmy wiedzieć również, że im bardziej organizm jest zakwaszony, tym większe zapotrzebowanie i pociąg do picia kawy i palenia papierosów. Dieta alkalizująca jest więc ogromnie pomocna w zwalczaniu nałogów.

Starajmy się również jak najczęściej brać chłodny prysznic. Okazuje się, że chłodne (a nawet zimne) kąpiele działają na organizm zasadotwórczo. I odwrotnie: kąpiele w ciepłej lub gorącej wodzie działają zakwaszająco. Zimne kąpiele zwiększają przepływ i objętość tlenu w organizmie, co jest czynnikiem przyśpieszającym metabolizm i odmładzajacym tkanki. Zimne kąpiele pobudzają także produkcję i aktywność hormonów – zarówno żeńskich jak i męskich. Czy zwróciłeś już uwagę, że tzw. „morsy” – ludzie kąpiący się zimą w lodowatej wodzie morza, rzeki czy jeziora są wyjątkowo odporni na choroby? Po prostu wzrost mocy ich systemu immunologicznego bazuje na odkwaszeniu organizmu spowodowanym zimnymi kąpielami.

CHŁODNE KĄPIELE ZWIĘKSZAJĄ ODCZYN ZASADOWY.

TYM SAMYM WZRASTA

ODPORNOŚĆ ORGANIZMU NA CHOROBY.

Pamiętaj tylko o jednym. Zimną wodą należy polewać się stopniowo, poczynając od stóp w górę i przechodząc od wody ciepłej do zimnej.Także ludzie mający kłopoty z układem krążenia, a zwłaszcza nadciśnieniowcy, powinni przed zastosowaniem zimnych kąpieli zasięgnąć porady lekarza.

 

 

Fragment książki  "Barwy Twojego Zdtrowia - Tajemnice suplementacji odżywiania".

Autor: Janusz Dąbrowski

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kwas ... i zakwas ....czyli słów kilka o zakwaszeniu organizmu ...

środa, 05 listopada 2014 1:37

 

Moi Drodzy Czytelnicy !

 

Od dawna noszę się z zamiarem napisania dla Was tekstu o zakwaszeniu naszego organizmu.

 

Ja dowiedziałam się o wadze tego problemu trzy miesiące temu. Trafił do mnie bowiem pewien człowiek o imieniu Piotr, który sprzedał mi preparaty do odkwaszania organizmu.

Już po kilku dniach brania suplementów poczułam różnicę.

Gdybym ja to wiedziała dwadzieścia lat temu, to nie męczyłabym się z setkami diet odchudzających.... !!!

 

Teraz chudnę ( 9 kg od czerwca ) i czuję się o niebo lepiej. Odrzuciłam kulę i chodzę bez problemu ( ściąganie wody z kolana nie pomogło )  Przestałam także walczyć ze zgagą i po pietnastu latach przyjmowania polprazoli i innych mu podobnych chemicznych trucizn jestem wolna od zgagi !!!

 

Odmłodniałam  nawet gruby bliznowiec na moim udzie , który miałam od lat , teraz zniknął zupełnie. 

 

Ciśnienie mi spadło i cukry mam lepsze.  Jednym słowem nareszcie znalazłam cudowny  środek leczący moje ciało holistycznie ....

 

Teraz codziennie rano mierzę ph moczu i sprawdzam czy odkwaszanie działa.  Spadek masy ciała jest stały i ciągły. Wygląda to tak jakby mój organizm nareszcie zaczął działać tak jak kiedyś w młodości.

 

Dla tych z Państwa, których zainteresuje temat zamieszczam ciekawy tekst o zakwaszaniu, który znalazłam w internecie.

 

Gdybyście chcieli pójść moją drogą piszcie na : zelenay@wp.pl a ja podam Wam namiary na firmę i produkty ( firma ma wszystkie atesty )  lub skontaktuję z panem Piotrem, który u mnie był.

 

Wpis muszę podzielić na rozdziały bo jest za długi  nie chce się zapisać 

 
 
 
 
 
 

Wpływ zakwaszania na stan zdrowia organizmu

 

Dlaczego zachowanie

równowagi kwasowo-zasadowej

jest tak bardzo ważne?

 

Temat jest tak ważny i tak ciągle niedoceniany, że poświęcimy mu wyjątkowo dużo uwagi.Nawet nauka naszego zachodniego kręgu kulturowego i medycznego już dawno odkryła, że chroniczne zakwaszenie organizmu, na które cierpi przeważająca część populacji ludzkiej prowadzi do poważnych niedyspozycji i chorób. Medycyny Wschodu – chińska, tybetańska, hinduska Ayurveda i inne wiedziały o tym od dawna.

Nasz organizm – to skomplikowany, niezwykle precyzyjnie funkcjonujący mechanizm, w którym przebiegają różnorodne procesy i zachodzą rozmaite reakcje biochemiczne i elektroniczne (tak, tak – elektroniczne, piszę o tym w trzeciej części cyklu p.n. „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”). Wszystkie te reakcje mogą przebiegać w sposób optymalny, ale jedynie w ściśle określonych warunkach.Cały ludzki metabolizm – to wysoce skomplikowana gra, w której granice tolerancji istnieją, ale są bardzo wąskie.Wszystkie reakcje, cały proces przemiany materii wymaga obecności nie tylko określonych substancji (białek, tłuszczów, witamin, węglowodanów, składników mineralnych, enzymów itp.), ale również ściśle określonej temperatury i  ściśle określone wartości pH, czyli określonego stężenia zasad i kwasów.

Różnorodne procesy, wszelkie skomplikowane reakcje zaczynają się już na szczeblu podstawowym – na poziomie pojedynczej komórki.Każda komórka – to tętniący życiem mikrokosmos. Od prawidłowej pracy komórki zależy funkcjonowanie tkanek, narządów i w końcu całego organizmu. Istnieje więc niezbędna potrzeba utrzymywania ciągłej równowagi kwasowo-zasadowej już na poziomie pojedynczej komórki.Tym niemniej zjawisko zakwaszania ciągle jest lekceważone. Dlaczego? Ponieważ oczywiste zakwaszanie z wyraźnymi zmianami we krwi występuje w medycynie stosunkowo rzadko i stwierdzane jest tylko w ciężkich schorzeniach.  Tymczasem największy problem stanowi przewlekłe, ukryte zakwaszenie (zwłaszcza tkanki łącznej – będzie jeszcze o tym mowa) z bardzo niewielkimi, ledwie dostrzegalnymi zmianami krwi. Te utajone zmiany są bardzo niebezpieczne, ponieważ lekceważy się je lub nie zwraca się na nie uwagi. Stały się one nawet praktycznie normą zdrowia i stanowią niesłychanie istotną składową chorób cywilizacyjnych.

RÓWNOWAGA KWASOWO-ZASADOWA

TO PODSTAWA FUNKCJONOWANIA ORGANIZMU

I OPTYMALNEJ PRZEMIANY MATERII.

TO PODSTAWA ZDROWIA.

Na czym polega zakwaszenie?

Jaka jest więc  istota zakwaszenia?Zakwaszenie – to zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej w organizmie na rzecz czynnika kwasowego.Wiadomo, że ciało każdego z nas składa się w ok. 70%-80% z  wody. W wodzie tej rozpuszczone są wszelkie składniki odżywcze i elektrolity podlegające ciągłym przemianom. Taka ciągła przemiana materii jest charakterystyczną oznaką wszelkiego życia.Przemiany mają odbywać się w warunkach pełnej równowagi pomiędzy przemianą energii, a przemianą materii zarówno wewnątrz komórki, jak i na zewnątrz. Za zachowanie tej równowagi odpowiada błona komórkowa, która reguluje przepływem elektrolitów i składników odżywczych między wnętrzem komórek, a przestrzeniami międzykomórkowymi.

Błona komórkowa funkcjonuje prawidłowo, gdy napięcie elektryczne na jej powierzchni wynosi ok. 70-90 mV (jest to tzw. potencjał błonowy). Potencjał ten jest zależny od prawidłowej pracy tzw. pomp jonowych, które mają utrzymywać różnicę stężeń przede wszystkim jonów sodu, potasu, magnezu, chloru, wapnia między wnętrzem komórek, a przestrzenią międzykomórkową. Więcej wiadomości na temat funkcjonowania pomp jonowych znajdziesz w trzeciej części opracowania p.n. „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”.I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Otóż równowaga kwasowo-zasadowa w tkance to nic innego jak odpowiednie stężenie elektrolitów i właściwy poziom aktywności pomp jonowych. Organizm pracuje wówczas bez zarzutu.Zakłócenia tej równowagi poprzez zakwaszanie – to automatyczne zakłócenie równowagi przemian, zaburzenia stężeń elektrolitów, utrudnienia w przemianie materii, występowanie niedyspozycji, a w końcowym efekcie – poważnych chorób.

DECYDUJĄCYM CZYNNIKIEM  ZDROWIA 

JEST HARMONIJNY STOSUNEK 

POMIĘDZY SUBSTANCJAMI KWAŚNYMI I ZASADOWYMI.

Co to są kwasy i zasady?

Co to są substancje kwaśne, a co to są substancje zasadowe?W potocznym rozumieniu słowo „kwaśny” kojarzy się z octem, kwaszonymi ogórkami, kwaszoną kapustą. Do głowy nam nie przyjdzie, że niewiele ma to wspólnego z chemiczną rzeczywistością, a „kwaśne” wcale nie musi być kwaśne, a „słodkie” potrafi być wyjątkowo kwaśne.

Substancjami kwaśnymi są kwasy. Kwasy są cieczami zawierającymi wodór i dysocjującymi w wodzie (tj. rozpadającymi się na cząsteczki dodatnie i ujemne) tworząc dodatnie jony wodorowe H+ i ujemne cząsteczki reszty kwasowej. Właśnie te jony wodorowe H+ nadają kwasom ich specyficzne właściwości.Moc kwasu określa się na podstawie jego zdolności  do rozpadania się na jony, czyli od ilości powstających jonów wodorowych. Inaczej: im większa jest tendencja kwasu do rozpadania się na jony i im więcej utworzy się jonów wodorowych podczas dysocjacji, tym kwas jest mocniejszy, działa silniej.

A teraz trochę o zasadach.Zasady (alkalia, ługi) są substancjami neutralizującymi kwasy. Traktując rzecz „chemicznie” – są to substancje zdolne do odszczepiania ujemnie naładowanej grupy wodorotlenowej OH-. Również dysocjują w wodzie, w wyniku czego dochodzi do powstania wspomnianej grupy wodorotlenowej OH-, zwanej jonem hydroksylowym oraz reszty zasadowej zawierającej atom metalu.Miarą mocy zasad jest liczba jonów wodorotlenowych OH-, jakie tworzy zasada w wodzie.Jak jeszcze pamiętasz  z lekcji chemii – kwasy z zasadami neutralizują się. Dzieje się tak na skutek łączenia (reakcji) jonów wodorowych kwasów z jonami wodorotlenowymi zasad. Wynikiem reakcji jest powstanie soli i wody.

Przykład.

Kwas solny HCl (kwas chlorowodorowy) po reakcji z wodorotlenkiem sodowym NaOH tworzy chlorek sodu (sól kuchenną) NaCl i wodę H2O:

HCl + NaOH = NaCl + H2O

Przypomina mi się w tym momencie anegdotka ze szkolnej lekcji chemii (jeszcze w „podstawówce”), kiedy to nauczyciel opowiadał nam, uczniom, historię niedoszłego samobójcy (makabryczne!). Nieszczęśnik, chcąc być pewnym skutku swych usiłowań, zmieszał bardzo silny kwas z równie mocną zasadą. Chodziło przecież o wzmocnienie efektu. Niestety, niedoszły samobójca nie przykładał się do nauki chemii i cała próba zakończyła się jedynie na wypiciu bardzo gorzkiej soli ...

Chemicy w celu określania mocy zasad lub kwasów stosują specjalną skalę – skalę pH(potentia Hydrogenii – potencjał wodorowy). Wartość wskaźnika liczbowego pH świadczy o zasadowości (alkaliczności) lub kwasowości substancji.Wskaźnik ten to tzw. wykładnik stężenia jonów wodorowych będący miarą kwasowości lub zasadowości środowiska.Skala pH obejmuje podstawowe wartości od 1 do 14. Wartość pH równa 1 wskazuje, że roztwór zawiera dużo jonów wodorowych i jest mocnym kwasem. Gdy pH jest równe 14, znaczy to, że roztwór zawiera mało jonów wodorowych i jest mocną zasadą. pH roztworów obojętnych wynosi 7, zasadowych powyżej 7 (np.7,1) do 14,  kwaśnych – poniżej 7 (np.6,9) do 0.  pH roztworu zmienia się podczas dodawania do niego kwasów lub zasad.Kolejne stopnie mocy kwasu lub zasady różnią się między sobą współczynnikiem  o wartości 10.Przykładowo kwas o wartości pH = 4 jest 10 razy silniejszy od kwasu o wartości pH = 5 

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kwasy

punkt neutralny

 

 

 
   

  

z asady

To tyle wstępnie o kwasach i zasadach. Wróćmy teraz do równowagi kwasowo-zasadowej w organizmie, która zachwiana jest u ponad 90% populacji ludzkiej w naszym kraju (i nie tylko w naszym).Zmianom tym można zapobiec stosując tzw. bufory.

Systemy buforowe

Dzięki systemom buforowym pH płynów ustrojowych zmienia się w niewielkich tylko granicach. Bufory są to roztwory  słabych kwasów i ich soli lub słabych zasad i ich soli. pH buforów nie zmienia się lub ulega nieznacznym tylko zmianom podczas dodawania do nich kwasów albo zasad.

Do układów buforowych należą: bufor wodorowęglanowy HCO3, którego stężenie może być  regulowane przez płuca i nerki, bufor fosforanowy, którego stężenie jest regulowane przez nerki oraz bufor białczanowy (o bardzo dużej pojemności), w skład którego wchodzi przede wszystkim hemoglobina i oksyhemoglobina.Zwłaszcza krew musi odznaczać się znaczną pojemnością buforową. Dlaczego? Ponieważ nie tylko transportuje substancje pokarmowe do tkanek, ale również odbiera z nich produkty metabolizmu. Znaczącą ilość tych produktów przemiany materii stanowią kwasy. Buforowe układy krwi zapewniać więc powinny utrzymanie prawidłowego i stałego pH krwi.Tym niemniej krew przyjmuje tylko ograniczoną ilość odczynu kwasowego. Nadmierna ilość niezneutralizowanych kwasów będzie zalegać więc w komórkach. 

Optymalne pH naszej krwi świadczące o pełnej równowadze – to 7,35-7,45 (odczyn lekko zasadowy). Dokładniej – krew powinna mieć w normalnym, zdrowym organizmie pH 7,34, a limfa 7,41. Jako granice normy przyjmuje się odczyn o wartości 7,0-7,7. Wartość pH nie może być wyższa, ponieważ zaburzy to oddawanie tlenu przez erytrocyty (czerwone ciałka krwi) do tkanek i komórek. W takim przypadku dochodzi do tzw. rulonizacji (zlepiania się) erytrocytów (o rulonizacji erytrocytów była mowa w rozdziale „Twoje serce”). Zmniejsza się więc ich powierzchnia czynna, wskutek czego przenoszą znacznie mniej tlenu. Przy okazji „rulony” erytrocytów działają jak korki w naczyniach krwionośnych mogąc prowadzić do udarów mózgu lub zawału mięśnia sercowego.Kiedy z kolei pH będzie zbyt niskie – doprowadzi to do zaburzenia w pracy enzymów związanych z metabolizmem.Zmiana pH krwi o 0,5 mogłaby być więc dla człowieka zabójcza. Zakwaszenie organizmu – to wartości pH poniżej 7. Im niższe pH, tym silniejsze jest zakwaszenie. Możesz bardzo łatwo przekonać się, jaki jest poziom Twego pH badając poranny mocz przed śniadaniem papierem wskaźnikowym dostępnym w aptekach.

 Podobnych układów buforowych, oprócz krwi, potrzebują tkanki, ponieważ kwasy pojawiają się w pierwszej kolejności właśnie w ich obrębie.Jeżeli pH krwi powinno być lekko zasadowe, to pH tkanek powinno zawierać się w przedziale wartości kwaśnych. Jednak każdy narząd ma własną, ściśle określoną wartość pH. Jest to niezbędny warunek prawidłowego współdziałania funkcjonujących tam enzymów. A trzeba powiedzieć, że enzymy są niezwykle „kapryśne” – wymagają ściśle, precyzyjnie określonych warunków pH.I z tego względu opieranie się na wynikach pomiaru wartości pH krwi niewiele daje, jeśli zależy nam na poznaniu stanu kwasowo-zasadowego organizmu. Po prostu pH krwi nic nie mówi o pH poszczególnych tkanek.

Przykładem takiego „indywidualizmu” kwasowo-zasadowego jest chociażby żołądek, prostata, skóra.Wartość pH żołądka powinna wynosić 2(!). Jest to więc wyjątkowo kwaśne środowisko zapewniające m.in. prawidłowe działanie pepsyny trawiącej białka. Kwasy żołądkowe stanowią również zabójczą broń przeciwko drobnoustrojom wnikającym z pokarmem.Jednak w przypadku zmiany pH, drobnoustroje te są w stanie gwałtownie rozmnażać się w przewodzie pokarmowym. Sprzyja temu  wilgotne, ciemne i ciepłe środowisko całego układu pokarmowego. Mnożą się więc „złe” bakterie gnilne produkujące masę toksyn i trujących kwasów. Pogarsza to oczywiście stan nierównowagi tkanek i narządów.Przy okazji „dobre” bakterie przyjaznej dla organizmu mikroflory jelita są wypierane. Nie mogą więc zachodzić prawidłowo procesy trawienne i procesy syntetyzowania wielu witamin w organizmie. Tracimy w ten sposób systematycznie zdrowie. Podobnym przykładem zróżnicowania pH jest prostata (gruczoł krokowy – u mężczyzn). Jego wydzielina musi być zasadowa w celu ochrony plemników w środowisku kwaśnym, które zabija plemniki.Podobnie wzmiankowana skóra. Trzeba powiedzieć, że stanowi ona integralną część układu immunologicznego i jest swoistym narządem pracującym wyjątkowo intensywnie. Przez skórę wydalana jest część kwasów. Jest to  istotny mechanizm obrony przed bakteriami i grzybami.Jeśli jednak wydzieliny gruczołów skóry są zbyt kwaśne (a dzieje się tak przy zakwaszonym organizmie), to skóra – ta nasza cudowna powłoka, którą tak lubimy dotykać, głaskać, pieścić u kochanych przez nas osób – staje się podatna na grzybice i bakteryjne zapalenia mieszków włosowych. Przy znacznym zakwaszeniu spowodowanym nieprawidłową przemianą materii dochodzi do pojawienia się egzem.

Wróćmy jeszcze do tkanek.Wszelkie zmiany pH tkanek są sygnałem uruchamiającym systemy obronne organizmu. Nieznaczne tylko zakwaszenie tkanki przede wszystkim błyskawicznie przyciąga do niej leukocyty (białe ciałka krwi), których zadaniem jest zwalczanie zakażeń.Przy znacznym zaś zakwaszeniu tkanek dochodzi do zaburzenia czynności enzymów komórek tworzących tkanki – enzymy zostają uaktywnione przyczyniając się do rozwoju stanu zapalnego.Stan zapalny charakteryzuje się zaś następującymi cechami:

  •  podwyższenie temperatury,
  •  zaczerwienienie,
  •  obrzęk,
  •  ból,
  •  ograniczona lub całkowita utrata funkcji.

Przypomnijmy sobie jak wygląda np. silnie stłuczone lub zranione miejsce? Co wówczas czujemy?

Wszystkie wymienione cechy wskazują na wzmożoną przemianę materii w obszarze objętym zapaleniem. Efektem tego wzmożonego metabolizmu jest zakwaszenie. Organizm broni się – następuje wzmożony przepływ krwi w celu usunięcia kwasów z ogniska zapalnego.Oczywiście, nasz organizm potrafi doskonale regulować stężenia zasad i kwasów. Po to dysponuje wspomnianymi wcześniej układami buforowymi. Należy jednak pamiętać, że organizm – to zespół różnych narządów, naczyń krwionośnych, nerwów itp. Nie są one zawieszone w próżni. Ciało nie jest wewnątrz częściowo „puste”. Między poszczególnymi narządami, naczyniami krwionośnymi są przestrzenie uzupełniane tzw. tkanką łączną, która „łączy i podpiera” poszczególne elementy naszego organizmu.I zanim wszelkie składniki pokarmowe dotrą do komórek konkretnego narządu, muszą przejść przez tkankę łączną. Podobnie jest z wydalaniem produktów przemiany materii. To najpierw tkanka łączna odbiera z komórek i narządów trujące toksyny i drażniące  kwasy, zanim zostaną podane dalej

Dlaczego o tym tak dokładnie mówimy? Ponieważ to tkanka łączna powinna dysponować dostateczną pojemnością buforową, aby przyjąć na siebie pierwsze „uderzenie” wydalanych kwasów. Jeśli spowodowaliśmy naruszenie stanu naszej równowago kwasowo-zasadowej, tzn. stopień zakwaszenia organizmu jest wysoki, to wyczerpujemy w ten sposób potencjał buforowy tkanki łącznej. Po prostu zapasy zostały wyczerpane.Efektem jest brak możliwości neutralizacji części kwasów, co obniża tempo przemiany materii. Ulega również spowolnieniu tempo odnowy komórek. Komórki przestają więc pracować efektywnie, są przeciążone. Rezerwy buforowe tkanek są wyczerpane, czyli tkanki pozbawione są zapasów związków mineralnych neutralizujących kwasy. To prowadzi do zaburzeń funkcjonowania układu immunologicznego, który dla prawidłowej pracy wymaga odpowiedniego zaopatrzenia w witaminy i składniki mineralne (którymi, jak powiedzieliśmy, organizm już nie dysponuje).

W regulacji zawartości kwasów i zasad oprócz krwi, skóry, tkanki łącznej niesłychanie ważną rolę odgrywają również płuca i  nerki.Wraz z oddechem można usunąć część kwaśnych elementów. Prawdę mówiąc oddychanie jest pewną sztuką. Ogromna większość z nas nie umie, niestety, prawidłowo oddychać. Głębokie, mocne oddychanie pozwala zarówno na sprawne usunięcie dwutlenku węgla, jak i na lepsze doprowadzenie tlenu do płuc, a później do każdej komórki ciała. Prawidłowo utlenowana krew łatwiej dociera do tkanek, oddaje komórkom tlen i odbiera jony wodorowe H+, dzięki czemu tkanki zostają odkwaszoneW przypadku niedoborów tlenowych powstaje w organizmie więcej kwasów, czego przykładem są chociażby mięśnie i zakwasy w nich powstające po znacznym wysiłku fizycznym. Miałeś kiedykolwiek z tym do czynienia? Zakwasy mięśni objawiają się nieprzyjemnymi bólami powodowanymi przez kwas mlekowy gromadzący się w mięśniach.

Mechanizm zakwasów mięśniowych jest bardzo prosty. Nagły, duży wysiłek, do którego organizm zwykle nie jest przyzwyczajony, wymaga gwałtownego dostarczania dużych ilości tlenu. Tymczasem dostawy tlenu są spóźnione w stosunku do zapotrzebowania – „podaż nie nadąża za popytem”. Prowadzi to do tzw. glikolizy beztlenowej, czyli fermentacyjnej (glikoliza jest enzymatycznym rozkładem cukrów prostych w organizmach żywych).Kwas mlekowy (trójwęglowy kwas karboksylowy),  powstający w mięśniach jako końcowy produkt beztlenowej glikolizy, nie zostanie spalony, pozostanie więc w  tkankach drażniąc komórki czuciowe, co objawia się typowymi bólami. Dlatego bezpośrednio po ciężkim, fizycznym wysiłku nie należy biernie odpoczywać, ale podjąć chociażby spacer, który spowoduje dotlenienienie komórek. Dużą część kwasów mogą usunąć nerki. Jony wodorowe wydalane są tam  przy udziale kwasu moczowego. Jednak w określonej objętości moczu mogą rozpuścić się tylko ograniczone ilości kwasu moczowego.Dlatego tak istotną rolę odgrywa picie dużej ilości wody – czystej, niskomineralizowanej wody. Zapobiegnie to krystalizowaniu się kwasu moczowego.Woda jest wprost niezbędna do przepłukiwania komórek i tkanek organizmu. Przykładowo z 1,5 litra wody,  którą wypijamy w ciągu dnia, ok. 0,5 litra zostanie wydalone przez skórę, 0,7 litra zostanie wydalone z moczem. Jak mało wody pozostaje więc do przepłukiwania organizmu? Dlatego powinniśmy wypijać dziennie co najmniej 2,5 do 3,5 litrów czystej wody (nie liczy się dostarczanie wody w postaci soków, owoców, zup, kawy, herbaty itp.).

Podstawowymi źródłami kwasów są:

  •  pożywienie dostarczane z zewnątrz,
  •  procesy fermentacyjne (zwłaszcza w warunkach niedoborów tlenowych),
  •  procesy przemiany materii.

Jednak organizm posiada doskonałe systemy obronne i buforowe, które mogą skutecznie zabezpieczyć nas przed destrukcją ze strony kwasów. Wystarczy tylko (?!) o te systemy zadbać. Jeżeli nie zależy nam na dbałości, to przynajmniej nie przeszkadzajmy,  nie  utrudniajmy zadania. Tymczasem robimy to niezwykle systematycznie i ... często z lubością. Ktoś może zapytać: a  w jaki sposób? Jaki jest więc mechanizm zakwaszania?


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

?!

wtorek, 04 listopada 2014 22:41

 

B. wiceszef MON: gdyby Putin uderzył małą bombą atomową, nie byłoby reakcji

 

 
Romuald Szeremietiew
Romuald Szeremietiew

Zaniepokoiłem się informacjami, że Rosjanie zaczynają latać nad Bałtykiem - to przygotowania do działań ofensywnych, rozpoznanie przed potencjalnym atakiem. Zagrożenie ze strony Rosji jest bardzo realne - mówił w "Faktach po Faktach" Romuald Szeremietiew, były wiceszef MON. 

- To nie jest tylko kwestia propagandy. To jest również rozpoznanie systemów przeciwlotniczych i wczesnego ostrzegania. Także czasów reakcji samolotów na potencjalnego przeciwnika - ocenił. - To jest mówiąc wprost rozpoznanie przed przygotowaniem operacji agresywnej. Ataku. Nie musi być oczywiście z niego atak. Ale moim zdaniem może być - dodał. 

- Media ukraińskie podały informację o gromadzeniu przez stronę rosyjską rakiet Iskander. W rejonie, gdzie toczą się walki. To te same rakiety, które są w Kaliningradzie i mają w zasięgu całą Polskę - zauważył. Przypomniał również, że te rakiety przenoszą rożnego rodzaju głowice. W tym nuklearne - powiedział. 

Jak dodał, "nawet, gdyby Putin uderzył małą bombą atomową, nie doczekalibyśmy się reakcji Zachodu". - Powiedziałem kiedyś, że Putin może użyć bomby atomowej. Jak ludzie słyszą taką rzecz, to mówią: Nie. To byłby kataklizm! A ja pytam: jeśli nie zrzuci wielkiej piguły, ale mały ładunek, który zniszczy miasto, miasteczko, czy osadę, to będzie ten fakt przyczyną konfliktu światowego? Według mnie nie - powiedział były wiceminister. Zaznaczył od razu, że swoją opinię wysnuwa z oceny tego, jak Zachód zareagował na zestrzelenie malezyjskiego samolotu. 

Zdaniem Szeremietiewa, Rosja zastanawia się teraz, "jak wejść na teren krajów NATO". - Putin chce wchodzić na Zachód milimetr po milimetrze, a nie metr po metrze - ocenił Romuald Szeremietiew

 

 

......................................... no i co Wy na to ???????!!!!!!!!!!

 

I jak tu być optymistą kiedy czarne chmury nad nami ?         


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

kruche jak porcelana ....

niedziela, 02 listopada 2014 3:22

 Zdjęcia róşne 24.01.2010 069.jpg

                                                                                      Janusz - 2011 - Wilga 

 

 

Smutny jesienny dzień a właściwie noc - noc zaduszkowa ...

 

 

Nie mogę spać ...wracają do mnie duchy umarłych bliskich, przyjaciół , znajomych ....

 

Coraz więcej ich po tamtej stronie ... komu bliżej, komu dalej ? - kto to wie

Życie jest tak kruche jak porcelana. A może jeszcze bardziej, bo te prześwitujące mlecznym światłem cacka często nas przeżywają...

 

Od kilku dni znoszę z ogrodu spod rozłożystej mirabelki złożone tam na okres remontu, całe bogactwo mojej odziedziczonej po rodzinie porcelany .

 

Muszę się spieszyć, bo śnieg za pasem i mróz rozsadził już dwie zalane deszczem filiżanki.

Ręce mi drętwieją kiedy wygarniam z czeluści dzbanków i cukiernic zbutwiałe, mokre liście, ciała ddżownic i ślimaków i zgniłe mirabelki.

 

Moczę kruche naczynia w ciepłej wodzie z płynem do mycia naczyń, czyszczę i suszę - a potem ustawiam w kredensie.

 

Każda skorupka to wspomnienie świąt wielkanocnych, wigilii, imienin i imprez rodzinnych.

 

 Talerze ze złotym rąbkiem, biało-błękitny serwis Ilmenau, delikatne jak papier talerzyki do ciasta malowane w róże, dzbanuszki do mleka, chiński serwis ryżowy i w końcu sieroty porcelanowe - filiżanki bez pary, czy pojedyncze talerzyki z wyszczerbionym brzegiem.

 

Ile kochanych, bliskich rąk dotykało tej porcelany ?  Ile rąk nakładało na nią świąteczne przysmaki rodzinne, potem myło i ustawiało z pietyzmem w kredensach i szafkach ?

 

Jak dobrze działa nasza pamięć, kiedy dotykamy drobiazgu i zdawać by się mogło nic nie znaczącego przedmiotu ?  

 

Pamięć przywraca nam przedmiot należący do przeszłości, dźwięk muzyki, słowa piosenki i zapach ... zapach sieni w domu babci, woń wyjmowanego z piekarnika ciasta, pastowanej podłogi, perfum matki..... zapach, którego już nie ma ...świat, którego już nie ma ....ludzie, którzy odeszli ...

 

Dorosłość, starość ....to ciągła utrata tego co kochamy, bolesne wyrywanie z serca dzieciństwa ....

To pożegnania i utrata poczucia bezpieczeństwa ... to przerażająca świadomość osamotnienia ... to ból i rozpacz ...to zjazd w dół, w czarną czeluść ...

 

............................. i pytanie : " Czy śmierć kończy wszystko ? " - czy zaczyna ?  I czy tam, po drugiej stronie zaduszkowych świec spotkamy się z bliskimi, którzy odeszli ?  Tak bardzo chciałabym w to wierzyć ....

 

 

 

...................................................................................................

                                                                        Ewa Zelenay - wiersze

 

 

na śmierć matki …

 

                                                                                            

 umiera wolno, nieustannie…

                            upływa  jak kapiąca woda

                             zmniejsza się, kurczy i zanika

                            co dzień jej mniej i mniej zostaje …

patrzę na palców suche kraby

                             co  frędzle chustki zaplatają

                             tajemne węzły, święte kipu …

                             ściskają  burtę mojej ręki

jestem jej łodzią ratunkową…

                             mój oddech  włosy jej rozwiewa

                             cienką, srebrzystą nić pajęczą

                             na bledziuteńkiej skórze głowy

 uczę ją chodzić …

                             pochylona,  ostrożnie drobi chwiejne kroki

                             na skraj przepaści ją prowadzę

                             ona nic nie wie …

                             … ja już wiem  

i nic z dzieciństwa nie zostało …

                              ciemna dolina zapomnienia

                              furkocze chustka w białe grochy

                              pochylam głowę, spuszczam wzrok

                              by nie widziała jak się boję

teraz umieram …  razem z nią

 

 

 

.................................................................................................

.

 

 

do siostry brzozy

 

jest w nas

zielona wrażliwość

jest biała kruchość

gdy wiatr dotyka

pergaminowej skóry

bibułkowej  kory

 

u schyłku lata

łzami cierpkiego soku

płaczesz …

 

… płaczę

na sznurach babiego lata

zawieszam krople

światła

 

siostro brzozo

razem przyszło nam odliczać

złote obole listków

na drogę

 

 

.............................................................................................

 

 

dostrzeganie czasu ( sekunda ostatnia)

 

 

 

w splecionych dłoniach umarłego

szukałam czasu

 

pod liściem skóry

pod zwiędniętymi łodygami palców

wśród bladych płatków paznokci

ciernia czasu nigdzie

nie było

 

 

 

 

 .....................................................................................................

 

 

Wdowa

 

zapomniała, że mogła

być  potrzebna komuś

wyblakła czarna suknia

codziennie noszona

 

w zeszłym roku pies odszedł

pobiegł za swym panem

położył się pod drzwiami

zapiszczał i skonał

 

 codziennie czyści pastą

zszarzałe lastrico

jeszcze mokre od deszczu

po wczorajszej burzy

 

malować trzeba ławkę

łańcuchem przypiętą

za grób chować słoiki

bo kradną łobuzy

 

dziś bzu przyniosła bukiet

nieboszczyk sam sadził

działka leży odłogiem

a dbać nie ma komu

 

posiedzi jeszcze trochę

bo nogi zmęczone

 i spieszyć się nie musi

nikt nie czeka w domu ...

 

 

.....................................................................................

 

 

 

jak mógł

 

 

 

 

jak mógł

tak odejść

jakby wychodził

do kiosku

 

miał być

 

pod ręką

pod telefonem

wpleciony w życie

nie do rozplątania

 

Ave Maria

 

na łysych drzewach

wrony zmarznięte

glina i błoto

 

blaszana tabliczka

z żywym nazwiskiem

 

pewnie mu zimno

 

w domu

szalik

kapcie

szlafrok

 

telefon stracił głos

 

tyle jeszcze zostało

do nie powiedzenia

 

cisza

 

 

....................................................................................

 

 

                                                                           Mojemu Ojcu  3.10.2011

 

 

rzeka dzieciństwa

 

 

wspominam  Świder - płytką, wartką rzekę

z piaszczystymi łachami i żółtawą wodą

gdzie w chłodnym cieniu, aż gęstym od mięty

furkotały błękitem ważek lśniące skrzydła

 

moja rzeka dzieciństwa ...

 

krętym, silnym nurtem pulsuje na skroniach ojca

tętni pod papierową skórą, gubi się w gęstwinie brwi

dotykam jej  i czuję drżący wysiłek ryby płynącej pod prąd

... słyszę śmiech - mama woła z brzegu

 

słońce rozbija  wodę na miliony lśnień

na rozgrzanych policzkach

dziwnie słone krople

wołam : tato, poczekaj !

 

puszczasz moją rękę, uśmiechasz się

jak z zwykle trochę  łobuzersko

i przepływasz  w milczeniu ...

sam ... na drugi brzeg

 

-

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kurz .... i już !

czwartek, 30 października 2014 5:33

Co mogę robić przed komputerem o piątej rano ?  Z całą pewnością moi blogowi goście wiedzą to dobrze ...znów jestem chora ....

Oczywiście oskrzela i grdło. Sytuację pogarsza stan permanentnego zapylenia jaki utrzymuje się w moim domu co najmniej od dwóch miesięcy.

Już pomalowane ściany a tu i tak i tak się kurzy. Kurz jest wszędzie, na każdej rzeczy nawet z zamkniętej garderobie !!!  

Kicham więc i prycham, chrząkam i pokasłuję. Dziś jak tylko wstanie świt będę w masce przecwpyłowej isprzątała sypialnię  bo nie daję już rady spać w tym kurzu ... i te dziesiątki książek na sypialnianym regale !

 

Włączyłam też ogrzewanie podłogowe bo ziąb był dokuczliwy. Teraz jest cieplutko ale cały niedomyty kurz z dołu przemieszcza sę na górę i dusi właścicielkę  szafy...oj dusi !

 

A tu święto zmarłych za chwilę i trzeba na groby pojechać. Może wybiorę się razem z Michałem wcześniej, żeby uniknąć świątecznych korków.

Całe szczęście mam na Łozinowej ogrodową kapliczkę i tam bez jeżdżenia na drugą stronę miasta palę znicze.

 Mam wrażenie, że i tak moi bliscy zmarli towarzyszą mi "bezmiejscowo" ... i nie muszę jechać na cmentarz żeby z Nimi pogadać....

 

Brak mi ich bardzo dotkliwie ... i ten ból wcale nie mija z czasem ...i smutek ...i żal ....

 

................................................................................

 

Co do sytuacji politycznej, to jak pewnie zauważyliście, przestałam ją komentować.Bo co tu pisać ?  Że  parlamentarzyści się żrą ?, że Putin straszy, że gaz wybucha i że ebola w Afryce szaleje ? 

To wszyscy wiedzą ...

 

A czego nie wiedzą ?  Że już po pięknej jesieni, że najbrzydsze i najsmutniejsze dni przed nami, że zima coś kończy i zamyka także w naszych sercach ... ale że za kilka miesięcy nowa wiosna i nowe otwarcie i nowa nadzieja ....

 

I tego się trzymajmy !   

 

Ściskam nostalgicznie Moich Gości Szafowych .... z ciepłego domku na Łozinowej  .....  E

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pracowity październik

środa, 22 października 2014 0:29

Opuszczam się w pisaniu ... wiem, i przykro mi ...

Ale już niedługo nadrobię zaległości, obiecuję !

 

Październik to miesiąc imprez literackich, finałów konkursów, miesiąc Warszawskiej Jesieni Poezji.

W tym roku odbyła się także. I choć trochę skromniej niż dotychczas ( głównie z powodu braku środków) - to było nprawdę miło.

 

Do pałacyku w Oborach zjechali poeci z różnych stron Polski i świata.

Była ciekawa dyskusja o twórczości pod wpływem świadomości i podświadomości, dyskusja zainicjowana wykładem prof. Zieniewicza i Jacka Żulińskiego.

 

Były piosenki śpiewane przez Joannę Rawik i Bogdana Łazukę. Były miłe późno-wieczorne rozmowy przy lampce ( i lampie) wody ognistej.

 

Poznałam interesującą poetkę Rachelę Szancer, oraz świetnego estońskiego poetę Aarne Puu ...

 

Niestety w sobotę na promocję antologii ( w której znalazły się i  moje wiersze ) nie dojechałam  - bo malowali mi salon  : (((

 

Nie dałam rady również dojechać na wieczór mojego ulubionego krytyka literackiego Zbigniewa Irzyka ,i to niestety z tych samych powodów.

Zbyszku wybacz !

 

W tę sobotę też imprezy poetyckie i też w Oborach, a w niedzielę rozstrzygnięcie konkursu w Sulejówku na którym jurorowałam - tak więc i ten tydzień zapowiada się pracowicie ale miło.

 

Jak się te moje pilne sprawy zakończą to napisze więcej...obiecuję !

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 20 grudnia 2014

Licznik odwiedzin:  123 952  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 ...

więcej...

Niecodzienna codzienność - a w niej kobieta matka, córka, żona, kochanka ... i co kto jeszcze chce. Młoda - ciągle młoda - zawsze młoda do końca jego i do końca świata .... Ewa

 

do ZLP.jpg

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 123952
Wpisy
  • liczba: 1442
  • komentarze: 1349
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 1742 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl